Domagajmy się, by rządzący nie ulegali naciskom grup interesu

„Przede wszystkim zdrowia!” – tego najczęściej życzymy sobie w Nowym Roku, bo przecież „zdrowie jest najważniejsze”. Ale na nasze zdrowie, na nasz obecny i przyszły dobrostan, na kondycję społeczeństw i jakość codziennego życia w ogromnej mierze wpływają decyzje rządzących. Dlatego musimy domagać się od nich poszanowania naszego prawa do zdrowia.

Początek roku to dobry moment na refleksję nad błędami przeszłości, zrewidowanie krótkowzrocznych strategii i przestawienie politycznych zwrotnic na bezpieczniejsze tory. To też dobry czas na zbiorowy apel do decydentów w Polsce i w Unii Europejskiej, by projektując naszą przyszłość, nie ulegali naciskom potężnych grup interesu.

Wśród wpływowych, a przy tym szczególnie niebezpiecznych dla naszego zdrowia, grup nacisku są producenci pestycydów i właściciele ferm przemysłowych, którzy coraz śmielej, dotkliwiej i bezkarniej trują nas i środowisko.

Pestycydy – chemiczne środki ochrony roślin – zabijają pszczoły, zanieczyszczają wodę, niosą poważne zagrożenia zdrowotne (w tym zaburzenia rozwoju mózgu u dzieci, działania neurotoksyczne i rakotwórcze). Dlatego w 2025 roku z niedowierzaniem przyjęliśmy wiadomość, że zamiast konsekwentnie ograniczać ich stosowanie w rolnictwie, Komisja Europejska planuje ułatwić ich stosowanie na terenie Unii. W minionym roku Dyrekcja Generalna ds. Zdrowia i Bezpieczeństwa Żywności (SANTE) przygotowała projekt rozporządzenia Omnibus, który – jak alarmują organizacje ekologiczne – wprowadza deregulację najcięższej chemii rolnej.

Społeczne koszty tych „uproszczeń” ponieślibyśmy wszyscy – w pierwszym rzędzie rolnicy, rolniczki i mieszkańcy wsi, stale narażeni na działanie toksycznych pestycydów, ale też konsumenci i konsumentki skażonej żywności. Organizacje pozarządowe biją na alarm: z miejsca, gdzie przepisy chronią ludzi przed pestycydami, stalibyśmy się rajem dla producentów takich jak Bayer-Monsanto, którzy mają finansowy interes w demontażu systemu bezpieczeństwa żywności.

Jak nie wiadomo, o co chodzi…

Unia Europejska to dla przemysłu chemicznego prawdziwe eldorado. Na ogromnym unijnym rynku sprzedaje się prawie jedną czwartą wszystkich pestycydów, o wartości kilkunastu miliardów euro.

Polska jest z kolei rajem dla ferm przemysłowych. W naszym kraju każdego miesiąca powstaje nowa ferma przemysłowa, która degraduje środowisko, zagraża zdrowiu okolicznych mieszkańców, zatruwa wody gruntowe. W 2023 roku przemysłowa produkcja drobiu osiągnęła półtora miliarda sztuk, a ekspansja ferm doprowadziła do ponad tysiąca protestów. Wiedziemy w Europie niechlubny prym w stosowaniu antybiotyków w hodowli zwierzęcej, co zwiększa groźną dla zdrowia publicznego antybiotykooporność bakterii. Jak podkreślają organizacje ekologiczne, fermy przemysłowe to nie rolnictwo, lecz bardzo dochodowy przemysł.

Mieszkańcy terenów sąsiadujących z fermami przemysłowymi ponoszą społeczne, zdrowotne i środowiskowe koszty ferm, a ogromne zyski z takiej działalności trafiają do prywatnych kieszeni. Właściciele ferm mają pieniądze, prawników i wsparcie aparatu państwa. Owijają sobie wokół palca polityków, którzy przymykają oczy na cierpienie zwierząt, degradację środowiska i zagrożenia dla zdrowia okolicznych mieszkańców. Kuriozalne były propozycje objęcia odorów ochroną, podobnie jak składane przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Czesława Siekierskiego zapowiedzi kasacji wyroków niekorzystnych dla właścicieli ferm i zapewnienia im wsparcia prawnego. Potentaci produkcji mięsa i drobiu stawiający fermy z naruszeniem prawa za samowolę budowlaną dostają w Polsce mandaty w wysokości… 500 zł.

Zagrożenia, jakie stwarzają fermy przemysłowe, były przedmiotem współorganizowanej przez Inicjatywę „Nasz Rzecznik” debaty lokalnej w Wisznicach na Lubelszczyźnie w kwietniu 2024 roku Kilkukrotnie rozmawialiśmy o nich podczas spotkań z przedstawicielami Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. O społecznych kosztach ferm mowi ekspertyza dr. Justyny Zwolińskiej z Koalicji Żywa Ziemia pt. „Fermy przemysłowe a dobra publiczne w rolnictwie i na obszarach wiejskich”, którą wspólnie wydaliśmy wiosną 2024 roku. Przedstawia je też Biała Księga Ofiar Sektora Hodowlanego: „Smród, krew i łzy” – ekspercka publikacja autorstwa dr. Sylwii Spurek, która ukazała się w 2022 roku w ramach programu parlamentarnego „Wolni od Ferm”.

Czy 2026 rok może przynieść więcej niż nadzieje na zmiany?

Wiele zależy od determinacji, z jaką obrońcom i obrończyniom praw człowieka, zwierząt i środowiska nie raz udawało się pokonać silniejszych przeciwników. Łączmy siły i bądźmy zmianą, na jaką czekamy – w konsumenckich wyborach, domaganiu się naszych praw, przypominaniu o tym, czego nie da się kupić za żadne pieniądze.

Zamiast politycznych prezentów dla wpływowych trucicieli, w Nowym Roku życzmy sobie zdrowych, chroniących nasze prawa regulacji, mądrych decyzji politycznych i odpowiedzialnych działań systemowych.

Z dedykacją dla Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego oraz Rządu i Parlamentu RP.

Anna Duniewicz – koordynatorka Inicjatywy „Nasz Rzecznik”, koalicji 166 organizacji społecznych, która współpracuje z Biurem Rzecznika Praw Obywatelskich. Stypendystka programu Changemakers for Democracy. Ukończyła filologię angielską na Uniwersytecie Łódzkim oraz studia podyplomowe na kierunkach stosunki międzynarodowe i dyplomacja (Collegium Civitas, PAN) i socjologia stosowana w zarządzaniu zasobami ludzkimi (UŁ).

Udostępnij: