Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

Wołowina od lat znajduje się w centrum debaty o klimacie jako jeden z najbardziej emisyjnych produktów spożywczych, co wynika m.in. z długiego okresu dojrzewania zwierząt i intensywnego wykorzystania ziemi pod pastwiska i uprawę pasz. Mimo to rynek coraz częściej oferuje ją w „zielonym opakowaniu” z certyfikatami „carbon neutral”, „net zero” czy „zrównoważonej produkcji”. Najnowszy raport World Resources Institute (WRI) pokazuje, że za tymi deklaracjami nie stoją realne redukcje emisji, a pojęcie „klimatycznie przyjaznej” wołowiny pozostaje przede wszystkim narzędziem marketingowym.
Jak udowadniają autorki raportu, Raychel Santo i Clara Cho: „nie istnieje coś takiego jak wołowina przyjazna klimatowi – mimo etykiet twierdzących inaczej”. Emisje związane z produkcją wołowiny można ograniczać, lecz nie da się ich obniżyć do poziomu porównywalnego z innymi źródłami białka, takimi jak np. rośliny strączkowe.
Wysoki ślad klimatyczny mięsa wołowego wynika z kilku nakładających się czynników. Wołowina pochodzi od zwierząt, które dojrzewają znacznie dłużej niż inne zwierzęta tzw. hodowlane i wydają na świat mniej potomstwa, co oznacza większe zużycie paszy i ziemi w przeliczeniu na kilogram mięsa. Emisje gazów cieplarnianych powstają zarówno na etapie produkcji rolniczej (przy stosowaniu nawozów, magazynowaniu obornika czy wytwarzaniu pasz), jak i w trakcie trawienia, gdy zwierzęta emitują metan w procesie fermentacji jelitowej. Do tego dochodzą emisje związane z przetwarzaniem i transportem mięsa.
Najistotniejszy czynnik często pozostaje niewidoczny na etykietach. Chodzi o zmianę użytkowania gruntów i utraconą zdolność ekosystemów do pochłaniania dwutlenku węgla. Jak podkreślają badaczki „po uwzględnieniu kosztu alternatywnego węgla użytkowanie gruntów stanowi zazwyczaj największą część całkowitego wpływu wołowiny na klimat”. Innymi słowy, ziemia zajęta pod pastwiska i uprawę pasz mogłaby magazynować znacznie więcej węgla, gdyby pozostała lasem lub naturalnym ekosystemem.
Raychel Santo i Clara Cho analizują również potencjał technologicznego ograniczania emisji – od dodatków paszowych redukujących emisje metanu, przez lepsze zarządzanie pastwiskami, po postępy w hodowli i genetyce. Nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu efekty okazują się jednak ograniczone. „Nawet wdrożenie wszystkich istniejących i przełomowych technologii ograniczania emisji obniżyłoby całkowite koszty węglowe wołowiny w USA jedynie o 18%” – czytamy w raporcie. Oznacza to, że wołowina pozostałaby jednym z najbardziej emisyjnych produktów spożywczych, niezależnie od innowacji technologicznych.
Autorki podważają również przekonanie, że rozwiązaniem są systemy alternatywne, takie jak wołowina ekologiczna, pastwiskowa czy regeneratywna. Choć oferują one korzyści w zakresie dobrostanu zwierząt, zdrowia gleby i bioróżnorodności, z perspektywy klimatu często wymagają większej powierzchni gruntów, co zwiększa ich całkowity ślad węglowy. Lepsze praktyki hodowlane nie zawsze oznaczają więc mniejsze emisje.
Dodatkowym problemem jest brak przejrzystości łańcucha dostaw. Zwierzęta z rodziny wołowatych w trakcie swojego życia niemal zawsze przemieszczają się pomiędzy kilkoma gospodarstwami. Największa część emisji powstaje na bardzo wczesnym etapie, gdy cielę przebywa jeszcze z matką na pastwisku – jednak większość dużych firm mięsnych nie ma informacji o tym, gdzie i w jakich warunkach zwierzęta były hodowane przed trafieniem do tuczu lub rzeźni. W efekcie ani producenci, ani nabywcy nie są dziś w stanie jednoznacznie określić, które partie wołowiny rzeczywiście powstały przy zastosowaniu praktyk ograniczających emisje. Jak podkreślają autorki raportu, połączenie nieprzejrzystego łańcucha dostaw z brakiem wiarygodnych, możliwych do zweryfikowania danych, sprawia, że dla większości firm i konsumentów w USA i Europie zakup wołowiny o realnie niższym śladzie węglowym pozostaje obecnie poza zasięgiem.
Szczególnie krytycznie ocenione zostały certyfikaty „carbon neutral”. W wielu przypadkach opierają się one głównie na offsetach, takich jak sadzenie drzew czy inwestycje w odnawialne źródła energii, zamiast na rzeczywistym ograniczaniu emisji u źródła. Jak zauważają autorki raportu, „obecnie nie ma możliwości niezależnej weryfikacji deklaracji składanych przez nowe etykiety „neutralności węglowej”. Brakuje publicznie dostępnych danych obejmujących pełny cykl życia zwierząt oraz informacji o rzeczywistym wpływie takich certyfikatów na użytkowanie gruntów i całkowite emisje.
Wobec tych ograniczeń wnioski raportu są jasne: „Jedynym sposobem, by mieć pewność, że zmniejszasz wpływ wołowiny na klimat, jest kupowanie jej w mniejszych ilościach”. Dotyczy to zarówno konsumentów indywidualnych, jak i firm czy instytucji publicznych. Redukcja spożycia, zmniejszanie porcji i częstsze sięganie po alternatywne źródła białka okazują się skuteczniejszym narzędziem klimatycznym niż poszukiwanie „zielonej” wołowiny.
„Postęp rzadko jest szybki i prosty. Jednak ważne jest, aby nieustannie dążyć do wszystkich realnych sposobów ograniczania emisji związanych z żywnością i wspierać przejście na zdrowszy, bardziej zrównoważony system żywnościowy. Przy zaangażowanym przywództwie możliwa jest realna zmiana” – konkluduje Crystal Davis, Globalna Dyrektorka ds. Żywności, Ziemi i Wody, World Resources Institute (WRI).
„Choć istnieją sposoby na obniżenie emisji z produkcji wołowiny, jest wysoce nieprawdopodobne, by kiedykolwiek mogła ona być naprawdę neutralna klimatycznie” – dodają Raychel Santo i Clara Cho. W kontekście kryzysu klimatycznego oznacza to konieczność zmiany skali konsumpcji, a nie tylko sposobów produkcji. Jednocześnie za każdym kawałkiem wołowiny stoi żywa istota – zwierzę, które odczuwa zarówno stres, jak i ból. Choć dyskusja skupia się przede wszystkim na emisjach i wpływie na klimat, nie można pominąć faktu, że produkcja mięsa wiąże się również z losami tych czujących istot. Ten wymiar, często pomijany w analizach i raportach, stanowi ważny element pełniejszego obrazu hodowli, który może wpływać na bardziej świadome podejście do konsumpcji i dalszy rozwój systemów hodowlanych.
World Resources Institute (WRI) to międzynarodowy, niezależny think tank badawczy zajmujący się ochroną środowiska i zrównoważonym rozwojem. Organizacja prowadzi analizy oparte na danych naukowych dotyczące klimatu, systemów żywnościowych, użytkowania gruntów, energii i miast. WRI współpracuje z rządami, biznesem i instytucjami publicznymi na całym świecie, a jego raporty są często wykorzystywane jako podstawa do tworzenia polityk klimatycznych i środowiskowych.
Photo by Jan Huber on Unsplash