Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

Żyjemy w czasach, w których niemal każda decyzja – choć z pozoru prosta, niewymagająca wysiłku i nieznacząca – ma konsekwencje wykraczające daleko poza tu i teraz. Wybory dotyczące energii, transportu czy przestrzeni miejskiej dotyczą już nie tylko nas samych – wpływają na otoczenie, kształtują krajobraz, utrwalają polityki i, co najbardziej znamienne, kumulują się w obliczu kryzysu klimatycznego. O ile jednak wspomniane obszary są dość wyraźnie obecne w naszej świadomości i przekładają się na decyzje polityczne, rzadko w tej samej kategorii umieszczamy żywność, często traktując ją jako „oczywisty wybór”, pozbawiony politycznego znaczenia, występujący jako temat drugorzędny – techniczny, kosztowy, „do załatwienia przy okazji”.
Patrząc z tej perspektywy, trudno uciec od pytania, czy obecne polityki publiczne rzeczywiście odpowiadają skali wyzwań, przed którymi stoimy. Kryzys klimatyczny, rosnąca liczba chorób dietozależnych, utrata bioróżnorodności i narastające nierówności zdrowotne nie są odrębnymi problemami – są objawami tego samego systemu, który przez lata premiował ilość i skalę, niską cenę i krótkoterminową opłacalność kosztem jakości, prewencji i długofalowej odpowiedzialności.
Żywność jest jednym z najbardziej namacalnych efektów decyzji politycznych. Widać ją w szkolnych stołówkach, w przetargach publicznych, w jadłospisach jednostek opiekuńczych, na sklepowych półkach i w codziennych wyborach rodzin. To tam polityka przestaje być abstrakcją, a zaczyna realnie wpływać na zdrowie pokoleń, szczególnie dzieci – ich zdolności poznawcze, koncentrację, rozwój i przyszłe szanse. A jednak wciąż zbyt rzadko traktujemy ją jako element infrastruktury zdrowia publicznego i bezpieczeństwa społecznego.
Najwyższy czas, aby polityka żywnościowa – na poziomie krajowym i europejskim – była wreszcie traktowana z należytą powagą. Nie możemy dłużej postrzegać jej w oderwaniu od polityki klimatycznej i zdrowotnej, wycofywać się z wcześniej przyjętych celów w obliczu presji krótkoterminowych interesów i środowisk bazujących na niepokojach społecznych czy utrwalonych nawykach zamiast na rzetelnych dowodach naukowych.
System, który nas żywi, nie jest neutralny. Kształtuje nasze ciała, krajobrazy i społeczeństwa. To on decyduje, czy dzieci dorastają zdrowe, choroby dietozależne stają się normą, rolnictwo jest źródłem stabilności i odporności, czy też kolejnym obszarem podatnym na kryzysy. Aby wyjść temu naprzeciw, polityka klimatyczna powinna stać się spójną, wielowątkową opowieścią zamiast zbiorem nieskoordynowanych deklaracji.
Właśnie dlatego tak wyraźnie widać dziś, że żywność nie jest już wyłącznie kwestią indywidualnych wyborów czy kulturowych przyzwyczajeń. Jest obszarem odpowiedzialności publicznej. To państwo – poprzez regulacje, standardy, zamówienia publiczne i programy edukacyjne – współtworzy środowisko, w którym te wybory są podejmowane. Szczególnie dotyczy to dzieci i młodzieży, którzy nie mają pełnej sprawczości, a jednocześnie ponoszą długofalowe konsekwencje decyzji dorosłych.
Szkoła jest jednym z najbardziej wyrazistych przykładów tej odpowiedzialności. To tu krzyżują się polityki zdrowotne, edukacyjne i żywnościowe, a stołówka szkolna staje się jednym z kluczowych miejsc, w których państwo realnie wpływa na codzienne funkcjonowanie młodego pokolenia. A jednak właśnie w tym obszarze widać dziś największy rozdźwięk między deklaracjami a praktyką. Z jednej strony mówimy o profilaktyce otyłości, zdrowiu psychicznym, odporności i edukacji klimatycznej. Z drugiej – wciąż tolerujemy system, w którym jakość posiłków podporządkowana jest głównie kryterium ceny, a jadłospisy nie odzwierciedlają ani aktualnej wiedzy naukowej, ani wyzwań środowiskowych.
Dane są jednoznaczne. Raport Najwyższej Izby Kontroli pokazuje, że działania na rzecz zdrowego żywienia dzieci mają charakter fragmentaryczny, nieskoordynowany i pozbawiony realnych narzędzi wdrożeniowych. Badania organizacji społecznych, w tym analiza szkolnych dań przeprowadzona przez Green REV Institute i Koalicję Future Food 4 Climate, potwierdzają dominację żywności mięsnej, nierzadko wysokoprzetworzonej, w szkolnych jadłospisach, przy marginalnym udziale pełnowartościowych posiłków roślinnych. Jednocześnie statystyki zdrowotne nie pozostawiają złudzeń – rosnąca skala nadwagi i otyłości wśród dzieci oraz chorób dietozależnych jest jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowia publicznego w Polsce.
Nie jest to jednak wyłącznie problem zdrowotny. To także kwestia klimatu i odporności systemów żywnościowych. Globalny system produkcji żywności odpowiada za znaczną część emisji gazów cieplarnianych, zużycia wody i degradacji gleb. Hodowla zwierząt, szczególnie w intensywnym modelu przemysłowym, pozostaje jednym z najbardziej obciążających środowisko elementów tego systemu. Oznacza to, że sposób, w jaki planujemy żywienie zbiorowe – w tym żywienie dzieci – ma bezpośrednie znaczenie dla realizacji celów klimatycznych, ochrony bioróżnorodności i bezpieczeństwa żywnościowego w dłuższej perspektywie.
W tym kontekście coraz wyraźniej wybrzmiewa pytanie nie o to, czy potrzebujemy zmiany, ale o to, czy mamy odwagę ją przeprowadzić. Nauka dostarcza dziś wystarczająco dużo dowodów, by projektować polityki żywnościowe, które jednocześnie wspierają zdrowie ludzi i planetę – od zaleceń diety planetarnej po modele zrównoważonych zamówień publicznych. Wyzwanie polega na tym, by nie wycofywać się z tych kierunków pod presją krótkoterminowych interesów i politycznej wygody.
Piszę te słowa jako przedstawicielka społeczeństwa obywatelskiego, ale także jako rodzic, który codziennie widzi skutki systemowych decyzji w bardzo konkretnym wymiarze – na talerzu swoich dzieci. Wierzę, że polityka żywnościowa może i powinna stać się jednym z filarów odpowiedzialnej polityki klimatycznej i zdrowotnej. Warunkiem jest jednak spójność, konsekwencja i gotowość do traktowania żywienia nie jako kosztu, lecz jako inwestycji w przyszłe pokolenia. Oto, co oznaczałaby taka polityka w praktyce:
To, czy połączymy politykę rolną, zdrowotną i klimatyczną w spójną całość, nie jest już pytaniem o zakres i technikalia. Jest pytaniem o odpowiedzialność – o to, czy potrafimy podejmować decyzje wykraczające poza jedną kadencję i jeden budżet, oraz czy jesteśmy gotowi oprzeć się presji krótkoterminowych interesów tam, gdzie stawką jest dobro wspólne i zdrowie kolejnych pokoleń.
Jako społeczeństwo obywatelskie nie oczekujemy cudów. Oczekujemy spójności, oparcia polityk na dowodach i traktowania żywności z należytą powagą. Oczekujemy, że zdrowie dzieci, odporność systemów żywnościowych i stabilność klimatu będą rozpatrywane jako elementy jednej odpowiedzialnej wizji przyszłości. Bo przyszłość nie zaczyna się w odległym roku – zaczyna się dziś, w decyzjach podejmowanych przy stole, w instytucjach publicznych i w procesach legislacyjnych. A od jakości tych decyzji zależy znacznie więcej niż to, co trafia na talerz.
Swój apel kieruję do polityków i decydentów samorządowych, krajowych i europejskich.
Marzena Wichniarz – współzałożycielka i prezeska Fundacji Rodzice dla Klimatu. Członkini zespołów doradczych ds. współpracy z NGO oraz edukacji klimatycznej przy Ministerstwie Edukacji Narodowej. Ambasadorka Europejskiego Paktu na rzecz Klimatu przy Komisji Europejskiej. Jedna z liderek dla klimatu i środowiska magazynu „Forbes”. Absolwentka politologii, studiów MBA z zakresu zarządzania polityką energetyczną i klimatyczną oraz Międzyuczelnianej Akademii Klimatu.
Artykuł został opublikowany w marcowym wydaniu magazynu „Nowa Bezpieczna Żywność”.