Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

Od marca bieżącego roku trwają prace nad ministerialnym projektem ustawy o ochronie rolniczych funkcji produkcyjnych wsi. Nie czekając na jej uchwalenie, branża rolnicza postanowiła wziąć sprawę w swoje ręce. Samorządy w całym kraju dostały pisma od wojewódzkich izb rolniczych z gotowymi uchwałami do podpisania.
Samorządy gminne na terenie Polski od paru miesięcy podpisują zaskakująco zbieżnie brzmiące uchwały intencyjne w sprawie dążenia do podniesienia świadomości mieszkańców o zamieszkaniu na obszarze, na którym prowadzona jest działalność rolnicza. Działania gmin wynikające z uchwały mają uświadomić mieszkańców na temat charakterystycznych cech, w tym niedogodności, związanych z prowadzeniem działalności rolniczej. Celem jest zmniejszenie napięć społecznych i nieporozumień między mieszkańcami a rolnikami.
Uchwała prezentuje dosyć jednostronną treść, informując mieszkańców, że niedogodności wynikające z prowadzenia działalności rolniczej od zawsze występują i występować będą. Dokument podkreśla, że tradycyjnie na terenach wiejskich prowadzenie działalności rolniczej było i jest zjawiskiem powszechnym, a wręcz oczywistym. Jednostronność brzmienia przestaje dziwić, gdy dowiadujemy się, że jej gotowa treść została przygotowana przez Krajową Radę Izb Rolniczych. Izby wojewódzkie na terenie całego kraju skontaktowały się z samorządami gminnymi, apelując o podpisanie gotowca.
Branżowe media przekonują, że wyzwaniem dzisiejszego rolnictwa są napływowi mieszkańcy niezwiązani z rolnictwem, którzy skarżą się na działalność gospodarstw rolnych w ich sąsiedztwie. Pomimo dużej uwagi mediów wokół pojedynczych sporów na linii rolnicy – mieszkańcy, to nie małe i tradycyjne rolnictwo przyciąga krytykę. Protesty wzbudzają gospodarstwa przemysłowe i wielkotowarowe fermy hodowli zwierząt, które z tradycyjną charakterystyką obszarów wiejskich niewiele mają wspólnego. Często protestują ludzie mieszkający tam od pokoleń, którzy sami prowadzą lub prowadzili tradycyjne rolnictwo. Sprzeciwiają się oni uprzemysłowieniu ich okolicy, a nie jej wiejskiej specyfice.
Przeciwniczką samorządowych uchwał jest Marta Chojnacka-Graczyk, założycielka Stowarzyszenia Kiszkowo Gmina Czysta i Bezpieczna. Według mojej wiedzy w naszej gminie nie było skarg na rolników. – mówi Pani Marta – Mniejsze i rodzinne przedsiębiorstwa współistnieją w zgodzie z mieszkańcami i sąsiadami. – Jej zdaniem brzmienie uchwały intencyjnej przygotowuje podstawę do przyjęcia wielkotowarowych ferm zwierząt w przyszłości. – Uchwała wysyła jasny sygnał wsparcia dla branży hodowli zwierząt i rolnictwa, a w swoim jednostronnym brzmieniu nie bierze pod uwagę głosu mieszkańców.
Symptomatyczne w uchwałach intencyjnych gmin jest całkowite pominięcie interesu mieszkanek i mieszkańców – mówi dr Sylwia Spurek, prawniczka i radczyni prawna – Narracja dokumentu stawia punkt ciężkości na sporze mieszkańcy kontra rolnicy, wzbudzając nadmierne zamieszanie wokół problemu, który w tych gminach wcale nie musi występować. Przykre jest całkowite pominięcie interesu mieszkanek i mieszkańców gmin i ich prawa do życia w zdrowym i spokojnym środowisku.
W jaki sposób uchwały intencyjne gmin odnoszą się do procedowanego przez Ministerstwo Rolnictwa projektu ustawy o ochronie rolniczych funkcji produkcyjnych wsi ? To może być miękka wersja Lex Smród – odpowiada dr Sylwia Spurek – O ile sama uchwała nie tworzy prawa, to niewątpliwie tworzy klimat i buduje narracją. Dr Spurek zastanawia się, czy uchwała nie będzie stanowić argumentu za oddaleniem przyszłych sporów oraz instrumentu nacisku na mieszkańców. – Dokument wysyła sygnał brzmiący “Nie skarżcie się, w końcu mieszkacie na wsi” – dodaje.
Zdanie to podziela Radna Alina Bochyńska z Gminy Kiszkowo, która oponowała przeciwko podpisaniu uchwały. – Zgodziłabym się z treścią uchwały, jeśli poszłaby w parze z legislacją wspierającą interes mieszkańców – mówi Radna. – Ale nie zgadzam się z podpisaniem jednostronnego dokumentu, reprezentującego jedynie głos branżowy.
Alina Bochyńska przytacza przykład dużej fermy trzody chlewnej firmy Animex położonej na terenie gminy. Ferma licząca 8 tysięcy świń stwarza szereg niedogodności jej sąsiadom. Pomimo tego, że jej właściciel mógłby pójść na rękę mieszkańcom okolicy i wprowadzić środki, które ograniczałyby niedogodności zapachowe czy hałasowe w pewnym stopniu, zdaniem Radnej nie ma instrumentów prawnych, które by to nakazywały. – Ludzie mieszkający w sąsiedztwie tej fermy już teraz są załamani, a ta uchwała jeszcze ograniczyłaby ich prawo do protestu – przekonuje. – Lokalizowanie ferm przemysłowych na zamieszkałych terenach jest okropnym pomysłem. Zamienia domy w więzienia, z których nie chce się wychodzić.
Pani Alina Bochyńska podkreśla, że na terenie gminy Kiszkowo nie ma sporów przeciwko mniejszym gospodarstwom rolnym. Rolnictwo, ale to mniejsze, faktycznie jest tradycyjnym elementem krajobrazu wsi i rolnicy robią swoje, a mieszkańcy są do tego przyzwyczajeni. – Ta uchwała nie wspiera rolników, ale wielkotowarowe fermy hodowli zwierząt i przemysłowe rolnictwo.
Inaczej uważa Weronika Lasota-Syldatk, Przewodnicząca Rady Miejskiej w Gniewie, w której uchwała intencyjna została podpisana. My tę uchwałę podpisaliśmy, bo przyszła do nas taka pisemna prośba i naszym zdaniem jej brzmienie nie może nikomu zaszkodzić. Jej treść jest sensowna. Naszą intencją jest ochrona mniejszych rolników przed przyszłymi sporami z mieszkańcami. – mówi Przewodnicząca Weronika Lasota-Syldatk. Zgadza się, że w ostatnich latach był jedynie jeden przypadek skargi mieszkańców na działalność rolniczą. Jednocześnie nie dostrzega wpływu uchwały intencyjnej na przyszłe inwestycje w wielkotowarowe fermy hodowli zwierząt czy wielkotowarowe rolnictwo. – Do takich inwestycji jest długa droga i sama uchwała intencyjna nic w ich kontekście nie zmienia – dodaje.
Treść uchwały odnosi się do działalności rolniczej stanowiącej tradycyjny charakter wsi. Pytanie tylko, o jakie tradycyjne rolnictwo tu chodzi i których rolników ma ona wspierać? Hodowla trzody chlewnej od lat zwraca się ku koncentracji, a fermy o przemysłowej skali odpowiadają obecnie za około 90% hodowli świń. Można więc przypuszczać, że to one są głównie tą uchwałą wspierane.
Pan Artur, właściciel gospodarstwa rolniczego o powierzchni 35 ha z gminy Kiszkowo, nie czuje się reprezentowany. – Nasi sąsiedzi rozumieją charakter tradycyjnego rolnictwa, wielu z nich również tym się zajmuje. Przeciwko mojej działalności na polu nikt nie protestuje. – mówi Pan Artur – Prawdziwe niedogodności zaczynają się przy przemysłowych fermach hodowli zwierząt. Właściciele tych inwestycji nie mają jednak nic wspólnego z rolnictwem i to ich, moim zdaniem, tak napisana uchwała ma w przyszłości bronić.
Pan Artur ze smutkiem obserwuje postępującą koncentrację wieloskalowego rolnictwa oraz stale obniżane ceny skupu, przy których mniejsi rolnicy nie mogą pozostać konkurencyjni. Niegdyś tylko na naszej ulicy było koło 15 hodowców trzody chlewnej. Teraz, żeby nie skłamać, zostało ich może trzech. – dodaje pan Artur. – Sam niegdyś hodowałem świnie. 15 lat temu ceny, które dostawałem na skupie, były wyższe niż te aktualnie. Proszę mi powiedzieć, jak mniejszy hodowca, jak niegdyś ja, może się utrzymać na rynku przy stale rosnących kosztach jego hodowli?
Jesteśmy świadkami przebiegającego w relatywnej ciszy gwałtu na naszej konstytucji i postępującej zmiany ustroju rolnego w naszym kraju – dodaje ze smutkiem pani Marta Chojnacka-Graczyk ze Stowarzyszenia Kiszkowo Gmina Czysta i Bezpieczna. – Mniejsze gospodarstwa walczą o przetrwanie, balansując na granicy opłacalności. Wystarczy spojrzeć na te uchwały intencyjne w szerszym kontekście politycznym, a dostrzegamy przerażający obraz postępującego uprzemysłowienia przemysłu.
Uchwały gminne są dalszym ciągiem opowieści o tym, jak polityka wspiera ekspansję przemysłowego rolnictwa i wielkotowarowej hodowli zwierząt, wykorzystując ku temu tradycyjne wartości polskiej wsi. Koncentracja sektora, która jednocześnie w nieubłagany sposób prowadzi do zanikania mniejszych gospodarstw rolniczych, ma niewiele wspólnego z tradycją obszarów wiejskich. Mniejsi rolnicy najczęściej stoją po stronie mieszkańców w protestach przeciwko działalności przemysłowych ferm. Zasadna wydaje się weryfikacja dokumentów przesyłanych przez stowarzyszenia branżowe przed podpisaniem ich przez rady gmin. A jeszcze sensowniejsze – uwzględnienie w nich reprezentacji interesu mieszkańców i wielogłosu obszarów wiejskich.
Photo by Barbara Barbosa on Pexels