Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

Co zmieniłoby się, gdyby producenci nie musieli tworzyć nowych produktów, lecz sprzedawali więcej tych o korzystniejszym profilu żywieniowym, które już mają w ofercie? Nowa analiza amerykańskiego rynku wskazuje na potencjalnie duże korzyści zdrowotne i przesuwa uwagę z indywidualnych wyborów osób konsumenckich na to, co przemysł spożywczy produkuje i sprzedaje.
Access to Nutrition Initiative (ATNi) i ShareAction przeanalizowały niemal 10 tys. produktów oferowanych w USA przez 24 dużych producentów żywności i napojów. Badanie pokazuje, co mogłoby się zmienić, gdyby zdrowsze produkty stanowiły większą część ich sprzedaży. Jak informuje Reuters, firmy objęte badaniem odpowiadają łącznie za około 37% wartości amerykańskiego rynku pakowanej żywności i napojów.
Zespół badawczy sprawdził, co mogłoby się wydarzyć, gdyby w poszczególnych kategoriach sprzedaż przesunęła się w stronę 50% produktów o korzystniejszym profilu żywieniowym, które już znajdują się na rynku. Następnie oszacowali wpływ takiej zmiany na spożycie energii, tłuszczów nasyconych, soli i błonnika oraz możliwe konsekwencje zdrowotne.
Według modelu taka zmiana mogłaby wiązać się z opóźnieniem około 150 tys. zgonów związanych z chorobami dietozależnymi w ciągu roku. Reuters zwraca uwagę również na wymiar ekonomiczny. Autorzy oszacowali, że korzystniejsza struktura sprzedaży mogłaby ograniczyć o około 11,6 mld dolarów straty wynagrodzeń związane ze złym stanem zdrowia.
Liczby nie opisują efektu, który już zaobserwowano, ani nie są prognozą tego, co wydarzy się po zmianie oferty producentów. To wyniki modelowania pokazującego potencjalne konsekwencje hipotetycznego scenariusza.
Produkty oceniono za pomocą systemu Health Star Rating (HSR). Uwzględnia on m.in. wartość energetyczną, zawartość tłuszczów nasyconych, cukrów i sodu, a także korzystne składniki, takie jak błonnik czy białko. Produkty otrzymują od 0,5 do 5 gwiazdek – im wyższy wynik, tym korzystniejszy profil żywieniowy.
W każdym z 18 analizowanych segmentów badacze wyodrębnili połowę produktów z wyższą oceną. Następnie stworzyli scenariusz, w którym sprzedaż produktów z mniej korzystnej połowy przesuwa się w stronę tych ocenionych lepiej.
Nie znaczy to, że wszystkie produkty ze „zdrowszej połowy” spełniały kryteria zdrowej diety. Autorzy zwracają uwagę, że nawet w kategoriach zdominowanych przez żywność o mniej korzystnym profilu można znaleźć relatywnie lepsze alternatywy, choć część z nich nadal nie osiągała 3,5 gwiazdki w pięciostopniowej skali HSR.
Analiza nie porównuje chipsów z warzywami czy słodyczy z owocami. Sprawdza, jaki efekt mogłoby przynieść przesunięcie sprzedaży w obrębie istniejących kategorii w stronę produktów o korzystniejszym profilu żywieniowym.
Według modelu zmiana struktury sprzedaży przełożyłaby się na wyraźną różnicę w przeciętnym sposobie żywienia dorosłych Amerykanów i Amerykanek.
Średnie dzienne spożycie energii spadłoby o około 174 kcal, czyli 9%. Spożycie tłuszczów nasyconych zmniejszyłoby się o około 7,1 g, czyli 26%, a soli o około 1,5 g, czyli 18%. Jednocześnie spożycie błonnika wzrosłoby średnio o około 5,4 g dziennie, czyli o 33%.
Dopiero te modelowane zmiany w diecie posłużyły do oszacowania potencjalnego wpływu na zdrowie. Autorzy wykorzystali PRIME (Preventable Risk Integrated ModEl), model łączący dane dotyczące sposobu żywienia z wiedzą o ryzyku chorób i umieralności.
Największa część oszacowanego efektu dotyczy chorób układu krążenia. Model wskazał około 121 tys. mniej zgonów z ich powodu w ciągu roku, w tym około 15,5 tys. mniej zgonów z powodu udaru i 17,9 tys. z powodu choroby nadciśnieniowej.
Około 71 tys. z oszacowanych 150 tys. zgonów wiązało się w modelu z otyłością jako pośrednim czynnikiem ryzyka. Tej liczby nie należy jednak dodawać do wyników dotyczących poszczególnych chorób, ponieważ kategorie częściowo się nakładają. W przypadku cukrzycy niepewność była na tyle duża, że autorzy nie mogli stwierdzić, czy modelowana zmiana przyniosłaby istotny wpływ na umieralność z jej powodu.
