Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

Rząd chce uruchomić nawet 20-letnie wsparcie dla dużych instalacji produkujących biometan. Projekt przedstawiany jako element transformacji energetycznej nie zawiera zabezpieczeń wykluczających finansowanie instalacji powiązanych z fermami przemysłowymi i uprawami celowymi. Publiczne pieniądze mogą więc wzmacniać model hodowli zwierząt, który polityka klimatyczna i żywnościowa powinna ograniczać.
Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw został przygotowany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Osobą odpowiedzialną za jego opracowanie jest sekretarz stanu Urszula Zielińska. Rada Ministrów przyjęła projekt 14 lipca 2026 r., a następnie trafił on do Sejmu.
Najważniejszą zmianą jest stworzenie aukcyjnego systemu wsparcia dla biometanu. Uzasadnienie projektu opisuje go jako wsparcie dla instalacji o mocy powyżej 1 MW. Instalacje poniżej 1 MWe są już objęte mechanizmem dopłat do ceny rynkowej, czyli feed-in premium. Z nowego systemu aukcyjnego mają korzystać pozostali wytwórcy. Projekt przewiduje dwa odrębne koszyki aukcyjne: dla instalacji o mocy mniejszej niż 2 MW oraz dla instalacji o mocy wynoszącej co najmniej 2 MW.
Aukcje ma ogłaszać, organizować i przeprowadzać Prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Wytwórcy, których oferty zwyciężą, uzyskają prawo do pokrycia ujemnego salda przez maksymalnie 20 lat, nie dłużej niż do 31 grudnia 2054 r. Pomoc operacyjna będzie mogła zostać połączona ze wsparciem inwestycyjnym, między innymi z dotacjami i pożyczkami Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Wartość otrzymanej pomocy inwestycyjnej ma pomniejszać cenę stanowiącą podstawę późniejszych rozliczeń.
Projekt ułatwia również budowę gazociągów bezpośrednich, którymi biogaz, biogaz rolniczy lub biometan będą mogły być dostarczane poza miejsce wytwarzania. Uproszczone mają zostać przesłanki uzyskania zgody Prezesa URE. Podmiot posiadający tytuł prawny do gazociągu będzie zobowiązany między innymi do przekazania informacji o rozpoczęciu dostaw. Podmioty odpowiedzialne za jego eksploatację i wprowadzanie gazu mają zapewnić odpowiednie parametry jakościowe.
W modelu opisanym w uzasadnieniu przyjęto, że do 2030 r. w ramach aukcji powstaną 53 instalacje o średniej mocy docelowej 2,8 MWe. Ministerstwo w komunikacji publicznej mówi o „co najmniej 53” nowych instalacjach i informuje, że inwestorzy przygotowują już ponad 120 projektów. Wiceministra Urszula Zielińska określiła projekt jako przełomowy oraz wskazała, że stabilne wsparcie ma umożliwić podejmowanie wieloletnich decyzji inwestycyjnych.
Rząd przedstawia biometan jako krajowe paliwo, które może powstawać z odpadów rolniczych, spożywczych i innych dostępnych substratów. Uzasadnienie określa potencjał inwestycyjny Polski na około 3,2 mld metrów sześciennych biometanu rocznie. Potencjał techniczny oszacowano na około 8 mld metrów sześciennych. Drugą wartość obliczono na podstawie dostępności pozostałości z rolnictwa, odpadów, surowców z przetwórstwa rolno-spożywczego i selektywnie zbieranych odpadów komunalnych, z pominięciem roślin energetycznych takich jak kukurydza.
Pomijanie kukurydzy w rządowych szacunkach nie jest równoznaczne z ustawowym zakazem jej wykorzystywania. Projekt wymaga, aby biometan objęty aukcją powstawał z określonych rodzajów biogazu i biomasy oraz spełniał kryteria zrównoważonego rozwoju wynikające z ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych. Nie ustanawia odrębnej hierarchii substratów ani wyraźnego zakazu wykorzystywania roślin uprawianych celowo na potrzeby instalacji. Nie wyłącza również odchodów pochodzących z ferm przemysłowych.
Słowo „odpady” nie rozstrzyga, czy dana inwestycja jest korzystna dla klimatu, środowiska i systemu żywnościowego. Znaczenie mają pochodzenie substratów, pełny bilans emisji, skala transportu, zużycie wody, sposób zagospodarowania pofermentu oraz wycieki metanu podczas produkcji, oczyszczania, magazynowania i przesyłu.
Szczególnie poważne ryzyko wiąże się z wykorzystaniem odchodów zwierząt. Przemysłowe fermy mogą uzyskać dodatkowe źródło przychodów, a wytwarzane przez nie odchody staną się surowcem potrzebnym do realizacji wieloletnich kontraktów. Duża instalacja wymaga regularnych dostaw. Powstaje ekonomiczna zależność między rentownością biometanowni a utrzymaniem wysokiej liczby zwierząt.
Wychwycenie części metanu z odchodów może zmniejszyć emisje związane z ich przechowywaniem. Nie usuwa emisji wynikających z chowu zwierząt, produkcji pasz, zmian użytkowania gruntów, transportu, zużycia wody i energii. Nie odpowiada również na cierpienie zwierząt oraz zdrowotne i społeczne koszty funkcjonowania ferm przemysłowych. Technologia uzależniona finansowo od dalszego istnienia takiego modelu nie może być uznana za sprawiedliwą transformację systemu żywnościowego.
Doświadczenia Niemiec pokazują, że długoterminowe dopłaty mogą kształtować strukturę rolnictwa. Wsparcie biogazu doprowadziło tam do masowego wykorzystywania kukurydzy, wypierania innych upraw, zaorywania trwałych użytków zielonych, erozji gleb oraz problemów z nadmiarem azotu i zanieczyszczeniem wód. System dopłat premiował uprawy energetyczne, dlatego niemieckie władze musiały później wprowadzić administracyjny limit udziału kukurydzy.
Gdy zaczęto ograniczać uprawy energetyczne, jako alternatywę wskazywano odchody zwierząt. Ten model wymaga ich dużej i skoncentrowanej podaży. Infrastruktura projektowana dla obecnej skali hodowli może stać się ekonomicznym argumentem przeciwko ograniczaniu liczby zwierząt. Niemieckie doświadczenia pokazują również, że rozbudowana sieć biogazowni może stracić uzasadnienie w systemie rolnym opartym na mniejszej hodowli i bardziej roślinnym modelu żywienia („Biogaz – czego możemy się nauczyć od Niemiec?”).
Podobny problem dotyczy odpadów spożywczych. Zapobieganie marnowaniu żywności, jej redystrybucja i wykorzystanie materiałowe powinny mieć pierwszeństwo przed produkcją energii. Duża instalacja potrzebująca stałych dostaw może stworzyć popyt na odpady i osłabić motywację do ograniczania ich powstawania. Biometanownia nie powinna stawać się odbiorcą gwarantującym opłacalność marnowania żywności. Do fermentacji mogą trafiać wyłącznie pozostałości rzeczywiście nieuniknione, których powstaniu nie można zapobiec i których nie da się zagospodarować na wcześniejszych poziomach hierarchii postępowania z odpadami. Na ryzyko stworzenia ekonomicznej zależności od stałego dopływu odpadów zwracaliśmy uwagę w materiale „Biogazowy boom bez względu na konsekwencje”
Osobnym zagrożeniem są wycieki metanu. Metan ma znacznie silniejsze działanie ocieplające niż dwutlenek węgla w perspektywie 20 lat. Emisje mogą pojawiać się podczas magazynowania substratów, fermentacji, oczyszczania biogazu, przesyłu oraz przechowywania pofermentu. Straty powstające w całym łańcuchu mogą ograniczyć lub podważyć deklarowane korzyści klimatyczne.
Projekt przewiduje pomiary ilości biometanu wprowadzanego do sieci oraz kontrolę parametrów jakościowych gazu przesyłanego gazociągami bezpośrednimi. Są to pomiary potrzebne do rozliczania wsparcia i zapewnienia bezpieczeństwa przesyłu. Projekt nie tworzy jednak kompleksowego systemu wykrywania, raportowania i szybkiego usuwania wycieków metanu podczas magazynowania substratów, fermentacji, oczyszczania, przechowywania pofermentu i transportu gazu. Koalicja Methane Matters wskazuje, że miliardy euro przeznaczane w Unii Europejskiej na rozwój sektora nie zostały poprzedzone odpowiednią oceną jego wpływu na środowisko. Brak jednolitego monitorowania wycieków może prowadzić do budowy kosztownej infrastruktury o niezweryfikowanym bilansie emisji. Koalicja postuluje ocenę środowiskową europejskiego programu rozwoju biogazu, wstrzymanie publicznego finansowania do czasu jej przeprowadzenia oraz stworzenie systemu regulacji i monitorowania emisji metanu („UE stawia na biogaz. Methane Matters ostrzega”).
Poferment również nie jest automatycznie bezpiecznym nawozem. Może zawierać duże ilości azotu i fosforu. Niewłaściwe magazynowanie lub stosowanie zwiększa ryzyko zanieczyszczenia wód i gleb. System wsparcia powinien obejmować obowiązkowe badania składu, limity stosowania, szczelne magazynowanie, kontrolę emisji oraz wymagania dotyczące dalszego przetwarzania, w tym kompostowania tam, gdzie jest ono potrzebne.
Duże instalacje mogą oznaczać istotne skutki dla mieszkańców i mieszkanek obszarów wiejskich: intensywny transport ciężarowy, hałas, zapachy, zużycie wody, obciążenie lokalnych dróg i ryzyko awarii. Projekt rozszerza możliwość lokalizowania biogazowni rolniczych o mocy większej niż 1 MW na podstawie uchwały rady gminy. Projektodawca uznaje, że procedura ta zapewni odpowiedni udział społeczeństwa w podejmowaniu decyzji.
Sama uchwała i konsultacje planistyczne nie powinny być jednak traktowane jako wystarczająca gwarancja bezpieczeństwa środowiskowego. Niezależnie od obowiązków wynikających z odrębnych przepisów konieczne są pełna ocena wpływu inwestycji, dostęp do informacji o substratach, wodzie, emisjach i transporcie oraz rzeczywista możliwość oddziaływania lokalnej społeczności na decyzję.
Ułatwienia dla gazociągów bezpośrednich mogą przedłużać funkcjonowanie infrastruktury gazowej. Projekt nie porównuje tego kierunku z ograniczaniem zużycia energii i elektryfikacją. Nie określa również zabezpieczeń przed wykorzystywaniem biometanu jako uzasadnienia dla dalszych inwestycji w system gazowy. Biometan wprowadzany do sieci funkcjonuje obok gazu kopalnego i może być wykorzystywany przez tych samych odbiorców. Wieloletnie kontrakty, instalacje oraz gazociągi tworzą infrastrukturę potrzebującą stałego zapotrzebowania na paliwa gazowe. Publiczne wspieranie takiego kierunku może odciągać zasoby od rozwiązań opartych na zmniejszaniu zużycia energii, elektryfikacji oraz źródłach wykorzystujących słońce i wiatr. Ryzyko utrwalenia zależności od gazu opisaliśmy w analizie „Biogaz w Europie: zielona transformacja czy pułapka zależności?”
Przed uruchomieniem aukcji potrzebna jest pełna ocena wpływu programu na klimat, system żywnościowy, zwierzęta, gleby, wodę i lokalne społeczności. Wsparcie może obejmować wyłącznie rzeczywiście nieuniknione pozostałości, których powstaniu nie udało się zapobiec i których nie można zagospodarować na wcześniejszych poziomach hierarchii postępowania z odpadami. Przepisy powinny wykluczać odchody pochodzące z ferm przemysłowych oraz rośliny uprawiane na potrzeby instalacji. Konieczne są obowiązkowe kontrole wycieków metanu, rygorystyczne zasady zagospodarowania pofermentu i jawne dane o wykorzystywanych substratach.
Projekt UD332 przewiduje zobowiązania sięgające 20 lat. Odpowiednich zabezpieczeń środowiskowych i systemowych w nim brakuje. Jeżeli odchody z przemysłowej hodowli staną się dotowanym surowcem energetycznym, państwo zapewni temu modelowi kolejne źródło dochodów i kolejny argument za utrzymaniem obecnej skali. Publiczne pieniądze powinny służyć ograniczaniu emisji u źródła, a nie finansowaniu gospodarczego wykorzystania skutków przemysłowej hodowli zwierząt.
Na zdj. Biogazownia przetwarzająca bioodpady komunalne w Sundern
Fot. Thzorro77 | Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0