Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

W artykule opublikowanym w Financial Times Madeleine Wright opisuje zjawisko, które powinno skłonić do refleksji wszystkie osoby uczestniczące w debacie o przyszłości systemu żywnościowego. Wielka Brytania konsumuje coraz więcej mięsa kurcząt, jednak krajowa produkcja nie nadąża za popytem. W efekcie w dynamicznym tempie rośnie import.
Jak wynika z danych przywołanych przez autorkę, wartość importu mięsa kurcząt wzrosła z 823,7 mln funtów w 2020 roku do 1,78 mld funtów w roku ubiegłym. Coraz większa część tego mięsa pochodzi nie tylko z państw Unii Europejskiej, takich jak Polska czy Holandia, ale także z Ukrainy, Brazylii i Tajlandii.
Przedstawiciele brytyjskiego sektora drobiarskiego wskazują, że produkcja krajowa nie jest w stanie dotrzymać kroku rosnącemu zapotrzebowaniu. Richard Griffiths, dyrektor generalny British Poultry Council, powiedział Financial Times, że popyt na mięso kurcząt rośnie o około 4,5–5%. rocznie, podczas gdy wzrost produkcji w 2025 roku wyniósł zaledwie 1,5%.
Zdaniem branży przyczyną są przede wszystkim ograniczenia administracyjne. Według Griffithsa setki milionów funtów inwestycji pozostają zamrożone, ponieważ około stu wniosków dotyczących budowy nowych lub modernizacji istniejących ferm drobiu nadal czeka na rozpatrzenie. Lokalne społeczności oraz samorządy wyrażają obawy dotyczące zanieczyszczenia środowiska, jakości wody, uciążliwości zapachowych oraz warunków utrzymywania zwierząt. Jak zauważa cytowany przez Financial Times Richard King z firmy konsultingowej Andersons Centre, władze lokalne nie chcą wydawać zgody na kolejne fermy.
Jednocześnie brytyjscy producenci wskazują na skutki inicjatyw mających poprawić warunki chowu kurcząt. Will Raw z National Farmers’ Union stwierdził, że dobrowolne ograniczenie zagęszczenia zwierząt z 38 kg do 30 kg żywej masy na metr kwadratowy zmniejszyło produkcję o niemal 20%.
To właśnie w tym miejscu pojawia się zasadnicze pytanie. Co dzieje się, gdy rośnie oczekiwanie bardziej odpowiedzialnego traktowania zwierząt przy jednoczesnym braku ograniczenia konsumpcji mięsa?
Wzrasta import.
Dlatego opisany przez Madeleine Wright przypadek Wielkiej Brytanii dotyczy nie handlu, planowania przestrzennego ani konkurencyjności sektora rolnego, lecz mechanizmu outsourcingu cierpienia zwierząt.
W debacie publicznej często zakłada się, że ograniczenie najbardziej intensywnej produkcji w jednym kraju automatycznie oznacza poprawę sytuacji zwierząt. Tymczasem w rzeczywistości bardzo często dochodzi do czegoś zupełnie innego. Produkcja nie znika. Zwierzęta nie przestają rodzić się i umierać w systemach przemysłowych. Zmienia się jedynie miejsce, w którym to się odbywa.
Ten problem staje się jeszcze bardziej widoczny w kontekście dyskusji wokół Better Chicken Commitment (BCC). Jak przypomina Madeleine Wright, ponad sto brytyjskich przedsiębiorstw, w tym M&S i Waitrose, oficjalnie poparło ten program. Jednocześnie osiem grup restauracyjnych, w tym właściciele KFC i Nando’s, wycofało się z niego w lutym, argumentując, że dostępność mięsa spełniającego wymagania programu jest niewystarczająca, a wolniej rosnące rasy kurcząt wiążą się z dodatkowymi kosztami środowiskowymi i większym zapotrzebowaniem na przestrzeń.
Komentując tę sytuację na LinkedIn, Chris Hilson, profesor prawa na University of Reading, zwrócił uwagę, że choć Better Chicken Commitment pozostaje obecnie najważniejszym punktem odniesienia dla poprawy sytuacji kurcząt hodowanych na mięso, dyskusja nie może ograniczać się do prostego przeciwstawienia produkcji intensywnej i wolniej rosnących ras. Jak zauważył, rozwiązania te niosą ze sobą zarówno korzyści, jak i określone kompromisy środowiskowe.
Jednocześnie Hilson podkreślił, że odpowiedzią powinno być podejście One Health, uwzględniające zdrowie ludzi, zwierząt i środowiska jako elementy jednego systemu. Szczególnie ważna jest jego uwaga dotycząca handlu międzynarodowego. Jeżeli państwo wypracowuje określoną równowagę między interesami gospodarczymi, ochroną środowiska i traktowaniem zwierząt, nie powinno następnie podważać jej poprzez import produktów powstałych w warunkach, których samo nie akceptuje.
To właśnie w tym miejscu debata o kurczętach staje się debatą o odpowiedzialności etycznej. Nie wystarczy poprawić sytuacji zwierząt znajdujących się w granicach własnego państwa, jeśli równocześnie zwiększa się popyt na produkty pochodzące z systemów, w których zwierzęta pozostają niewidoczne dla konsumentów i decydentów. Nie można uczciwie mówić o postępie, jeśli jego efektem jest jedynie przesunięcie kosztów etycznych do innych krajów.
Wielka Brytania stoi dziś przed wyborem, który dotyczy również wielu innych państw europejskich. Można nadal zwiększać konsumpcję mięsa, ograniczać krajową produkcję i rekompensować niedobory importem. Można też uczciwie przyznać, że jeżeli traktowanie zwierząt rzeczywiście ma znaczenie, to ocena systemu żywnościowego nie może kończyć się na granicy państwa. W przeciwnym razie będziemy świadkami nie zmniejszania cierpienia zwierząt, lecz jego coraz sprawniejszego outsourcingu.
Photo by Simon Reza on Unsplash