Sam raport zastrzega, że wyniki należy traktować jako orientacyjne oszacowanie potencjalnego wpływu, a nie precyzyjną prognozę. Model opiera się m.in. na publikowanych zależnościach między czynnikami żywieniowymi a chorobami, które nie zawsze pozwalają wykazać przyczynowość.
Jak podaje Reuters, największe możliwości poprawy autorzy wskazali w pięciu kategoriach: pieczywie i innych wyrobach piekarniczych, sosach, dipach i dodatkach, słodyczach, napojach gazowanych oraz słonych przekąskach.
W pierwszej kategorii korzystniejszą połowę tworzyły m.in. pieczywo i wyroby pełnoziarniste, produkty o większej zawartości błonnika i mniejszej zawartości sodu. Po drugiej stronie znajdowały się m.in. słodkie wypieki, ciasta oraz białe pieczywo z oczyszczonej mąki.
W przypadku sosów i dipów lepiej oceniano m.in. salsę, hummus, guacamole i część dipów na bazie jogurtu, a gorzej m.in. niektóre sosy majonezowe, serowe i produkty o dużej zawartości sodu lub cukrów dodanych. W kategorii słonych przekąsek korzystniej wypadały m.in. przekąski z fasoli i ciecierzycy, pełnoziarniste krakersy czy popcorn o mniejszej zawartości soli.
Wyniki pokazują więc, że istotne różnice żywieniowe występują także pomiędzy produktami należącymi do tej samej kategorii.
To jeden z najważniejszych wniosków analizy. Jak podkreśla Reuters, korzystniejsze żywieniowo opcje są już dostępne we wszystkich analizowanych kategoriach. Modelowana zmiana nie wymagałaby więc zastąpienia obecnego rynku zupełnie nową generacją żywności.
Autorzy wskazują na dwa podstawowe mechanizmy: zwiększanie udziału korzystniejszych produktów w sprzedaży oraz reformulację produktów o mniej korzystnym profilu. W tym ujęciu odpowiedzialność za sposób żywienia nie zaczyna się dopiero w momencie, kiedy konsument lub konsumentka stoi przed sklepową półką.
Firmy spożywcze wpływają wcześniej na to, jakie produkty są dostępne, jak duży udział mają w sprzedaży i które z nich są rozwijane oraz promowane. Raport przenosi więc część dyskusji o zdrowym żywieniu z indywidualnego wyboru na strukturę rynku i decyzje podejmowane przez producentów.
ATNi i ShareAction rekomendują firmom wyznaczanie mierzalnych celów zwiększania sprzedaży produktów o korzystniejszym profilu żywieniowym oraz publiczne raportowanie struktury sprzedaży. Od decydentów i decydentek oczekują m.in. obowiązkowego oznakowania żywności z przodu opakowania, ograniczenia marketingu mniej korzystnej żywieniowo żywności, działań na rzecz redukcji soli i cukrów dodanych oraz instrumentów fiskalnych.
Raport ma ograniczenia. Badacze objęli analizą dorosłych, ale nie dzieci i młodzież. Nie uwzględnili też żywności spożywanej poza domem. Model obejmuje 18 z 24 badanych kategorii oraz cztery elementy diety, tj. energię, tłuszcze nasycone, sód i błonnik. Nie uwzględnia natomiast stopnia przetworzenia żywności.
Dane o niemal 10 tys. produktów pochodziły od 24 dużych producentów, których łączny udział oszacowano na 37% amerykańskiego rynku pakowanej żywności i napojów. Wyniki zostały następnie ekstrapolowane na szerszy rynek. Ponadto wykorzystano dane dotyczące sprzedaży, sposobu żywienia i umieralności pochodzące z różnych lat 2021–2024.
Dlatego raport nie odpowiada na pytanie, co wydarzyłoby się po wprowadzeniu jednej konkretnej regulacji ani czy firmy rzeczywiście doprowadziłyby do modelowanej zmiany sprzedaży. Pokazuje natomiast skalę różnicy między obecną strukturą rynku a hipotetycznym scenariuszem, w którym większą część sprzedaży stanowią produkty o korzystniejszym profilu żywieniowym.
To prowadzi do pytania szerszego niż indywidualny wybór przy sklepowej półce: jaką część odpowiedzialności za sposób żywienia ponoszą firmy, które decydują, co produkują, promują i sprzedają na największą skalę?
Zdj. Swarup Sarkar | Pexels