Transformacja Śląska nigdy nie była wyłącznie kwestią energii

Sebastian Pypłacz – aktywista miejski, współtwórca Stowarzyszenia BoMiasto, redaktor naczelny „Śląskiej Opinii” – w rozmowie z Morgan Janowicz opowiada o tym, dlaczego transformacja Śląska nie może kończyć się na energii. Mówi o żywności jako narzędziu emancypacji regionu, o prawie do miasta, które zaczyna się od dostępu do zdrowego jedzenia oraz o lokalnych systemach żywnościowych jako fundamentach odporności społecznej. Tłumaczy, jak ogrody społeczne, targi i kooperatywy stają się przestrzeniami demokracji, a oddolny aktywizm realnie wpływa na miejskie polityki. Kreśli wizję regionu, w którym bezpieczeństwo – energetyczne, żywnościowe i społeczne – jest prawem, a nie przywilejem, a rewitalizacja oznacza inwestowanie w ludzi, relacje i lokalne ekosystemy, a nie w beton i marketing.

Morgan Janowicz: Stowarzyszenie BoMiasto działa aktywnie na rzecz transformacji (głównie energetycznej) Śląska, gdzie kwestia klimatu odgrywa kluczową rolę. Jak Wasze działania na tym polu łączą się z zaangażowaniem w Federację Bezpieczna Żywność? W jaki sposób praca nad systemem żywnościowym wpisuje się w szerszy kontekst transformacji regionu i walki o zrównoważoną przyszłość?

Sebastian Pypłacz: Dla nas w BoMiasto transformacja Śląska nigdy nie była wyłącznie kwestią energii. To proces systemowy, który dotyka pracy, zdrowia, relacji społecznych i codziennego życia. System żywnościowy jest jego integralną częścią. Dostęp do dobrej, lokalnej i bezpiecznej żywności to kwestia klimatu, odporności miast, ale też godności i sprawiedliwości społecznej. W Federacji Bezpieczna Żywność pracujemy nad zmianą logiki – z maksymalizacji zysku na dobro wspólne. To bardzo podobne myślenie jak w sprawiedliwej transformacji energetycznej: nie zostawiać ludzi samych, budować lokalne łańcuchy wartości i realne alternatywy. Żywność, podobnie jak energia, może być narzędziem emancypacji regionu, a nie kolejnym obszarem wykluczeń.

Morgan Janowicz: BoMiasto działa na rzecz poprawy jakości życia w miastach, angażując mieszkańców i mieszkanki w procesy decyzyjne. Jak wygląda na Śląsku dostęp do zdrowej żywności i w jaki sposób lokalny system żywnościowy wpływa na jakość życia w miastach oraz na sprawiedliwość społeczną w regionie? 

Sebastian Pypłacz: W Polsce mamy paradoks: silne zaplecze rolnicze i przetwórcze, a jednocześnie nierówny dostęp do zdrowej żywności w miastach. W wielu dzielnicach łatwiej kupić tani, wysoko przetworzony produkt niż świeże warzywa czy lokalne jedzenie. To przekłada się na zdrowie, koszty życia i pogłębianie nierówności. System żywnościowy wpływa też na przestrzeń – targowiska, place, lokalne sklepy budują relacje społeczne, a nie tylko konsumpcję. Dla nas dostęp do żywności to element prawa do miasta. Miasta, które dbają o lokalne systemy żywnościowe, są zdrowsze, bardziej odporne i po prostu lepiej się w nich żyje.

Morgan Janowicz: Realizujecie działania edukacyjne i aktywizujące społeczność lokalną. Jak można skutecznie angażować mieszkańców i mieszkanki miast w budowanie lokalnych systemów żywnościowych – od ogrodów społecznościowych po polityki publiczne? 

Sebastian Pypłacz: Skuteczne angażowanie zaczyna się od rzeczy bliskich i namacalnych. Ogród społeczny, targ sąsiedzki czy wspólne gotowanie to często pierwszy krok do rozmowy o politykach publicznych. Ludzie chcą mieć wpływ, ale muszą widzieć sens i realne, namacalne efekty. Dlatego musimy łączyć edukację z działaniem: warsztaty, spacery, konsultacje, ale też obecność w procesach formalnych – strategiach miejskich, budżetach obywatelskich czy planach adaptacji do zmian klimatu. Kluczowe jest tłumaczenie złożonych tematów prostym językiem i pokazywanie, że zmiana systemowa zaczyna się od codziennych wyborów, ale nie kończy się na indywidualnej odpowiedzialności.

Morgan Janowicz: Dzisiaj wiele polskich miast średniej wielkości, zmaga się z wyzwaniami depopulacji, zanieczyszczenia i degradacji przestrzeni. Jak transformacja systemu może przyczynić się do rewitalizacji takich miast i budowania ich odporności? 

Sebastian Pypłacz: Transformacja systemowa może być impulsem do odnowy miast, które dziś tracą mieszkańców i funkcje. Lokalne systemy żywnościowe tworzą miejsca pracy, ożywiają przestrzeń publiczną i wzmacniają lokalną gospodarkę. Targ, kooperatywa czy przetwórnia społeczna to nie tylko jedzenie – to relacje, bezpieczeństwo i tożsamość miejsca. W połączeniu z zieloną transformacją, poprawą jakości powietrza i dostępem do usług publicznych, miasta mogą stać się bardziej odporne na kryzysy. Rewitalizacja to nie beton i marketing, tylko inwestowanie w ludzi i lokalne ekosystemy.

Morgan Janowicz: Wasza praca to między innymi aktywizm miejski i mobilizacja. Jak oddolne inicjatywy obywatelskie mogą wpływać na miejskie polityki? Jakie narzędzia partycypacji są najskuteczniejsze? 

Sebastian Pypłacz: Oddolne działania mają realny wpływ, jeśli są konsekwentne i dobrze zakorzenione lokalnie. Najskuteczniejsze narzędzia to te, które łączą presję społeczną z dialogiem: konsultacje społeczne, inicjatywy uchwałodawcze, budżety obywatelskie, ale też media obywatelskie i koalicje organizacji. Aktywizm miejski to długi dystans – wymaga wiedzy, cierpliwości i umiejętności pracy z instytucjami. W BoMieście stawiamy na budowanie kompetencji mieszkańców, żeby nie byli tylko „głosem sprzeciwu”, ale partnerami w tworzeniu polityk miejskich.

Morgan Janowicz: Jakie inicjatywy związane z poprawą jakości życia w mieście realizuje obecnie Stowarzyszenie BoMiasto? Opowiedz też o projektach, które już zakończyliście i jakie przyniosły one rezultaty? 

Sebastian Pypłacz: Obecnie skupiamy się na tematach związanych z zielonymi umiejętnościami i rynkiem pracy w kontekście sprawiedliwej transformacji, ale też wiele mówimy i robimy w temacie jakości przestrzeni i partycypacji. Pracujemy z mieszkańcami nad lokalnymi projektami, prowadzimy działania edukacyjne i wspieramy procesy konsultacyjne. Ich efektem są lub były konkretne zmiany: lepsze projekty uchwał, większa świadomość mieszkańców i trwałe sieci współpracy. Nie wszystko widać od razu, ba, wiele z tej pracy nie widać w mediach, ale wiemy, że bez tej pracy wiele decyzji zapadałoby bez głosu społecznego. Angażowaliśmy się w organizacje społecznego szczytu klimatycznego, a więc obywatelskiej odpowiedzi na COP w Katowicach. Prowadziliśmy warsztaty z polityk rowerowych dla chętnych radnych z wszystkich ugrupowań. Doprowadziliśmy do spotkań wielu ekspertów ze związkami zawodowymi, co otworzyło wiele nowych kontaktów. Wierzę, że długiej perspektywie ma to wpływ na rozwój Śląska w zielonym kierunku.

Morgan Janowicz: Jakie jest Twoje marzenie? W jakim świecie chciałbyś żyć?

Sebastian Pypłacz: Chciałbym żyć w świecie, w którym bezpieczeństwo – energetyczne, żywnościowe i społeczne – jest prawem, a nie przywilejem. W miastach, które są tworzone z ludźmi, a nie ponad nimi. W regionie, który nie wstydzi się swojej przeszłości, ale potrafi zbudować nową przyszłość opartą na współpracy, solidarności i trosce o planetę. Bez wielkich sloganów, za to z codziennym poczuciem sensu i wpływu. Bo to nam się po prostu opłaca.

Sebastian Pypłacz działa na styku kultury, mediów i zagadnień klimatycznych. Założyciel Stian Media – agencji kreatywnej oraz wydawcy mediów. Od 2019 roku pełni funkcję redaktora naczelnego Śląskiej Opinii, gdzie zajmuje się inicjowaniem oraz moderowaniem debaty publicznej, łącząc perspektywę regionalną z kontekstem ogólnopolskim i międzynarodowym. Wieloletni wiceprezes Stowarzyszenia BoMiasto oraz członek Zarządu Głównego Związku Górnośląskiego. Wcześniej przez długi czas był aktywny na scenie muzycznej jako twórca i wykonawca.

Udostępnij: