Od protestów do reform: przebudowa duńskiej hodowli przemysłowej

Nowy rząd Danii pod przewodnictwem Mette Frederiksen zapowiada głęboką reformę systemu rolnictwa, która – jak podkreślają komentujące osoby – może stać się jednym z najdalej idących zwrotów w europejskiej polityce rolnej ostatnich dekad. Program centrolewicowej koalicji ma być skierowany nie tylko do „ludzi żyjących w Danii i przyszłych pokoleń”, ale – jak zauważa Jon Henley w The Guardian – również „do zwierząt”. Uwzględnienie jakości życia zwierząt zostało wprost ujęte w zapowiedziach programowych nowej koalicji.

Jak wynika z relacji The Guardian, przełom ten jest efektem dwuletniej, intensywnej kampanii prowadzonej przez organizacje zajmujące się ochroną zwierząt, środowiska oraz lokalne społeczności. W przestrzeni publicznej i medialnej temat przemysłowej hodowli świń stał się na tyle istotny, że marcowe wybory zaczęto określać mianem „wyborów świńskich”. To właśnie w ich wyniku doszło do politycznej zmiany, która umożliwiła sformowanie rządu zapowiadającego reformy systemowe.

Jak powiedziała w rozmowie z The Guardian, Britta Riis, szefowa organizacji Animal Protection Denmark, jednego z głównych uczestników kampanii: „Sprawiliśmy, że hodowla świń stała się głównym tematem politycznym. I wywalczyliśmy natychmiastową i systemową zmianę”.

Dania, będąca jednym z największych na świecie eksporterów wieprzowiny, opiera znaczną część swojego modelu rolnictwa na intensywnej produkcji. Rocznie rodzi się tam około 30 milionów prosiąt, podczas gdy liczba urodzeń dzieci wynosi około 60 tysięcy. Według przytaczanych danych lochy w duńskich gospodarstwach rodzą średnio ponad 37 prosiąt rocznie, a w najbardziej intensywnych systemach nawet ponad 40, co – jak wskazują osoby krytykujące ten model – wywiera ogromną presję biologiczną na zwierzęta i wiąże się z wysoką śmiertelnością młodych osobników (co roku w Danii umiera około 9 mln prosiąt, czyli ponad 25 000 dziennie).

W artykule zwraca się również uwagę na powszechne praktyki stosowane w przemysłowej hodowli, takie jak rutynowe obcinanie ogonów u około 95% przeżywających prosiąt oraz utrzymywanie loch w warunkach ograniczających ich ruch. Duńskie gospodarstwa stosują tę procedurę jako odpowiedź na problem obgryzania ogonów, wynikający ze stresu i przetrzymywania zwierząt w ciasnych kojcach. Jednocześnie lochy często przebywają w kojcach porodowych, które silnie ograniczają ich mobilność. Według organizacji zajmujących się ochroną zwierząt praktyki te mogą prowadzić do cierpienia oraz zaburzeń zachowań.

Krytyka dotyczy także wpływu intensywnej hodowli na środowisko. Według badań Uniwersytetu w Aarhus niemal 25% powierzchni Danii jest przeznaczone pod uprawę paszy dla świń, co wiąże się ze znacznym użyciem pestycydów i ich wykrywaniem w wodach gruntowych (dotyczy to 56% punktów poboru wody pitnej). Dodatkowym problemem jest intensywne nawożenie pól gnojowicą pochodzącą z dużych ferm, które mogą liczyć nawet do 25 000 świń, co sprzyja przedostawaniu się azotanów do wód gruntowych. W niektórych regionach, szczególnie w północnej części kraju, zjawisko to stało się poważnym problemem środowiskowym i społecznym. Mieszkańcy okolic ferm od lat zgłaszają również uciążliwości związane z odorem, pogorszeniem jakości życia oraz spadkiem wartości nieruchomości.

Jak wskazuje Jon Henley, temat przemysłowej hodowli świń stopniowo przesunął się z marginesu debaty publicznej do jej centrum, co znalazło odzwierciedlenie również w kampanii wyborczej. Ukazały się dziesiątki artykułów prasowych, trzy filmy dokumentalne wyemitowane przez główną stację telewizji publicznej TV2 oraz książka dziennikarza działającego pod przykrywką. Na podstawie dowodów przedstawionych w jednym z dokumentów organizacja Animal Protection Denmark złożyła zawiadomienie na policję przeciwko trzem wpływowym osobom z branży, w tym szefowi duńskiej Rady ds. Żywności i Rolnictwa reprezentującej interesy sektora. Równolegle inicjatywa obywatelska domagająca się reform zebrała 50 000 podpisów w ciągu 72 godzin, co pozwoliło uruchomić debatę parlamentarną i stanowiło rekordowy wynik.

W rezultacie kwestia hodowli świń stopniowo zyskała szeroką uwagę społeczną i znaczenie polityczne. W dniach poprzedzających głosowanie stała się jednym z głównych tematów kampanii wyborczej i dominowała w telewizyjnych debatach – komentuje Jon Henley. Badania opinii publicznej wskazywały ponadto, że znacząca część wyborców brała pod uwagę dobrostan zwierząt oraz ochronę wody pitnej przy podejmowaniu decyzji wyborczych.

Nowy rząd, tworzony przez koalicję partii centrolewicowych, zapowiedział szereg reform obejmujących m.in. ograniczenie najbardziej kontrowersyjnych praktyk hodowlanych, w tym zwiększenie przestrzeni życiowej dla zwierząt oraz powołanie specjalnej komisji zajmującej się przebudową sektora rolnictwa. W planach znajduje się także zaostrzenie norm dotyczących jakości wody pitnej – limit azotanów ma zostać obniżony z 50 mg do 6 mg na litr zgodnie z zaleceniami ekspertów. Wzmocniona ma zostać również kontrola nad powstawaniem nowych ferm przemysłowych przy jednoczesnym zwiększeniu roli lokalnych wspólnot w decyzjach środowiskowych.

Zmiany te są interpretowane jako odejście od dotychczasowego modelu intensywnej, eksportowej produkcji rolnej na rzecz bardziej zrównoważonego podejścia, w którym większą wagę przypisuje się ochronie środowiska oraz jakości życia zwierząt. Jednocześnie przedstawiciele branży rolniczej wskazują na możliwe konsekwencje gospodarcze reform, w tym ograniczenie produkcji oraz wpływ na zatrudnienie, podkreślając napięcia między celami ekologicznymi a interesami sektora. Spór o zakres i tempo zmian zapowiada się więc jako jeden z kluczowych konfliktów politycznych.

W ramach reform planowana jest również istotna zmiana struktury rządu. Po raz pierwszy od około 130 lat Dania ma zrezygnować z klasycznego stanowiska ministra rolnictwa. W jego miejsce przewidziano funkcję ministra ds. przyrody i dobrostanu zwierząt, a kompetencje związane z rolnictwem mają zostać rozdzielone pomiędzy kilka resortów, co – według The Guardian – ma mieć zarówno wymiar praktyczny, jak i symboliczny. Zmiana ta jest interpretowana jako sygnał przesunięcia priorytetów państwa z intensywnej produkcji rolnej w stronę ochrony ekosystemów i dobrostanu zwierząt.

Jak podkreślają osoby zaangażowane w kampanię cytowane przez The Guardian, reformy są efektem długotrwałej presji społecznej i medialnej oraz rosnącej świadomości ekologicznej. Ich zdaniem stanowią one moment, w którym głos opinii publicznej realnie przełożył się na zmianę kierunku polityki państwa.

Photo by Mark König on Unsplash

Udostępnij: