Jak amerykańskie firmy nadużywają zasady GRAS

GRAS (ang. Generally Recognized as Safe), czyli „powszechnie uznawane za bezpieczne”, to zasada w amerykańskim prawie żywnościowym pozwalająca producentom stosować niektóre składniki bez przechodzenia pełnej procedury oceny bezpieczeństwa przez regulatora. Mechanizm ten wprowadzono w 1958 roku, aby uprościć stosowanie substancji od dawna obecnych w żywności, takich jak sól czy ocet, których bezpieczeństwo uznawano za oczywiste i dobrze udokumentowane.

Z czasem przepis zaczął jednak być wykorzystywany znacznie szerzej, niż pierwotnie zakładano. Jak opisuje Tom Perkins w artykule opublikowanym w The Guardian, firmy coraz częściej wykorzystują zasadę GRAS, aby wprowadzać do żywności nowe substancje chemiczne bez formalnej oceny bezpieczeństwa przez amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (FDA). Informacje te pochodzą z analizy dokumentów federalnych przeprowadzonej przez organizację Environmental Working Group (EWG).

Według raportu ponad 100 substancji stosowanych w popularnych produktach spożywczych, suplementach diety i napojach w Stanach Zjednoczonych nie przeszło żadnej oceny zdrowotnej ani bezpieczeństwa przez FDA. Analiza wykazała dokładnie 111 takich składników, a autorzy i autorki raportu podkreślają, że rzeczywista liczba może być jeszcze wyższa. Substancje te występują w wielu popularnych produktach spożywczych dostępnych na rynku amerykańskim, między innymi w napojach Capri Sun, ekologicznym bulionie Kettle & Fire, wędzonych rybach firmy Acme czy batonach Quaker Oats. Według dokumentów federalnych przeanalizowanych przez EWG składniki te są stosowane także w produktach marek takich jak Trader Joe’s, Whole Foods, PepsiCo czy Casita.

Autorzy i autorki raportu zaznaczają jednocześnie, że brak formalnej oceny nie oznacza automatycznie, że dana substancja jest niebezpieczna. Problem polega jednak na tym, że system pozwala wprowadzać nowe składniki bez niezależnej kontroli naukowej. Melanie Benesh, współautorka raportu i wiceprezes EWG ds. relacji rządowych, stwierdziła, że raport powinien być sygnałem ostrzegawczym dla konsumentów i konsumentek, którzy zakładają, że wszystkie substancje dodawane do żywności są wcześniej sprawdzane przez regulatora.

System GRAS zakłada, że firma musi wykazać bezpieczeństwo nowego składnika poprzez przedstawienie powszechnie uznanych dowodów naukowych dostępnych publicznie. Zgłoszenie tych danych do FDA może potwierdzać zgodność z regulacjami, jednak nie jest obowiązkowe. W praktyce oznacza to, że producent może samodzielnie uznać swój składnik za bezpieczny i wprowadzić go na rynek bez informowania regulatora. Według raportu niektóre firmy przedstawiają jedynie ograniczone dane lub opinie niewielkiej grupy naukowców powołanych przez same przedsiębiorstwa.

Dodatkowym problemem jest brak przejrzystości. Firmy nie muszą informować, w jakich konkretnie produktach stosują dane substancje. Aby ustalić, gdzie pojawiają się niezgłoszone składniki, autorzy i autorki raportu porównali swoje ustalenia z bazą FoodData Central amerykańskiego Departamentu Rolnictwa, która zawiera informacje o składnikach około czterech tysięcy produktów spożywczych. W ten sposób zidentyfikowano 49 substancji, które nie były wcześniej zgłaszane. Wśród nich znajdują się również takie, które mogą budzić obawy zdrowotne, na przykład ekstrakt z aloesu, który w badaniach powiązano z ryzykiem nowotworów po spożyciu i który ze względu na toksyczność jest zakazany w niektórych lekach.

W raporcie zwrócono uwagę również na różnego rodzaju ekstrakty roślinne. Zidentyfikowano 22 takie substancje, między innymi ekstrakty z grzybów, zielonej herbaty, cynamonu czy kakao. Choć na pierwszy rzut oka mogą one wydawać się naturalne i nieszkodliwe, eksperci podkreślają, że proces ekstrakcji zmienia skład chemiczny produktu. W efekcie substancja nie ma już takich samych właściwości jak naturalny składnik, a jej wpływ na organizm człowieka bywa nieznany.

Przykładem są katechiny z zielonej herbaty. W naturalnej postaci związki te wiązane są z niższym ryzykiem niektórych chorób, w tym nowotworów. Jednak ich oczyszczona forma ekstraktu, która została zidentyfikowana w ponad 900 produktach, była w badaniach łączona z szeregiem problemów zdrowotnych, takich jak uszkodzenia wątroby, nerek czy jelit, a także zaburzenia hormonalne.

Podobne wątpliwości dotyczą ekstraktów z grzybów. Choć grzyby są uznawane za wartościowe źródło składników odżywczych, niektóre ekstrakty z tych organizmów powiązano z zapaleniem wątroby. Raport wykazał, że jeden z takich ekstraktów był stosowany w 428 produktach. W 2024 roku FDA poleciła firmom zaprzestać używania jednego ze szczepów ekstraktu z grzybów, który powodował u części osób halucynacje oraz inne zaburzenia układu nerwowego. Mimo to substancja ta wciąż jest dostępna w niektórych suplementach diety.

Eksperci zwracają również uwagę, że w procesie produkcji ekstraktów mogą być wykorzystywane toksyczne rozpuszczalniki, takie jak benzen czy chlorek metylu. To dodatkowo komplikuje ocenę bezpieczeństwa tych substancji, ponieważ końcowy produkt może różnić się znacząco od naturalnego składnika, z którego został pozyskany.

Raport przypomina także o realnych konsekwencjach takich luk regulacyjnych. W 2022 roku żywność zawierająca składnik GRAS w postaci mąki tara została powiązana z ponad 300 przypadkami zachorowań oraz 113 hospitalizacjami. W innym przypadku producenci napojów wykorzystali zasadę GRAS do stosowania kofeiny, a następnie zaczęli dodawać ją do bardzo mocnych napojów alkoholowych. Po serii urazów i jednym zgonie FDA w 2010 roku w praktyce zakazała kofeiny w napojach alkoholowych.

Debata na temat systemu GRAS stała się w ostatnich latach również tematem politycznym. Sekretarz zdrowia Stanów Zjednoczonych Robert F. Kennedy Jr., który promuje hasło „Make America Healthy Again”, zapowiadał zamknięcie luki prawnej umożliwiającej firmom samodzielne uznawanie nowych składników za bezpieczne. Część ekspertów uważa jednak, że proponowane reformy są niewystarczające i nie rozwiążą problemu w pełni.

Sytuacja w Unii Europejskiej wygląda inaczej. System regulacji żywności jest tu znacznie bardziej restrykcyjny niż w Stanach Zjednoczonych. W UE producent nie może samodzielnie uznać substancji za bezpieczną i wprowadzić jej na rynek. Nowe składniki muszą przejść formalną procedurę oceny naukowej prowadzoną przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), a następnie zostać zatwierdzone przez Komisję Europejską.

Jeżeli dany składnik nie był powszechnie spożywany w Unii Europejskiej przed 1997 rokiem, traktowany jest jako tak zwana nowa żywność, czyli novel food. W takim przypadku producent musi przedstawić szczegółową dokumentację naukową, wyniki badań toksykologicznych oraz analizę wpływu substancji na zdrowie człowieka. Dopiero po pozytywnej ocenie EFSA i formalnej decyzji Komisji Europejskiej składnik może zostać dopuszczony do obrotu we wszystkich krajach UE.

Polska jako państwo członkowskie stosuje te same przepisy. Oznacza to, że nowe dodatki do żywności wymagają centralnej autoryzacji na poziomie Unii Europejskiej, a producenci nie mogą samodzielnie decydować o ich bezpieczeństwie. Składniki dopuszczone do stosowania znajdują się w oficjalnych unijnych wykazach dodatków i nowych produktów żywnościowych.

Porównanie obu systemów pokazuje wyraźną różnicę w podejściu do bezpieczeństwa żywności. W Stanach Zjednoczonych mechanizm GRAS pozwala producentom samodzielnie uznać składnik za bezpieczny i wprowadzić go do produktów, często bez obowiązku informowania regulatora. W Unii Europejskiej każdy nowy składnik musi natomiast przejść niezależną ocenę naukową przed wprowadzeniem na rynek. Dlatego wielu ekspertów uważa, że europejski model zapewnia większą kontrolę nad tym, jakie substancje trafiają do żywności i jakie mogą mieć skutki dla zdrowia konsumentów.

 Photo by Zoshua Colah on Unsplash

Udostępnij: