Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

Podpisanie długo negocjowanej umowy handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosur zostało ponownie odsunięte w czasie. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen poinformowała unijnych przywódców, że porozumienie nie zostanie podpisane w sobotę, 20 grudnia, jak pierwotnie planowano, lecz dopiero w styczniu – informuje POLITICO. W tle politycznych negocjacji w Brukseli 18 grudnia odbył się wielki protest rolników z całej Unii Europejskiej. Według głównej organizacji rolniczej Copa-Cogeca, to największa demonstracja rolników w stolicy Unii od lat 90.
Decyzja o opóźnieniu zapadła po interwencji premier Włoch Giorgii Meloni, która zwróciła się do władz Brazylii o dodatkowy czas na zbudowanie poparcia dla umowy na rynku krajowym. Włoski rząd obawia się sprzeciwu rolników, którzy wskazują na ryzyko napływu tańszego mięsa z Ameryki Południowej, co mogłoby osłabić konkurencyjność europejskich producentów. Prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva miał zgodzić się na przesunięcie terminu podpisania.
Nagła zmiana stanowiska Rzymu zakłóciła wcześniejsze plany Brukseli, która zakładała sfinalizowanie porozumienia jeszcze przed końcem roku. Wywołało to zaniepokojenie wśród państw zdecydowanie popierających umowę, z Niemcami na czele. Kraje te domagają się jasnych gwarancji wyznaczenia nowej daty, obawiając się, że kolejne opóźnienia mogą zagrozić całemu projektowi.
Zwolennicy porozumienia ostrzegają, że przeciąganie procesu może wzmocnić sprzeciw wobec umowy w Parlamencie Europejskim. Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest zbliżająca się zmiana przewodnictwa w Mercosur. Od nowego roku rolę tę ma przejąć Paragwaj, który dotychczas sceptycznie odnosił się do umowy z UE.
Polska, ale także Francja należą do najbardziej krytycznych państw wobec umowy, ale by ją zablokować, potrzebne są cztery kraje, tzw. mniejszość blokująca.
W odpowiedzi na rosnące napięcia instytucje unijne przyjęły dodatkowe zabezpieczenia mające chronić europejskich rolników. Zatwierdzony w trybie pilnym dokument przewiduje możliwość ponownego wprowadzenia ceł, jeśli import mięsa z Ameryki Łacińskiej doprowadziłby do destabilizacji unijnych rynków.
Rolnicy mają dziś znacznie więcej powodów do niezadowolenia. 18 grudnia około 10 tysięcy z nich zjechało do brukselskiej dzielnicy instytucji UE. Na ulice wyjechały traktory, a przy Placu Luksemburskim, gdzie mieści się siedziba Parlamentu Europejskiego, pojawiły się druty kolczaste i zapory. W okolicy Ronda Schumana słychać było wybuchy petard. Policja użyła armatek wodnych wobec części protestujących – poinformował TVN24.
Protest był wyrazem sprzeciwu wobec polityk unijnych, które – ich zdaniem – nie chronią ich interesów, zwłaszcza w kontekście planowanych zmian w polityce rolnej, budżecie UE oraz umowy handlowej z Mercosur. „Trudno powiedzieć, że przyjeżdżają z jednego, konkretnego powodu” – powiedział POLITICO Christophe Hansen. „Powodów jest kilka i nie są one takie same w zależności od tego, skąd pochodzą rolnicy”.
Bruksela przekonuje, że reaguje na te obawy, jednak rolnicy twierdzą, że to wciąż za mało.
Dla wielu z nich czwartkowy protest to nie tylko sprzeciw wobec jednej regulacji czy umowy handlowej, ale wyraz szerszych problemów. Rolnicy wskazują na długie godziny pracy – często po 14 godzin dziennie, siedem dni w tygodniu oraz obowiązek opieki nad zwierzętami bez względu na święta czy weekendy. Znacznym obciążeniem jest również biurokracja, którą często wykonują po godzinach, po zakończeniu codziennych obowiązków.
Wielkim wyzwaniem są także problemy demograficzne na obszarach wiejskich, gdzie wiele gospodarstw pozostaje bez następców, a izolacja i kwestie zdrowia psychicznego stają się coraz poważniejsze.
Finansowo rolnicy są zależni od globalnych rynków, na które nie mają wpływu. Są pod presją dużych sieci handlowych, zmiennych cen surowców oraz rosnących kosztów paliwa, nawozów i paszy. Zyski często nie trafiają bezpośrednio do producentów, a straty ponoszą przede wszystkim oni.
Dodatkowo rolnicy muszą zmagać się z chorobami zwierząt oraz wpływem zmian klimatycznych. Czują przy tym, że decyzje dotyczące ich pracy są podejmowane przez osoby, które nie znają realiów rolnictwa.
Protest ten jest kolejną dużą demonstracją rolników w Brukseli w ciągu ostatnich lat. Wcześniej protestowali oni m.in. przeciwko nadmiernej biurokracji narzucanej przez Brukselę oraz zapisom Europejskiego Zielonego Ładu.
Przyszłość umowy z Mercosur pozostaje więc niepewna, a jednocześnie napięcia między rolnikami a instytucjami unijnymi nie słabną. Protesty pokazują, że dla wielu producentów problemem nie są tylko pojedyncze decyzje, ale całokształt polityki rolnej i gospodarczej UE, który nie zawsze uwzględnia ich codzienne wyzwania.
Jak długo Bruksela będzie w stanie pogodzić ambicje handlowe z potrzebami rolników? To pytanie pozostaje otwarte, a zbliżający się nowy rok może przynieść kolejne wyzwania i kolejne demonstracje.
Photo by Kevin Grieve on Unsplash