Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

Sarah Parsons z World Resources Institute (WRI) zapytała ekspertów i ekspertki zajmujących się wodą, rolnictwem i lasami, jakie konsekwencje może przynieść rozwijające się Super El Niño. Odpowiedzi wskazują, że skutki mogą wykraczać daleko poza zwykłe anomalie pogodowe, wpływając na bezpieczeństwo żywnościowe, dostęp do wody oraz ryzyko katastrofalnych pożarów.
El Niño, będące częścią zjawiska ENSO (El Niño–Southern Oscillation), występuje naturalnie co dwa do siedmiu lat i powoduje zmiany w globalnej cyrkulacji atmosferycznej. W efekcie niektóre regiony świata doświadczają susz, podczas gdy inne zmagają się z nadmiernymi opadami. Tym razem naukowcy coraz częściej mówią jednak o możliwości wystąpienia tzw. Super El Niño, czyli wyjątkowo silnej fazy zjawiska, podczas której temperatura powierzchniowych wód Oceanu Spokojnego przekracza średnią o ponad 2°C. Tak silne ocieplenie może prowadzić do bardziej gwałtownych i długotrwałych skutków klimatycznych, takich jak fale upałów, powodzie, susze czy cyklony.
Sarah Parsons zwraca uwagę, że potencjalne Super El Niño pojawia się w szczególnym momencie. Ostatnie jedenaście lat było najcieplejszym okresem w historii pomiarów, a światowe systemy żywnościowe już teraz znajdują się pod presją wynikającą z napięć geopolitycznych oraz zakłóceń na rynkach energii i nawozów. Właśnie dlatego eksperci i ekspertki oceniają, że skutki nadchodzącego zjawiska mogą okazać się bardziej dotkliwe niż podczas wcześniejszych epizodów El Niño.
O wpływ Super El Niño na zasoby wodne Parsons pyta Liz Saccocię, specjalistkę ds. bezpieczeństwa wodnego (Water Security Associate) w World Resources Institute. Jak wyjaśnia ekspertka, El Niño prowadzi do przemieszczenia stref opadów, powodując jednocześnie susze i powodzie w różnych częściach świata. Wśród obszarów szczególnie zagrożonych niedoborem wody wymienia Karaiby, Amerykę Środkową, północną Brazylię, znaczną część Indii, środkową i południową Afrykę, a także Indonezję, Filipiny i Australię. W regionach tych można spodziewać się ograniczenia dostępności wody, większej presji na zasoby wód gruntowych oraz problemów dla rolnictwa zależnego od opadów.
Jednocześnie, jak zauważa Saccocia, inne części świata mogą zmagać się z nadmiernymi opadami. Według prognoz Europejskiego Centrum Prognoz Średnioterminowych (ECMWF) bardziej wilgotne warunki mogą wystąpić między innymi na południu Stanów Zjednoczonych, w Peru, Ekwadorze, we wschodniej Afryce oraz w części Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej. Choć zwiększone opady mogą czasowo poprawić sytuację hydrologiczną i uzupełnić poziom wody w zbiornikach, niosą również ryzyko powodzi oraz przeciążenia infrastruktury wodnej. Zdaniem ekspertki wyjątkowo silne El Niño może znacząco nasilić te skrajności, prowadząc zarówno do głębszych niedoborów wody, jak i bardziej niszczycielskich powodzi.
W rozmowie pojawia się również pytanie o sposoby przygotowania się na takie zagrożenia. Liz Saccocia podkreśla znaczenie wczesnego ostrzegania i działań wyprzedzających. Jako przykład podaje działania prowadzone przez Organizację Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) podczas El Niño w latach 2023–2024, obejmujące modernizację systemów nawadniających, wzmacnianie zabezpieczeń przeciwpowodziowych oraz wsparcie finansowe dla rodzin zagrożonych koniecznością ewakuacji. Rozprowadzano również nasiona odmian bardziej odpornych na suszę i szybciej dojrzewających, co pozwalało rolnikom lepiej dostosować się do zmieniających się warunków pogodowych.
Kolejnym ekspertem, którego pyta Sarah Parsons, jest Mike Badzmierowski, menedżer ds. polityki rolnej USA (Manager for U.S. Agricultural Policy) w WRI. Zwraca on uwagę, że choć wpływ El Niño na produkcję żywności jest dobrze udokumentowany, naukowcy wciąż nie rozumieją w pełni wszystkich mechanizmów odpowiedzialnych za te zależności. Wiadomo jednak, że El Niño od dziesięcioleci zmienia rozkład ryzyka produkcyjnego pomiędzy regionami świata. Niektóre obszary odnoszą korzyści dzięki większej ilości opadów, podczas gdy inne doświadczają strat związanych z suszą i wysokimi temperaturami.
Szczególnie niepokojąca sytuacja dotyczy regionów o niskich dochodach, uzależnionych od opadów deszczu i importu żywności. Badzmierowski przypomina, że podczas wcześniejszych epizodów El Niño kraje południowej Afryki często notowały spadki produkcji zbóż wskutek bardziej suchych i gorętszych sezonów wegetacyjnych, co prowadziło do zwiększenia importu żywności. Jednocześnie podkreśla, że skala skutków zależy od wielu czynników, takich jak lokalne warunki pogodowe, stan gleby, kalendarz upraw, reakcje władz czy sytuacja na rynkach.
Ekspert zwraca szczególną uwagę na fakt, że potencjalne Super El Niño rozwija się w znacznie cieplejszym świecie niż wcześniejsze epizody tego zjawiska. Wyższe temperatury zwiększają parowanie i powodują szybszą utratę wilgoci z gleby oraz roślin. W efekcie nawet przy podobnym niedoborze opadów skutki suszy mogą być bardziej dotkliwe niż kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Dodatkowo coraz częściej obserwowane są gwałtowne ulewy, które nie zawsze poprawiają sytuację wodną. Jak wskazują badania cytowane przez eksperta, bardziej skoncentrowane opady mogą wręcz ograniczać magazynowanie wody na lądzie, ponieważ większa jej część spływa powierzchniowo lub odparowuje, zanim zasili glebę i wody gruntowe.
Badzmierowski odnosi się również do wpływu napięć geopolitycznych na bezpieczeństwo żywnościowe. W jego ocenie zakłócenia na rynkach paliw i nawozów ograniczają zdolność rolników do reagowania na skutki ekstremalnych zjawisk pogodowych. Wysokie ceny energii wpływają na koszty produkcji nawozów, pracy maszyn rolniczych, transportu i przechowywania żywności. Jeśli ceny pozostaną wysokie, część producentów może ograniczać zasiewy lub zmniejszać zużycie nawozów, co w połączeniu z niekorzystnymi warunkami pogodowymi zwiększa ryzyko spadku produkcji i wzrostu cen żywności.
Sarah Parsons zwraca się także do ekspertów zajmujących się lasami – Jamesa MacCarthy’ego, GIS Research Associate oraz Petera Potapova, badacza specjalizującego się w monitoringu lasów. Obaj podkreślają, że najważniejszym czynnikiem odpowiadającym za wzrost liczby pożarów lasów na świecie pozostają zmiany klimatu wywołane działalnością człowieka. El Niño działa jednak jak dodatkowy wzmacniacz tego procesu, zwiększając temperatury i ograniczając opady w wielu regionach.
Według ekspertów szczególnie narażona pozostaje Amazonia. W czasie dwóch ostatnich silnych epizodów El Niño (w latach 2015–2016 oraz 2023–2024) Brazylia doświadczyła rekordowych sezonów pożarowych. Ogień objął ponad 2,3 mln hektarów lasów, czyli ponad czterokrotnie więcej niż wynosi średnia z ostatnich dwóch dekad. Podobne zagrożenie dotyczy Azji Południowo-Wschodniej i Australii, gdzie El Niño często przynosi gorętsze i bardziej suche warunki. Eksperci przypominają również, że silne El Niño z lat 2023–2024 przyczyniło się do rekordowo ciepłej zimy w Kanadzie i stworzyło warunki dla wyjątkowo intensywnego sezonu pożarowego.
MacCarthy i Potapov przewidują, że nawet jeśli Super El Niño dopiero się rozwija, już w najbliższych latach można spodziewać się wzrostu aktywności pożarowej. Najpoważniejsze skutki mogą pojawić się jednak z pewnym opóźnieniem, ponieważ ograniczone opady w jednym sezonie wpływają na warunki panujące w kolejnych latach. W przypadku Amazonii szczególnie niebezpieczny może okazać się okres następujący po osłabieniu zjawiska, kiedy nagromadzone skutki suszy stworzą wyjątkowo sprzyjające warunki dla rozprzestrzeniania się ognia.
Eksperci i ekspertki zgodnie podkreślają, że ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, ochrona lasów przed wylesianiem oraz rozwój systemów wczesnego ostrzegania pozostają najważniejszymi sposobami ograniczania ryzyka. Ich zdaniem potencjalne Super El Niño będzie kolejnym testem odporności światowych systemów wodnych, żywnościowych i przyrodniczych, a jego skutki mogą być odczuwalne jeszcze długo po ustąpieniu samego zjawiska.
Photo by Deep Rajwar on Pexels