Chemia, do której przywykliśmy

Jak bardzo zdążyliśmy się przyzwyczaić do tego, że konserwanty są stałym elementem naszej codziennej diety? Choć od lat powtarzamy, że „dzisiejsze jedzenie to sama chemia”, w praktyce niewielu z nas rzeczywiście unika produktów z długim składem i dodatkami oznaczonymi literą „E”. Jeszcze rzadziej zastanawiamy się nad tym, jaki wpływ mogą one mieć na zdrowie w dłuższej perspektywie. Tymczasem, jak informuje National Geographic Polska, powołując się na najnowsze badania naukowe, konsekwencje mogą być poważniejsze, niż dotąd sądzono.

Artykuł opublikowany na łamach National Geographic opisuje wyniki wieloletnich analiz przeprowadzonych przez francuskich naukowców z zespołu CRESS-EREN. Badacze prześledzili dane dotyczące stylu życia, diety i stanu zdrowia ponad 100 tysięcy dorosłych uczestników programu NutriNet-Santé, obserwowanych od 2009 roku. Ich celem było sprawdzenie, czy istnieje związek między spożyciem konserwantów a ryzykiem rozwoju chorób przewlekłych, w szczególności cukrzycy typu 2 oraz nowotworów. Analizie poddano 17 konserwantów spożywanych przez co najmniej 10% uczestników badania. Dane uzyskane od uczestników były weryfikowane za pomocą baz takich jak Open Food Facts, Oqali i EFSA.

Wyniki okazały się niepokojące. Osoby, których dieta obfitowała w produkty zawierające konserwanty, chorowały na cukrzycę typu 2 wyraźnie częściej niż ci, którzy sięgali po nie sporadycznie. W przypadku najwyższego spożycia dodatków ryzyko rozwoju choroby było niemal o połowę wyższe. Co istotne, zależność ta dotyczyła nie tylko pojedynczych substancji, ale ogólnego „koktajlu” konserwantów obecnych w żywności wysoko przetworzonej.

Szczególnie niepokojące wyniki dotyczyły substancji takich jak sorbinian potasu (E202), metabisiarczyn potasu (E224), azotyn sodu (E250), kwas octowy (E260), octany sodu (E262), propionian wapnia (E282), a także przeciwutleniacze, m.in. askorbinian sodu (E301), kwas cytrynowy (E330) i wyciąg z rozmarynu (E392). Wyniki opublikowano w czasopiśmie Nature Communications.

Szczególną uwagę badaczy zwróciły takie dodatki jak azotyny stosowane w przetworach mięsnych, sorbiniany używane do konserwowania pieczywa i nabiału czy kwas octowy, powszechny w gotowych sosach i marynatach. Część z tych substancji od lat budzi kontrowersje, jednak dopiero teraz dysponujemy danymi pokazującymi ich możliwy wpływ na zdrowie całych populacji, a nie jedynie wynikiami badań laboratoryjnych.

Równolegle naukowcy przeanalizowali również ryzyko nowotworów. W badaniu The BMJ, na które powołuje się National Geographic, wykazano związek między wysokim spożyciem niektórych konserwantów a częstszym występowaniem raka piersi oraz raka prostaty. Choć autorzy podkreślają, że są to badania obserwacyjne i nie dowodzą one bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego, zgodność wyników z wcześniejszymi eksperymentami budzi uzasadniony niepokój.

Dlaczego konserwanty mogą być problemem? Ich zadaniem jest hamowanie rozwoju bakterii i pleśni, ale jednocześnie mogą one oddziaływać na komórki organizmu, mikrobiotę jelitową czy procesy metaboliczne. W dłuższym czasie takie zaburzenia mogą sprzyjać insulinooporności, stanom zapalnym i uszkodzeniom DNA – mechanizmom, które odgrywają kluczową rolę w rozwoju cukrzycy i nowotworów.

Autorzy badań nie nawołują do paniki ani całkowitego wyeliminowania konserwantów z diety, co w praktyce byłoby dziś niezwykle trudne. Zwracają jednak uwagę na potrzebę ponownej oceny bezpieczeństwa niektórych dodatków oraz na znaczenie świadomych wyborów konsumenckich. Ograniczenie żywności wysoko przetworzonej, częstsze sięganie po świeże produkty i czytanie etykiet (w tym przede wszystkim unikanie produktów z długą listą dodatków oznaczonych kodami E200–E399) mogą realnie zmniejszyć ekspozycję na potencjalnie szkodliwe substancje.

Chemia w jedzeniu stała się dla nas tak oczywista, że przestaliśmy ją zauważać. Najnowsze badania przypominają jednak, że to, co na co dzień traktujemy jako wygodny standard, może mieć swoją cenę, płaconą nie od razu, lecz po latach.

Photo: Freepik

Udostępnij: