Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

Czy dziecko w każdym wieku może odżywiać się zdrowo na diecie roślinnej? Metaanaliza blisko 60 badań z 18 państw to najbardziej kompleksowe opracowanie naukowe, w którym poszukano odpowiedzi na ten temat.
Czy dziecko nie będzie miało anemii? Czy jego kości będą zdrowo rosły, a mózg będzie się zdrowo rozwijał? No i co z witaminą B12?
To tylko część pytań, które zadają sobie dorośli rozważający zmianę diety u dziecka w stronę bardziej roślinną, a mniej mięsną. Podobne pytania może też mieć młodzież, która jest już na tyle świadoma, że chce w większym stopniu sama decydować o swym odżywianiu.
Szukania odpowiedzi z pewnością nie ułatwia to, że wątpliwości z przejściem na dietę wegańską bądź wegetariańską są nieustannie podsycane. I to zarówno przez treści zamieszczane na platformach społecznościowych, jak i przez znaczną część sceny politycznej.
Ale odpowiedzi szukają nie tylko osoby zainteresowane zmianą diety u siebie lub najmłodszych, lecz także naukowcy. Jednym z najlepszych sposobów na ich znalezienie jest zaś meta-analiza, czyli synteza wyników wielu badań na ten sam temat. I właśnie taką meta-analizę o wpływie diety na zdrowie osób poniżej 18 roku życia niedawno przeprowadzono. Co z niej wynika?
Dieta wegańska jest zdrowa, ale…
Metaanalizę opublikowano na łamach Critical Reviews in Food Science and Nutrition, a więc jednego z najbardziej renomowanych czasopism w zakresie żywienia. Objęła ona 59 badań przeprowadzonych w 18 krajach oraz 48 tys. dzieci i nastolatków (w tym 40 tys. wszystkożernych, 7,3 tys. wegetarian i 1,3 tys. wegan).
Tak pokaźna grupa badawcza pozwoliła naukowcom ocenić różnice w spożyciu składników odżywczych, wzroście i ogólnym stanie zdrowia. Jak podkreślają autorzy opracowania, jest to najobszerniejsza ocena diet roślinnych u osób poniżej 18 roku życia.
Najważniejsze wnioski są dwa.
Po pierwsze – diety wegetariańskie i wegańskie mogą być zdrowe dla dzieci i młodzieży, dostarczać wielu ważnych składników odżywczych i wspierać ich prawidłowy rozwój. Odpowiednio stosowane, mogą też przynosić dodatkowe korzyści zdrowotne (zwłaszcza dla serca).
Po drugie – w przypadku niektórych składników odżywczych istnieje ryzyko niedoborów. Żeby je wyeliminować, potrzebna jest więc żywność wzbogacona lub suplementacją diety.
Czego mniej, czego więcej?
Z metaanalizy wynika, że dzieci i młodzież na diecie wegetariańskiej spożywały więcej błonnika, żelaza, kwasu foliowego, witaminy C i magnezu niż dzieci wszystkożerne. Jednak miały one również niższe spożycie energii, białka, tłuszczu, witaminy B12 i cynku.
Podobne wzorce zaobserwowano u osób poniżej 18 roku życia będących na diecie wegańskiej. W ich przypadku witamina B12 nie osiągnęła odpowiedniego poziomu bez suplementacji lub wzbogaconej żywności, a spożycie wapnia, jodu i cynku często znajdowało się w dolnych granicach zalecanych norm..
„Pomimo obaw dotyczących spożycia składników odżywczych, zarówno dzieci wegetariańskie, jak i wegańskie wykazywały korzystniejszy profil zdrowia układu sercowo-naczyniowego niż dzieci wszystkożerne” – podkreślają autorzy opracowania. W szczególności miały niższy poziom cholesterolu całkowitego i cholesterolu LDL, którego nadmiar odkłada się w ścianach tętnic, zwiększając ryzyko m.in. miażdżycy i zawału.
Dzieci i młodzież na dietach wegetariańskiej i wegańskiej są też średnio szczuplejsze niż wszystkożercy – mają niższe wskaźniki masy ciała (BMI), wagę, wzrost i tkankę tłuszczową. Nie oznacza to jednak, że nie mieściły się w normach. „Co ważne, większość wartości mieściła się w zakresach referencyjnych, co sugeruje szczuplejszy wzrost, a nie jawne zahamowanie wzrostu” – podkreślają badacze w opracowaniu.
„Nasza analiza sugeruje, że dobrze zaplanowana i odpowiednio uzupełniona dieta wegetariańska i wegańska może zaspokoić potrzeby żywieniowe i wspierać zdrowy rozwój dzieci” – dodaje dr Monica Dinu, główna autorka badania z Katedry Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej Uniwersytetu we Florencji.
Dobrze zaplanowana dieta
Brak witaminy B12 może prowadzić do niedokrwistości, osłabienia układu nerwowego i zaburzeń poznawczych. Z kolei niedobory żelaza i cynku zwiększają ryzyko anemii i zahamowania wzrostu, a niedobory wapnia – prawidłowemu rozwojowi kości. Problemy zdrowotne może wywołać też brak odpowiedniej ilości innych składników odżywczych.
Dlatego autorzy metaanalizy podkreślają wagę opracowywania jasnych, opartych na dowodach naukowych zaleceń. To ważne, by pomóc rodzinom zaplanować zdrową dietę roślinną dla dzieci – zwłaszcza w okresach szybkiego wzrostu i rozwoju, gdy zapotrzebowanie na składniki odżywcze jest wyższe. W związku z tym naukowcy zalecają rodzicom staranne planowanie diet i, w miarę możliwości, zasięgnięcie porady u lekarzy, takich jak dietetycy i specjaliści pediatrii.
Autorzy badania podkreślają przy tym, że odchodzenie od spożywania produktów odzwierzęcych może przynieść zarówno korzyści zdrowotne, jak i środowiskowe. Ich zdaniem nie należy zniechęcać rodzin do wyboru diety wegetariańskiej lub wegańskiej ani ze względów etycznych, ani środowiskowych, ani zdrowotnych. Jednocześnie zwrócenie uwagi na niewielką liczbę kluczowych składników odżywczych może pomóc w zaspokojeniu potrzeb żywieniowych w krytycznych okresach wzrostu, minimalizując potencjalne ryzyko.
„Kluczowe jest zrównoważone podejście, w którym rodziny zwracają szczególną uwagę na określone składniki odżywcze – zwłaszcza witaminę B12, wapń, jod, żelazo i cynk – aby zapewnić swoim dzieciom wszystko, czego potrzebują do prawidłowego rozwoju” – podsumowuje dr Wolfgang Marx z Centrum Żywności i Nastroju na Uniwersytecie Deakin w Australii.
Straszenie i dezinformacja nie pomogą
„Roślinna dieta jest odpowiednia dla dzieci i – jak każdy sposób odżywiania – wymaga odpowiedniej wiedzy. Dzisiaj rodzice stoją przed wieloma wyzwaniami związanymi ze zdrową dietą najmłodszych. Niestety powszechna dezinformacja i niewystarczająca edukacja żywieniowa w Polsce ich w tym nie wspierają. Dlatego takie badania są bardzo ważne – jest to jasna wskazówka, na co należy zwrócić uwagę” – ocenia Alicja Bućko, ekspertka kampanii RoślinnieJemy w obszarze transformacji systemu żywnościowego.
„Najważniejsze jest to, aby zamiast budować wokół diet roślinnych atmosferę obaw, mówić o nich w sposób praktyczny i oparty na wiedzy” – dodaje w komentarzu dla naszego portalu dr Alicja Baska, lekarka specjalizująca się w medycynie stylu życia i zdrowiu publicznym.
Specjalistka zwraca uwagę, że ryzyka są w dużej mierze przewidywalne i można je skutecznie ograniczać. „Pomocne jest włączenie specjalistów – dietetyka i pediatry, którzy mogą pomóc rodzinie odpowiednio zaplanować dietę oraz w razie potrzeby monitorować rozwój dziecka i wybrane parametry laboratoryjne. Straszenie rodziców niedoborami i kwestionowanie ich decyzji może natomiast przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Rodzice mogą wówczas unikać rozmów z profesjonalistami ochrony zdrowia z obawy przed brakiem zrozumienia, co paradoksalnie zwiększa ryzyko nieprawidłowego bilansowania diety i jej słabszego monitorowania – tworzy się swoiste błędne koło” – podkreśla Baska.
Kto powinien zapoznać się z wynikami badań?
Dr Baska, która jest też współzałożycielką i dyrektorką organizacyjną Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia, wskazuje na pierwszym miejscu pediatrów i lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. To oni w systemie ochrony zdrowia najczęściej mają kontakt z rodzicami, a także monitorują rozwój i stan odżywienia młodych pacjentów. „Niejednokrotnie są też adresatami pytań o bezpieczeństwo diety roślinnej u dzieci” – zauważa.
Wśród potencjalnych adresatów badania specjalistka wymienia również dietetyków (zwłaszcza pracujących z dziećmi i rodzinami), a także osoby tworzące rekomendacje żywieniowe i polityki zdrowia publicznego.
Podobnie widzi to Bućko.
„Aby rodzice świadomie wprowadzali więcej roślinnych posiłków do codziennej diety, potrzebujemy szerokiej edukacji, w tym również lekarzy, dietetyków czy kucharzy w szkolnych stołówkach. To właśnie do tych grup powinny trafiki wyniki tych badań, dzięki czemu dzieci i rodzice będą mieli większy dostęp do ich praktycznych wniosków. W rezultacie łatwiej będzie zadbać o pełnowartościowe roślinne posiłki w codziennej diecie” – tłumaczy ekspertka kampanii RoślinnieJemy.
Napoje roślinne wchodzą do szkół
Warto wspomnieć, że składniki uznawane za potencjalnie deficytowe w diecie roślinnej, jak witamina B12 czy wapń, są dziś szeroko dostępne. Jedną z takich opcji są chociażby produkty fortyfikowane.
„Ministerstwo Zdrowia dostrzegło ich wartość – od września wzbogacone napoje roślinne mogą zastąpić dwie obowiązkowe porcje mleka w szkołach. To dobra wiadomość dla rodziców, którzy zyskują pewność, że w placówkach oświatowych ich dzieci otrzymają odpowiednią porcję wapnia i witamin” – podkreśla Bućko.
Nowe przepisy, o których wspomina, wprowadzają też inne ważne zmiany. Od nowego roku szkolnego na stołówkach podawany będzie minimum jeden roślinny obiad w tygodniu. Przynajmniej dwa razy w tygodniu będzie trzeba też podawać zupy na wywarze roślinnym. Do tego każde dziecko na diecie roślinnej ma mieć zapewnioną bezmięsną alternatywę każdego dnia.
„Jeśli nowym wytycznym na szkolnych stołówkach będzie towarzyszyć szeroka edukacja, wiedza o korzyściach dobrze zbilansowanych roślinnych posiłków będzie dużo bardziej dostępna” – ocenia Bućko.
Photo by Land O’Lakes, Inc. on Unsplash