Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

Pojęcie „dobrostanu” zwierząt tzw. hodowlanych sugeruje troskę o ich zdrowie, ograniczanie cierpienia oraz zapewnienie odpowiednich warunków życia. W praktyce, jak wynika z kolejnego śledztwa przeprowadzonego przez Animal Justice Project, rzeczywistość może znacząco odbiegać od marketingowych deklaracji i uspokajających sumienie etykiet stosowanych przy sprzedaży mięsa.
Najnowsze śledztwo, przeprowadzone w Wielkiej Brytanii, dotyczyło fermy Bage Court Farm w hrabstwie Herefordshire, posiadającej certyfikat RSPCA Assured. System ten – zgodnie z założeniami – ma gwarantować spełnianie setek standardów dotyczących dobrostanu zwierząt. Materiały zebrane przez śledczych wskazują jednak na poważne rozbieżności między deklarowanymi normami a praktyką hodowlaną.
Bage Court Farm współpracuje m.in. z firmą Stockcroft Pigs, jednym z większych brytyjskich dostawców świń określanych jako „outdoor-bred”. Firma ta zaopatrywała m.in. sieci handlowe Marks & Spencer, Co-op, Waitrose oraz McDonald’s.
Określenie „outdoor-bred” może sugerować, że zwierzęta przez większość życia przebywają na otwartej przestrzeni. W praktyce oznacza to zazwyczaj jedynie około czterotygodniowy okres, w którym prosięta pozostają na zewnątrz z matką. Następnie trafiają do intensywnych systemów tuczu w budynkach zamkniętych. Według ustaleń śledczych nawet 80% życia świń objętych tym systemem upływa w pomieszczeniach.
Sześciotygodniowe nagrania dokumentują zwierzęta przebywające w zanieczyszczonych kojcach, z ograniczonym dostępem do świeżej ściółki. Zarejestrowano przypadki świń z widocznymi urazami i objawami poważnych problemów zdrowotnych; część z nich miała trudności z poruszaniem się.
Lekarka weterynarii Alice Brough, analizująca materiał dowodowy, oceniła, że niektóre zwierzęta znajdowały się w stanie wskazującym na konieczność wcześniejszego rozważenia eutanazji. Zwróciła uwagę na zjawisko kanibalizmu, tzw. tail biting, czyli obgryzania ogonów przez inne świnie, prowadzące do powstawania bolesnych, otwartych ran. Jak podkreśliła, przenoszenie ciężko rannych zwierząt do tzw. kojca szpitalnego bez skutecznego leczenia rodzi pytania o zasadność przedłużania ich cierpienia. Nieleczone uszkodzenia mogą ulegać zakażeniu i obejmować głębsze tkanki, w tym stawy, prowadząc do ropni oraz przewlekłego, silnego bólu. W takich przypadkach, zgodnie z zasadami dobrostanu, konieczne powinno być rozważenie humanitarnego uśmiercenia, jeśli cierpienia nie da się skutecznie złagodzić.
Aby uzyskać certyfikat RSPCA Assured, gospodarstwa muszą spełniać ponad 700 standardów dobrostanu. Śledztwo podważa jednak skuteczność nadzoru nad ich przestrzeganiem i rodzi pytanie, czy system certyfikacji realnie chroni zwierzęta, czy przede wszystkim buduje zaufanie konsumentów i konsumentek.
W ciągu 24 godzin przeprowadzono niezapowiedzianą kontrolę. Według relacji inspektorzy mieli obserwować zwierzęta w dobrym stanie, aktywne, czyste i mające dostęp do ściółki oraz materiałów umożliwiających naturalne rycie. Fermie wydano formalne ostrzeżenie, nałożono dodatkowe opłaty pokrywające koszty kontroli oraz zapowiedziano kolejne wizyty inspekcyjne. W przypadku dalszych naruszeń w ciągu sześciu miesięcy możliwe jest zastosowanie surowszych sankcji.
Animal Justice Project wezwała do zawieszenia certyfikacji gospodarstwa oraz do rządowego przeglądu systemu etykietowania mięsa, w tym terminów takich jak „outdoor-bred”, „high-welfare” i „free-range”.
Ujawnione materiały wpisują się w szerszą debatę na temat hodowli zwierząt, wiarygodności systemów certyfikacji oraz przejrzystości łańcucha dostaw w przemyśle spożywczym. Sprawa ponownie zwraca uwagę na rosnące znaczenie oznaczeń jakościowych w decyzjach zakupowych. Konsumenci i konsumentki coraz częściej polegają na symbolach certyfikacyjnych, które mają gwarantować określone standardy produkcji, choć ich rzeczywista kontrola bywa przedmiotem dyskusji.
Badanie z końca 2025 r. wykazało, że około 65% brytyjskich osób konsumenckich błędnie uważa, iż etykiety typu „welfare assured” oznaczają brak chowu w klatkach oraz, że wykluczają one praktyki okrutne – nawet jeśli w rzeczywistości zwierzęta mogą być utrzymywane w intensywnych systemach produkcji. Raporty dotyczące znakowania dobrostanu, w tym opracowania brytyjskiego Department for Environment, Food and Rural Affair, wskazują ponadto, że dobrowolne systemy etykietowania w Wielkiej Brytanii bywają nieprzejrzyste. Brak jednolitych, obowiązkowych definicji prowadzi do dezorientacji osób konsumenckich i stwarza przestrzeń do nadużyć, zwłaszcza w przypadku haseł takich jak „high-welfare”, które nie są powiązane z jasno określonymi, mierzalnymi standardami.
Photo by Veronica White on Unsplash