Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

Tuż po podpisaniu umowy handlowej z południowoamerykańskim blokiem Mercosur Unia Europejska zapowiada zawarcie kolejnego dużego porozumienia. Tym razem chodzi o umowę o wolnym handlu z Indiami, która – według informacji przekazywanych przez unijnych dyplomatów – ma zostać uzgodniona 27 stycznia podczas wizyty w New Delhi przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen oraz przewodniczącego Rady Europejskiej Antónia Costy, uczestniczących jako goście honorowi w obchodach 77. Dnia Republiki Indii. Porozumienie ma dotyczyć obniżenia dwustronnych ceł oraz ułatwień w handlu i inwestycjach między UE a Indiami.
„Indie są dla UE jednym z kluczowych partnerów. Wspólnie możemy i mamy obowiązek chronić międzynarodowy porządek oparty na zasadach. To spotkanie będzie doskonałą okazją, aby rozwijać nasze partnerstwo i pobudzić postępy w naszej współpracy” – skomentował Przewodniczący Rady Europejskiej, António Costa.
Jak informuje Business Insider Polska, Bruksela chce ogłosić zawarcie traktatu podczas 16. szczytu UE–Indie, kończąc jeden z najdłużej negocjowanych procesów handlowych w historii Unii. Rozmowy nad umową rozpoczęto w 2007 roku, jednak w 2013 roku zostały zawieszone z powodu braku porozumienia w kluczowych obszarach, takich jak dostęp do rynków, standardy regulacyjne oraz ochrona własności intelektualnej. Negocjacje wznowiono dopiero w 2022 roku, w zmienionych uwarunkowaniach geopolitycznych i gospodarczych.
W przeciwieństwie do porozumienia z Mercosurem, umowa z Indiami ma w dużej mierze omijać sektor rolny. Zgodnie z informacjami przekazywanymi przez unijnych negocjatorów, z porozumienia wyłączone zostaną tzw. wrażliwe towary rolne. Rolnictwo pozostaje w Indiach obszarem szczególnie chronionym – zarówno ze względów politycznych, jak i społecznych – i zatrudnia znaczną część siły roboczej kraju. W efekcie dostęp do indyjskiego rynku produktów rolnych ma pozostać poza zakresem umowy.
Porozumienie ma natomiast obejmować handel towarami przemysłowymi, usługi oraz inwestycje, a także elementy współpracy regulacyjnej i technologicznej. W praktyce oznacza to dalsze otwieranie rynku indyjskiego dla europejskich firm, przy jednoczesnym zwiększeniu obecności indyjskich przedsiębiorstw w Unii. Skala potencjalnych zmian jest znacząca, biorąc pod uwagę, że Indie są jednym z największych rynków świata pod względem liczby ludności.
Jednym z istotnych kontekstów negocjacji pozostaje polityka klimatyczna. Indie są trzecim największym emitentem CO₂ na świecie, a współpraca w obszarze energii i klimatu była jednym z tematów rozmów. Jednocześnie w trakcie negocjacji kontrowersje wzbudzał unijny mechanizm CBAM, czyli graniczny podatek węglowy, który od 2026 roku ma obejmować import wybranych towarów do UE. Indyjska strona postulowała złagodzenie lub wyłączenie tych przepisów, argumentując, że uderzą one w konkurencyjność jej przemysłu. Jak wynika z dostępnych informacji, Unia nie zdecydowała się na ustępstwa w tej sprawie.
W Europie pojawiają się również obawy dotyczące konkurencji ze strony indyjskich producentów, którzy mogą korzystać z niższych kosztów pracy oraz mniej restrykcyjnych norm środowiskowych. Skutki umowy będą jednak zróżnicowane w zależności od sektora i państwa członkowskiego. W odniesieniu do Polski analitycy wskazują na możliwe korzyści w eksporcie przetwórstwa żywności, przy jednocześnie ograniczonym ryzyku dla krajowego rolnictwa.
„Producenci przetworzonej żywności mogą się cieszyć, ale w tym samym czasie zagrożeniem dla polskiego rolnictwa może być import pszenicy z Indii. Z drugiej strony, indyjskie rolnictwo w większości składa się z małych i średnich gospodarstw, które są otoczone parasolem opieki państwa i gwarancją cen. Dlatego jest to sektor bardzo mało dynamiczny i słabo nastawiony na eksport” – mówił w rozmowie z Money.pl dr Krzysztof Iwanek z Uniwersytetu w Białymstoku, ekspert ds. Indii.
Jak dodaje, indyjscy rolnicy funkcjonują w systemie silnie kontrolowanym przez państwo. „W Indiach sektor rolniczy nie został sprywatyzowany i rolnicy sprzedają swoje produkty na rządowych targach za określone ceny. System skupu jest kontrolowany przez państwo, więc nie są w ogóle przygotowani do rywalizacji na globalnych rynkach. W zasadzie to oni się boją. Oni nie chcą mieć tego kapitalistycznego zboża z zewnątrz, bo są niegotowi do rywalizacji” – podkreśla Iwanek.
Podobnie jak w przypadku innych dużych porozumień handlowych, umowa z Indiami będzie musiała zostać zatwierdzona przez Parlament Europejski oraz państwa członkowskie UE. Nawet po jej formalnym wejściu w życie przewidywany jest okres przejściowy, w trakcie którego uzgodnione rozwiązania będą wdrażane stopniowo. Ostateczny wpływ umowy na europejskie i indyjskie gospodarki pozostanie uzależniony od szczegółowych zapisów oraz sposobu ich egzekwowania.
Photo by Naveed Ahmed on Unsplash