Pod naciskiem branży Indie rezygnują z ostrzeżeń na opakowaniach żywności

Z przodu opakowań żywności sprzedawanej w Indiach miały pojawić się wyraźne ostrzeżenia o wysokiej zawartości cukru, soli lub tłuszczów nasyconych. Reuters ujawnił, że po naciskach największych firm spożywczych indyjski urząd wycofał ten pomysł i zaproponował czarno-białą tabelę z danymi.

Najważniejsze informacje

  • Indyjski Urząd ds. Bezpieczeństwa i Standardów Żywności rozważał umieszczanie z przodu opakowań kolorowych ostrzeżeń przed wysoką zawartością cukru, soli i tłuszczu.
  • Przedstawiciele branży przekonywali regulatora, że takie oznaczenia byłyby mylące i nie zmieniłyby sposobu odżywiania konsumentek i konsumentów.
  • Ostatecznie urząd zaproponował czarno-białą tabelę z danymi liczbowymi zamiast prostych ostrzeżeń w postaci czerwonych symboli.
  • Indyjski Sąd Najwyższy bada sprawę i krytykuje regulatora za opóźnienia w przyjęciu ostatecznych zasad.
  • W Unii Europejskiej wspólny system oznakowania z przodu opakowań nadal nie jest obowiązkowy.

Regulator miał ostrzegać. Została tabela

Indyjski Urząd ds. Bezpieczeństwa i Standardów Żywności (FSSAI) od 2017 r. analizował różne sposoby znakowania żywności. Wśród propozycji pojawiały się kolorowe ostrzeżenia oraz system gwiazdek oceniających wartość odżywczą. Proste symbole miały informować już z przodu opakowania, że dana żywność zawiera dużo cukru, soli lub tłuszczu.

W sierpniu FSSAI wycofał się jednak z interpretacyjnych oznaczeń. Zamiast nich zaproponował czarno-białą tabelę. Ma ona przedstawiać zawartość dodanego cukru, tłuszczów nasyconych i soli w 100 g lub 100 ml oraz odnosić te wartości do zalecanego dziennego spożycia.

Różnica nie sprowadza się wyłącznie do wyglądu etykiety. Tabela przekazuje liczby, które trzeba samodzielnie zinterpretować. Natomiast kolor lub symbol od razu wskazuje, że zawartość określonego składnika jest wysoka. Dlatego ostrzeżenia na opakowaniach żywności mogą być zrozumiałe również dla osób, które nie analizują szczegółowych deklaracji żywieniowych.

Spotkanie za zamkniętymi drzwiami

Reuters dotarł do nagrania ze spotkania FSSAI z przedstawicielami branży, które odbyło się 19 marca. Dziennikarze przeanalizowali także setki stron dokumentów rządowych i firmowych oraz rozmawiali z 11 osobami reprezentującymi przemysł i zdrowie publiczne.

Podczas spotkania przedstawicielki i przedstawiciele firm argumentowali, że kolorowe oznaczenia byłyby mylące i nieskuteczne. Zachęcali też regulatora, aby zamiast ostrzegać przed składem, promował kontrolowanie wielkości porcji.

Mili Bhattacharya z Coca-Cola India przekonywała, że sam symbol nie skłoni osób nieczytających wykazu składników do wyraźnej zmiany sposobu odżywiania. Jej zdaniem ostrzeżenia nie powstrzymałyby też ludzi przed sięganiem po żywność bogatą w cukier lub sól.

Z kolei przedstawiciel Ind Food & Beverage Association zwracał uwagę na skalę możliwych konsekwencji. Według szacunków branży niemal 80% paczkowanej żywności i napojów na indyjskim rynku można uznać za bogate w tłuszcz, cukier lub sól. Wprowadzenie systemu oznaczałoby więc czerwone symbole na znacznej części opakowań.

Stowarzyszenie, które reprezentuje m.in. PepsiCo, wskazało również na ryzyko oznaczania napojów zawierających naturalne cukry, w tym wody kokosowej. W odpowiedzi dla Reutersa zadeklarowało, że oczekuje od regulatora większej jasności. Coca-Cola i Nestlé nie skomentowały ustaleń agencji. FSSAI odmówił komentarza z powodu postępowania sądowego.

Te same marki, inne zasady

Sprzeciw firm budzi dodatkowe pytania ze względu na ich praktyki w innych państwach. Coca-Cola oraz jej partnerzy rozlewniczy dobrowolnie stosują oznaczenia przypominające sygnalizację świetlną na około 24 rynkach europejskich. Z kolei Nestlé używa interpretacyjnych etykiet w Wielkiej Brytanii od 2013 r.

Reuters porównał również receptury żywności sprzedawanej pod tymi samymi markami. Indyjska wersja Fanty zawiera około trzech razy więcej cukru niż napój dostępny w Londynie. W Indiach wykorzystuje się w niej także barwnik, którego obecność w Unii Europejskiej wymaga wyraźnego ostrzeżenia dotyczącego wpływu na zdrowie.

Różnice dotyczą także innych marek. Standardowy indyjski KitKat zawiera 4,5% suchej masy kakaowej. W czekoladzie mlecznej używanej w wersji australijskiej jej udział wynosi co najmniej 22%. Natomiast wszystkie warianty makaronów instant Maggi sprzedawane w Indiach powstają z użyciem oleju palmowego. W wielu wersjach dostępnych w Wielkiej Brytanii firma stosuje droższy olej słonecznikowy.

Firmy mogą zmieniać receptury ze względu na lokalne przepisy, ceny składników i preferencje konsumenckie. Jednak różnice połączone z mniej czytelnym znakowaniem oznaczają, że osoby kupujące żywność pod globalną marką nie zawsze otrzymują porównywalny skład oraz zakres informacji.

Sąd Najwyższy pyta o zdrowie publiczne

Organizacje zajmujące się zdrowiem publicznym skierowały sprawę do indyjskiego Sądu Najwyższego. W lutym sąd polecił regulatorowi rozważyć ostrzeżenia na opakowaniach żywności. Wskazał przy tym na izraelski system czerwonych i zielonych symboli.

Po marcowym spotkaniu z branżą FSSAI poinformował sąd, że dostosowanie indyjskich oznaczeń do standardów międzynarodowych byłoby trudne. W sierpniu sędziowie skrytykowali urząd i rząd za brak ostatecznej decyzji. Podkreślili przy tym, że priorytetem powinno być zdrowie osób mieszkających w Indiach, a nie interes międzynarodowych firm.

Rezygnacja z czytelnych ostrzeżeń ma szczególne znaczenie w kraju, w którym szybko rośnie skala chorób dietozależnych. Analiza opublikowana w „The Lancet” prognozuje, że w 2050 r. w Indiach może mieszkać około 450 mln dorosłych osób z nadwagą lub otyłością.

Prosta informacja działa lepiej niż ciąg liczb

Światowa Organizacja Zdrowia traktuje znakowanie z przodu opakowań jako jedno z narzędzi wspierających zdrowsze wybory żywieniowe. Zaleca, aby systemy opierały się na dowodach, były widoczne, proste i łatwe do zrozumienia. Ponadto powinny uzupełniać obowiązkową deklarację żywieniową, a nie ją zastępować.

Wnioski Wspólnego Centrum Badawczego Komisji Europejskiej również podważają argument, że rodzaj oznaczenia nie ma znaczenia. Konsumentki i konsumenci szybciej odczytują prostsze etykiety. Szczególnie czytelne okazują się systemy, które za pomocą kolorów i oceny pomagają zinterpretować dane. Dotyczy to również osób o niższych dochodach.

Mimo tych ustaleń przepisy Unii Europejskiej nadal nie wymagają stosowania jednolitego oznakowania z przodu opakowań. Firmy mogą zamieszczać takie informacje dobrowolnie. W efekcie także osoby kupujące żywność w Polsce spotykają różne systemy albo nie znajdują z przodu opakowania żadnej uproszczonej oceny.

Przykład Indii pokazuje, że samo umieszczenie danych o składzie i wartości odżywczej na opakowaniu nie gwarantuje czytelnej informacji. Liczby w tabeli trzeba samodzielnie odnieść do norm i zinterpretować. Natomiast czerwony symbol ostrzegawczy od razu wskazuje wysoką zawartość cukru, soli lub tłuszczów nasyconych. Jeśli znakowanie z przodu opakowania pozostaje dobrowolne, firmy mogą stosować je tylko na wybranych rynkach. O tym, co konsumentka lub konsument zobaczy na froncie opakowania, decyduje wtedy strategia marki, a nie przepisy chroniące zdrowie i prawo do informacji.

Photo by Zoshua Colah on Unsplash

Udostępnij: