Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

Posiedzenie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 4 grudnia ujawniło strukturalny problem myślenia o transformacji energetycznej polskiej wsi. Z jednej strony padają deklaracje o dużym potencjale i pierwszych instalacjach biometanu, konieczności podążania za europejskim i globalnym trendem, z drugiej ciągłe trudności przy przyłączach, powolne procedury i brak spójnej, wykonalnej strategii, które sprawiają, że potencjał ten zostaje niewykorzystany. Ponadto rozwój tego sektora przyjmuje się jako konieczny i bezkrytyczny. Tymczasem bez solidnych zabezpieczeń środowiskowych ekspansja biogazowni w Polsce może przynieść więcej szkód niż korzyści, zarówno dla klimatu, jak i dla społeczności wiejskich, które mogą ponieść największy ciężar tej transformacji.
Urszula Zielińska, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, podkreśliła, że w Polsce działa obecnie 195 instalacji biogazu rolniczego, a 74 mikroinstalacje w pierwszej połowie roku dostarczyły około 3 MWh energii. Zwróciła uwagę na znaczenie biometanu jako „zielonego gazu przyszłości” oraz na planowany system aukcyjny dla biometanowni powyżej 1 MW, mający zastąpić importowany gaz ziemny. Jednocześnie wskazała na bariery rozwoju, takie jak trudności przyłączeniowe i opóźnienia w procedurach dotacyjnych.
Małgorzata Gromadzka, wiceministra rolnictwa, zaakcentowała rolę biogazowni w zwiększaniu konkurencyjności sektora rolno-spożywczego oraz znaczenie spółdzielni energetycznych na terenach wiejskich. Wskazała jednak na przestarzałą infrastrukturę sieciową i społeczne obawy związane z lokalizacją instalacji w pobliżu zabudowań mieszkalnych. Ministerstwo Rolnictwa zapowiedziało kampanię informacyjną i dialog z samorządami w celu rozwiania tych wątpliwości.
Jan Szopiński, zastępca dyrektora generalnego KOWR, przedstawił działania edukacyjne i promocyjne realizowane w latach 2024–2025, obejmujące szkolenia i kampanie medialne mające na celu zwiększenie świadomości i akceptacji dla rozwoju biogazu.
Pomimo oficjalnych komunikatów, podczas posiedzenia pojawiły się głosy krytyczne wobec rosnącego udziału wielkoskalowych, przemysłowych biogazowni. Takie instalacje budzą sprzeciw lokalnych społeczności ze względu na intensywny transport ciężarowy, hałas, degradację dróg, wysokie zużycie wody oraz ryzyko zanieczyszczeń wód gruntowych.
Coraz częściej pojawia się też problem presji na grunty rolne, zwłaszcza w związku z uprawą monokultury kukurydzy na cele energetyczne, co stoi w sprzeczności z potrzebą wzmacniania bezpieczeństwa żywnościowego Polski – wskazuje Green REV Institute, jeden z partnerów koalicji Stop Biomethane Rush, zainicjowanej przez organizację Foodrise EU.
Ponadto biogazownie oparte na oborniku zwierzęcym mogą wzmacniać model rolnictwa przemysłowego, zamiast sprzyjać zrównoważonym systemom produkcji. Problemem pozostaje też brak skutecznego nadzoru nad emisjami metanu, który w przypadku nieszczelności instalacji może przyczyniać się do pogłębiania zmian klimatycznych.
Aby przemysłowe zakłady biogazowe mogły funkcjonować rentownie, potrzebują stałych dostaw roślin energetycznych i obornika. W efekcie prowadzi to do monokulturowej uprawy roślin energetycznych, co negatywnie wpływa na bioróżnorodność i zajmuje ziemię, która mogłaby być przeznaczona na zrównoważoną produkcję żywności lub innych surowców niezbędnych do odejścia od gospodarki opartej na paliwach kopalnych. Co więcej, przemysłowa produkcja biogazu może sprzyjać rozwojowi większych ferm przemysłowych lub przynajmniej utrwalać ich obecny poziom, choć konieczne jest ograniczenie produkcji i konsumpcji produktów zwierzęcych, aby spełnić chociażby cele klimatyczne. Choć biogaz bywa promowany jako rozwiązanie problemów klimatycznych, sposób, w jaki uwzględnia się redukcję emisji pochodzących od zwierząt, a które stanowią dwie trzecie emisji rolniczych w UE, jest uproszczony i pomija pełen zakres negatywnych skutków przemysłowej hodowli, w tym ważne kwestie etyczne dotyczące warunków życia i traktowania zwierząt – wyjaśnia Barbara Wołk z Green REV Institute.
Dodatkowo rozwój biogazowni wykorzystujących odpady żywnościowe rodzi paradoks sprzeczny z unijnymi celami ograniczania marnowania żywności. Im więcej instalacji będzie wymagało stałego dopływu odpadów, tym trudniej będzie osiągnąć zamierzone redukcje marnotrawstwa. Wynika to z faktu, że biogazownie potrzebują regularnych dostaw odpadów, aby efektywnie działać, co może ekonomicznie zachęcać do utrzymywania lub nawet zwiększania ilości tych odpadów zamiast ich ograniczania. W efekcie system, zamiast minimalizować powstawanie odpadów, może niezamierzenie wspierać ich produkcję, utrudniając realizację celów Unii Europejskiej dotyczących ograniczenia marnowania żywności.
Z przebiegu posiedzenia wynika, że rząd planuje szybki rozwój sektora biogazowego, lecz bez głębszej refleksji nad jego kształtem oraz społecznymi i środowiskowymi konsekwencjami. Jeśli Polska chce, by biogaz był narzędziem rzeczywistej transformacji energetycznej wsi, musi postawić na model rozproszony, lokalny i oparty na rzeczywistych odpadach rolniczych, szanujący potrzeby społeczności i środowiska. Bez takiego podejścia grozi powtórzenie błędów innych krajów, gdzie przemysłowe biogazownie stały się źródłem konfliktów i problemów ekologicznych, zamiast realnym wsparciem dla zrównoważonego rozwoju.
Zapoznaj się z treścią broszury Stop The Biomethane Rush.
Przeczytaj także:
Czas zatrzymać niekontrolowany rozwój biometanu w Europie (8 lipca)
Biogaz w Europie: zielona transformacja czy pułapka zależności? (31 października)
Photo: Julia Koblitz on Unsplash