Do 2027 roku Norwegia wycofa szybko rosnące rasy kurczaków

Norwegia ogłosiła, że do 2027 roku zrezygnuje z hodowli szybko rosnących ras kurczaków – tzw. „frankenchickens”, zwanych tam „turbochickens”. Decyzja ta została podjęta wspólnie przez norweski związek producentów mięsa Kjøtt- og fjørfebransjens Landsforbund (KLF) oraz największego hodowcę w kraju, firmę Nortura. Branża określa ten krok jako „przełomowy”, natomiast organizacje walczące o prawa zwierząt postrzegają go jedynie jako drobną korektę w systemie, który od lat opiera się na masowej hodowli zwierząt żyjących w cierpieniu.

Według najnowszych danych z 2024 i 2025 roku globalna produkcja mięsa tzw. drobiowego przekroczyła 130 milionów ton, utrzymując stabilny wzrost w skali światowej. W Unii Europejskiej produkcja osiągnęła około 11,6 miliona ton, z czego aż 21% przypada na Polskę, która wyprodukowała około 2,4 miliona ton mięsa tzw. drobiowego.

Choć Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) zaleca odejście od ras szybkorosnących, stanowią one aż 95% wszystkich kurczaków hodowanych na mięso.

Przez dziesięciolecia selekcji genetycznej rasy te ukształtowano tak, aby w bardzo krótkim czasie osiągały dużą masę ciała. Ten nienaturalnie szybki przyrost masy ciała prowadzi do poważnych problemów zdrowotnych. Już po kilku tygodniach życia kurczaki mają trudności z poruszaniem się i podnoszeniem, co wiąże się z dużym bólem i dyskomfortem. Ich kości nie nadążają za gwałtownym wzrostem mięśni, co prowadzi do deformacji, złamań oraz przewlekłych chorób układu kostnego. Dodatkowo serce oraz inne narządy wewnętrzne są przeciążone, co może powodować niewydolność układu krążenia i problemy metaboliczne. W efekcie wiele zwierząt doświadcza przedwczesnej śmierci. Takie warunki życia skazują kurczaki na chroniczne cierpienie i stres, całkowicie obniżając ich jakość życia i uniemożliwiając realizację naturalnych zachowań.

Aktualnie w Norwegii około 60% hodowanych kurczaków to rasy szybko rosnące, głównie Ross 308, co przekłada się na około 70 milionów ptaków rocznie. Przez ostatnie pięć lat norwescy producenci stopniowo wprowadzili alternatywne rasy, takie jak Rustic Gold i Hubbard JA787, które rosną wolniej i – jak twierdzą – mają lepsze parametry zdrowotne.

Firma Nortura oraz Kjøtt- og fjørfebransjens Landsforbund (KLF) podpisały deklarację branżową, zobowiązującą do wdrożenia środków wykraczających poza obecne wymogi prawne, które mają na celu poprawę dobrostanu zwierząt hodowlanych. Dokument ten powstał w ramach wieloletniej współpracy z organizacją Animalia, specjalizującą się w koordynacji programów zdrowotnych i dobrostanowych oraz etycznej rachunkowości w sektorze tzw. drobiarskim.

Wśród kluczowych założeń deklaracji znajduje się wprowadzenie branżowego standardu dotyczącego technologii sortowania jaj według płci (tzw. IN-OVO). Metoda polega na selektywnym wykluwaniu tylko piskląt samic, co pozwoli uniknąć zabijania milionów niechcianych piskląt samców – praktyki stosowanej powszechnie w tradycyjnej hodowli. Standard ten ma stać się obowiązującą normą do 1 lipca 2027 roku.

Drugim celem jest definicja i wdrożenie wolniej rosnącej hybrydy kurczaków (krzyżówki wyselekcjonowanych genetycznie kurczaków) jako nowego standardu hodowlanego, który ma zastąpić obecnie dominujące rasy szybko rosnące. Jak wskazano, wolniej rosnące rasy charakteryzują się mniejszym ryzykiem problemów zdrowotnych, takich jak deformacje kości, choroby serca czy przeciążenie organów wewnętrznych, które wynikają z intensywnego tempa wzrostu tradycyjnych kurczaków. Pełne wdrożenie tej zmiany planowane jest do 31 grudnia 2027 roku. Przejście na nowe standardy będzie odbywać się stopniowo, z uwagi na konieczność zapewnienia dostępności odpowiedniego materiału genetycznego oraz konieczność rozbudowy i adaptacji infrastruktury hodowlanej.

Zobowiązania te mają pokazać, że sektor dostrzega potrzebę zmian i zaczyna działać na rzecz ograniczenia najbardziej kontrowersyjnych praktyk, takich jak zabijanie piskląt samców czy utrzymywanie zwierząt szybko rosnących. Jednak nawet te wolniej rosnące rasy, mimo lepszych parametrów zdrowotnych, nadal hodowane są w ramach systemu przemysłowego, który narzuca intensywne tempo produkcji oraz masowy charakter hodowli. Kurczęta nadal żyją w dużych grupach, często w ograniczonej przestrzeni, co sprzyja stresowi i chorobom. Ponadto, szybkie tempo rozwoju technologii hodowlanych i ciągłe dążenie do zwiększania wydajności oznacza, że zwierzęta pozostają – niezmiennie – traktowane przede wszystkim jako towar. Mimo wysiłków na rzecz poprawy standardów, problem nie tkwi tylko w tempie wzrostu ptaków. Cały system przemysłowej produkcji kurczaków nadal opiera się na eksploatacji tych zwierząt i presji ekonomicznej, która ogranicza realne zmiany. Dopóki priorytetem pozostaje zysk, każda zmiana będzie jedynie półśrodkiem, a cierpienie milionów zwierząt wciąż pozostanie normą.

Photo by Patty Brito on Unsplash

Udostępnij: