Co kryje się za decyzjami prezydenta?

Prezydent RP Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o ochronie zwierząt z 7 listopada 2025 r., określaną jako „ustawa łańcuchowa”, jednocześnie podpisując ustawę zakazującą hodowli zwierząt na futra. Ten kontrast wyraźnie pokazuje, które obszary ryzyka politycznego prezydent uznaje za warte podjęcia, a których woli unikać. To decyzje, w których los i jakość życia zwierząt wydają się ustępować przed interesami branży hodowlanej i rolników.

Zakaz hodowli zwierząt tzw. futerkowych od dawna cieszy się w Polsce ogromnym poparciem społecznym, a sama branża, mająca w przeszłości znaczne wpływy, jest dziś marginalna i słabnąca (0,01% PKB). Jej znaczenie polityczne jest minimalne, a sprzeciw wobec likwidacji ferm nie niesie dla prezydenta realnych kosztów. Dlatego decyzja o podpisaniu ustawy to ruch bezpieczny, bo efektowny komunikacyjnie, ale pozbawiony konieczności wejścia w spór z jakąkolwiek znaczącą grupą interesu.

Jednocześnie Karol Nawrocki wprost zaakcentował, że kierował się głównie oczekiwaniami hodowców, a nie dobrostanem zwierząt. W oświadczeniu opublikowanym na oficjalnej stronie Prezydenta RP podkreślił: „(…) z uwagą wysłuchaliśmy hodowców. Podczas spotkania w Kancelarii Prezydenta powiedzieli jasno, czego potrzebują, by ta zmiana mogła być zaakceptowana. Te postulaty znajdują się w ustawie, którą dziś podpisałem. To między innymi: odszkodowania dla tych, którzy zamkną działalność wcześniej, wsparcie i odprawy dla pracowników, ośmioletni okres przejściowy – uczciwy i pozwalający na racjonalne wygaszanie działalności oraz dający odpowiedni czas na podjęcie innej.”

Ośmioletni okres przejściowy budzi jednak poważne wątpliwości. W praktyce oznacza, że zakaz hodowli może pozostać martwy przez wiele lat, a jego ostateczny los będzie zależał od kolejnych rządów. Krzysztof Bosak, poseł Konfederacji i wicemarszałek Sejmu, którego retoryka nie należy do głosów kierujących się empatią wobec zwierząt, podsumował to jednoznacznie w wpisie na platformie X: „Wszyscy, którzy cieszą się, że branża hodowli zwierząt futerkowych się zwija, mogą się jeszcze mocno zdziwić. Podpisana przez prezydenta ustawa daje branży kolejne 8 lat działania bez zmian. Następny rząd może zostawić przepisy o odszkodowaniach, ale znieść zawarty w niej niekonstytucyjny zakaz hodowli.”

Wypowiedź ma charakter przede wszystkim polityczny i służy mobilizacji elektoratu sprzeciwiającego się ograniczeniom. Jego ostrzeżenie o możliwym zniesieniu zakazu przez kolejny rząd może być interpretowane jako próba utrzymania wpływów środowisk powiązanych z hodowlą oraz zabezpieczenia ich interesów.

Zupełnie inaczej wygląda sprawa ustawy łańcuchowej, która uderzała w praktyki nadal powszechne w setkach tysięcy gospodarstw. Nowelizacja zakładała m.in. ograniczenia w trzymaniu psów na uwięzi oraz określenie minimalnych wymiarów kojców.

Prezydent, uzasadniając weto, stwierdził: „Choć intencja – ochrona zwierząt – jest słuszna i szlachetna, to sama ustawa była źle napisana. Zamiast rozwiązywać problemy, tworzyła nowe, które mogły doprowadzić do pogorszenia, a nie polepszenia sytuacji zwierząt. Proponowane normy kojców dla psów były kompletnie nierealne. Kojce wielkości miejskich kawalerek – to absurd, który uderzałby w rolników, hodowców i zwykłe wiejskie gospodarstwa. To prawo było oderwane od rzeczywistości.”

Kluczowe było także odwołanie do emocji i narracji o rzekomym „stygmatyzowaniu wsi”. Karol Nawrocki w swoim oświadczeniu podkreślił: „Jest jeszcze jeden fałsz, który muszę stanowczo odrzucić: teza, że polska wieś źle traktuje zwierzęta to krzywdzący stereotyp.”

Choć projekt ustawy nie zawierał zapisów odnoszących się do konkretnych grup społecznych, prezydent wyraźnie zwrócił się do wyborców ze wsi, sygnalizując, że stoi po ich stronie w sporze o zakres regulacji. Prezydent zapowiedział także, że Kancelaria Prezydenta RP przygotowuje projekt ustawy chroniącej prowadzenie produkcji rolnej na wsi. „Nie może być dłużej sytuacji, że rolnik prowadzący hodowlę czy uprawiający ziemię, jest za to karany decyzją sądu. Przed złożeniem do Sejmu skonsultuję ten projekt z rolnikami. Rolnik musi mieć pewność, że jego działalność jest szanowana i że nie będzie karany za to, że dba o nasze bezpieczeństwo żywnościowe” – podkreślił.

Weto wobec ustawy łańcuchowej jest politycznie wygodne, pozwala uniknąć konfliktu z jedną z najbardziej wpływowych grup społecznych w kraju. Podpisanie ustawy tzw. futerkowej, przeciwnie, jest gestem bez realnych kosztów, który jednak można przedstawić jako działanie na rzecz ochrony zwierząt.

W rezultacie powstaje obraz prezydenta, który selektywnie angażuje się w sprawy dotyczące dobrostanu zwierząt, czyli tam, gdzie jest to politycznie bezpieczne i wycofuje się, gdy wymagałoby to zmierzenia się z interesami środowisk mających realną siłę nacisku.

Marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty zapowiedział jednak, że ustawa łańcuchowa trafi ponownie do komisji nadzwyczajnej ds. ochrony zwierząt, a weto prezydenta będzie przedmiotem głosowania w parlamencie.

Do decyzji Karola Nawrockiego krytycznie odniósł się także premier Donald Tusk, komentując weto prezydenta krótkim, acz trafnym wpisem w mediach społecznościowych: „I co ci psy zawiniły?”

Photo: Aida L on Unsplash

Udostępnij: