Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

Unia Europejska postawiła sobie za cel zwiększenie produkcji biometanu w UE do 35 mld m³ rocznie do 2030 r., tworząc jednocześnie ogromną zachętę dla branży. Polskie firmy próbują wykorzystać potencjał surowcowy, jednocześnie zwracając wzrok w stronę duńskich liderów branży biogazowej. Sceptycy z Europy i Danii nazywają biometan fałszywym rozwiązaniem, które nie wpisuje się w ścieżkę zrównoważonego rozwoju i stwarza więcej problemów. Gdzie leży prawda?
Unijny zwrot ku biometanowi przyspieszył po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. W ogłoszonym w maju 2022 roku planie REPowerEU Komisja Europejska wyznaczyła cel zwiększenia produkcji zrównoważonego biometanu do 35 mld m³ rocznie do 2030 roku. Dla porównania jest to niemal siedmiokrotnie więcej niż produkcja biometanu w UE w 2023 roku. Cel ma pomóc w uniezależnieniu Europy od importu gazu ziemnego, zwiększeniu bezpieczeństwa energetycznego i realizacji celów klimatycznych, w tym ograniczeniu emisji metanu. Komisja Europejska szacuje, że osiągnięcie tego celu będzie wymagało inwestycji rzędu 37 mld euro, czyli prawie 160 mld złotych. Choć produkcja 35 mld m³ biometanu nie jest wiążącym celem narzuconym każdemu państwu członkowskiemu, unijne przepisy mają stwarzać warunki do szybkiego rozwoju tego sektora.
Warto jednak zwrócić uwagę, że zmieniona dyrektywa o odnawialnych źródłach energii wyznacza ramy, w których biometan może być uznany za paliwo odnawialne, m.in. pod warunkiem poszanowania hierarchii zarządzania odpadami oraz udokumentowania redukcji emisji gazów cieplarnianych.
Przepisy przewidują również mapowanie potencjału produkcji biometanu oraz zachęcają państwa członkowskie do uwzględniania go w krajowych strategiach. Dla Polski, będącej w czołówce UE pod względem udziału rolnictwa w PKB, strategia europejska tworzy więc nie tylko ramy prawne, ale także silny bodziec ekonomiczny do budowy nowego łańcucha produkcji i handlu biometanem.
W całym kraju mieszkańcy wyrażają obawy, że planowane nowe zakłady produkcji biometanu nie są zgodne z unijnymi przepisami dotyczącymi zrównoważonego rozwoju. Sceptycy zwracają uwagę, że nowe biogazownie nie powstaną w celu rozwiązania istniejącego problemu odpadów. Wręcz przeciwnie, obawiają się, że ekspansja biometanu pociągnie za sobą stworzenie nowego łańcucha dostaw, w tym wielkotowarowych ferm zwierząt, budowanych z myślą o dostarczaniu substratu dla dużych biogazowni.
– Zasadniczo biometan miał rozwiązać problem emisji pochodzących z nieprzetworzonych odpadów organicznych. Jeśli jednak potraktujemy biogaz jako źródło energii na dużą skalę, traci on swój pierwotny cel – mówi Jacob Sorensen, analityk oraz specjalista ds. polityki klimatycznej i energetycznej duńskiej organizacji pozarządowej NOAH. – Obornik nie ma wysokiej wartości opałowej, nie jest więc idealnym źródłem energii. Wydaje się zatem, że korzyści płynące z rozwoju sektora biogazu sprzyjają przede wszystkim wielkim gospodarstwom przemysłowym. Może to doprowadzić do pogłębiającego się uzależnienia nas od przemysłowego systemu żywnościowego, który ma negatywny wpływ na zwierzęta, ludzi i planetę.
Organizacja NOAH w czerwcu tego roku opublikowała raport zatytułowany „Dystopijny pęd Danii w kierunku biogazu”. Duńskie studium przypadku ma na celu pokazanie, jak rosnąca popularność biogazu grozi utrwaleniem zanieczyszczającego środowisko i szkodliwego systemu produkcji żywności opartego na przemysłowej hodowli zwierząt.
Analiza duńskich danych dotyczących biogazu i hodowli zwierząt wykazuje, że pomimo ogólnej tendencji spadkowej, gminy o największych mocach produkcyjnych biometanu odnotowały jednocześnie największy wzrost pogłowia świń lub bydła w ciągu ostatnich 15 lat. W czterech gminach o najwyższej produkcji biometanu odnotowano szacunkowy wzrost pogłowia świń o 8%, natomiast w gminach zajmujących miejsca 5–8 odnotowano wzrost pogłowia bydła o 5% w latach 2010–2024.
– Produkcja biometanu na małą skalę jest w porządku – dodajeJacob Sorensen z NOAH. – Zawsze będziemy mieli jakieś odpady organiczne, roślinne lub po hodowli zwierząt, które wymagają przetworzenia. Biometan miał być właśnie rozwiązywać tę kwestię. Problem pojawia się przy rozwoju produkcji biometanu na dużą skalę, kiedy generowane negatywne skutki przewyższają korzyści środowiskowe.
Opłacalność biogazowni na przemysłową skalę wymaga dużej ilości surowców, co może przyczynić się do utrwalenia wielkotowarowej hodowli zwierząt i monokulturowej produkcji roślin energetycznych, co szkodzi bioróżnorodności i odbiera grunty, które mogłyby być wykorzystane do zrównoważonej produkcji żywności lub innych surowców potrzebnych do odejścia od gospodarki opartej na paliwach kopalnych.
Podobnej zależności obawiają się mieszkańcy polskiej gminy Kiszkowo, którzy stanęli przed wizją budowy zakładu biometanu. Zakład produkcji nawozów i paliw organicznych, w tym biometanu, ma planowaną wydajność do 200 000 Mg/rok odpadów oraz planowaną ilość wytwarzanego biometanu 11 milionów Nm³ rocznie. Dla porównania, małe biogazownie powstające przy gospodarstwie rolnym z myślą o zagospodarowaniu jego odpadów produkują około 100–120 tys. m³ biometanu rocznie.
Stowarzyszenie „Kiszkowo Gmina Czysta i Bezpieczna”, reprezentujące głos mieszkańców gminy Kiszkowo, od początku wyraża wątpliwości i obawy związane z tą inwestycją. Pierwszą z nich jest planowana lokalizacja biogazowni. Bliskość zabudowy mieszkalnej oraz niemal bezpośrednie sąsiedztwo z Lednickim Parkiem Krajobrazowym stwarza obawy o negatywny wpływ na jakość życia mieszkańców, potencjalny spadek wartości nieruchomości w okolicy oraz potencjalny wpływ na zamieszkujące tam zwierzęta, wśród których są gatunki objęte ścisłą ochroną.
Kolejną wątpliwością jest brak przedstawionej strategii na pozyskanie substratu do produkcji biogazu oraz planu zagospodarowania odpadu po procesie fermentacji, tak zwanego pofermentu.
Marta Chojnacka-Graczyk, przedstawicielka Stowarzyszenia, podkreśla, że bez zaprezentowanej strategii ciężko oszacować faktyczny wpływ inwestycji na otoczenie. – Jesteśmy pełni obaw co do zapewnień inwestora o przestrzeganiu wszelkich procedur i standardów zapewniających bezpieczne funkcjonowanie instalacji oraz o ograniczeniu emisji szkodliwych substancji do terenu działki, na której ma być usytuowany zakład – mówi Marta Chojnacka-Graczyk. – Dodatkowo brak informacji sprawia wrażenie braku strategii.
Mieszkańcy obawiają się, że odpady będą dostarczane do zakładu z lokalizacji oddalonych o setki kilometrów, co kłóci się z ideą strategii europejskich. Wykorzystywanie surowców pochodzących z rozległych terenów wiąże się z dużym obciążeniem lokalnej infrastruktury, zwiększonym ruchem ciężkich pojazdów oraz zakłóceniem lokalnej gospodarki i turystyki. Kolejną obawą jest to, że duża biogazownia będzie zachętą do powstawania wielkotowarowych ferm zwierząt w okolicy.
– Obawiamy się, że budowa biometanowni uprzemysłowi lokalne rolnictwo, co będzie stanowić poważne zagrożenie dla istnienia dominujących w naszej gminie gospodarstw rodzinnych oraz zmieni nieodwracalnie charakter tutejszych gospodarstw rolnych – dodaje Marta Chojnacka-Graczyk.
Inwestor planowanej biometanowni, polska spółka Romgos Bio Energia, przekonuje, że substraty pozyskiwane będą lokalnie, co do zasady w promieniu do ok. 80 km od instalacji i że są one już wstępnie zabezpieczone listami intencyjnymi. Według Romgos duża koncentracja produkcji zwierzęcej i roślinnej oznacza wysoki i stabilny potencjał substratów w bezpośrednim sąsiedztwie planowanej instalacji. Odpady mają być przyjmowane i kierowane bezpośrednio do procesu, bez ich magazynowania. Procentowy udział odpadów i ich źródło nadal są jednak nieznane, a szczegółowy, ilościowy opis wsadu oraz surowców ma stanowić element wniosku o pozwolenie zintegrowane, jeśli postępowanie dojdzie w ogóle do tego etapu.
Póki co z końcem lipca bieżącego roku Wójt Gminy Kiszkowo odmówił wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia, podając ku temu szereg powodów. Stwierdził, że raport oddziaływania na środowisko i jego kolejne uzupełnienia nie pozwalają na jednoznaczne stwierdzenie, że inwestycja nie spowoduje znaczących negatywnych oddziaływań. Kluczowe znaczenie miały przy tym nie tylko braki i niejasności dotyczące technologii oraz skali możliwych emisji, ale również lokalizacja dużego zakładu w niewielkiej odległości od zabudowy mieszkaniowej i obszarów cennych przyrodniczo.
Wójt zakwestionował również sposób, w jaki inwestor przeanalizował ryzyko konfliktów społecznych. Zdaniem organu inwestor powinien był rozpoznać potencjalne źródła konfliktu, ocenić prawdopodobieństwo jego wystąpienia i przedstawić działania, które mogłyby ograniczyć jego eskalację. Wygląda zatem na to, że brak efektywnej komunikacji na linii inwestor-mieszkańcy oraz niechęć do podzielenia się bardziej szczegółową strategią inwestycji, wprowadziły spółkę Romgos na minę.
Zarówno spółka Romgos, jak i inni inwestorzy z branży biogazu wielokrotnie powołują się na doświadczenia Danii, jednego z europejskich liderów produkcji energii z tego źródła. Przyglądając się jednak duńskiej sytuacji bliżej, można dostrzec, że biometan wcale nie jest tak zielony, jak się go maluje zza granicy.
W czerwcu tego roku kopenhaski think thank Concito opublikował raport ujawniający, że duńska produkcja biogazu przyczynia się bezpośrednio do znacznie większej emisji metanu, niż zakładano w Prognozie Klimatycznej 2026. Celem rządowego wsparcia sektora biogazu jest przede wszystkim rozwiązanie problemu odpadów organicznych oraz zastąpienie wykorzystania gazu ziemnego w różnych sektorach. Istotne wsparcie finansowe opiera się na fundamentalnym założeniu, że przetwarzanie m.in. obornika czy odpadów spożywczych w biogazowniach zapewnia znaczną i trwałą redukcję emisji gazów cieplarnianych, między innymi dzięki wyeliminowaniu emisji metanu z nieprzetworzonego obornika. Jednak duńska produkcja biogazu nie jest neutralna klimatycznie, jak się poprzednio wydawało.
Najnowsze analizy pokazały, że emisje metanu do atmosfery w łańcuchu produkcji biometanu mogą być znacznie wyższe niż założenia leżące u podstaw duńskich prognoz klimatycznych. Po pierwsze, część emisji pochodzi z wycieków metanu w samych biogazowniach, gdzie gaz ulatnia się przez nieszczelności w instalacjach. Duńskie przepisy regulujące działalność biometanowni nakładają wymóg przeprowadzania określonych pomiarów oraz dopuszczalny poziom strat metanu wynoszący maksymalnie 1%. W 2021 r. oraz w latach 2024–2025 przeprowadzono dwie duże akcje pomiarowe, mające na celu sporządzenie mapy emisji metanu ze wszystkich duńskich biogazowni. Badania wykazały, że wycieki metanu z instalacji wynoszą odpowiednio 2,5% i 2,8%, czyli są prawie trzykrotnie wyższe niż dopuszczalny poziom 1%.
Drugie źródło emisji metanu powstaje podczas dalszego przetwarzania pozostałości po fermentacji, tak zwanego pofermentu. Raport think thanku Concito zwraca uwagę, że krajowa strategia opiera się na założeniu, jakoby rolnicy otrzymywali z biogazowni czysty, odgazowany obornik. W praktyce jednak obornik ten jest w biogazowniach mieszany z innymi substancjami, takimi jak gliceryna, słoma, ściółka głęboka, odpady spożywcze i odpady z rzeźni, co sprawia, że pozostałości po fermentacji, które opuszczają zakłady, nadal ulegają odgazowaniu.
Concito wskazuje, że dodatkowe emisje metanu z pofermentu mogą wynosić nawet 1 mln ton ekwiwalentu CO₂. Metan ma ponad 80 razy większy potencjał cieplarniany niż dwutlenek węgla, więc nawet stosunkowo niewielkie, wcześniej nieuwzględnione emisje mogą znacznie podważyć oczekiwane korzyści klimatyczne. Stosowane do tej pory metody pomiarowe są niewystarczające, co sprawia, że obraz całkowitych emisji związanych z produkcją biogazu jest mylący.
Inny duński think thank działający na rzecz zielonej transformacji w Danii, RGO, przyznaje w swoim raporcie, że polityka w zakresie biogazu nie powinna tworzyć zachęt do zwiększania lub utrzymywania obecnego poziomu produkcji zwierzęcej. Organizacja postuluje, aby Dania nie budowała przemysłu biometanu przy założeniu stałego wzrostu hodowli zwierząt na przemysłową skalę. Wzywa do „strategicznego wykorzystania biogazu” zamiast zwykłego zwiększania produkcji. Raport podkreśla, że fermentacja gnojowicy w biogazowniach może zmniejszyć emisje w porównaniu z tradycyjnym przechowywaniem gnojowicy, jednak nieszczelności w biogazowniach czy magazynach pofermentu mogą znacząco ograniczyć korzyść klimatyczną instalacji.
– Biogaz oferuje stabilne źródło energii dla duńskiego systemu opartego na energii wiatrowej i słonecznej – mówi Erik Tang, konsultant RGO. – Nie jestem mu przeciwny, ale z pewnością musimy być ostrożni i uważni w ekspansji biometanu.
Szereg organizacji zwraca uwagę na rysy we wcześniejszych założeniach dotyczących biometanu. Większe niż dotąd zakładane emisje skłaniają do weryfikacji postrzeganych korzyści klimatycznych. Przede wszystkim jednak wątpliwości wzbudza przedstawianie biometanu jako rozwiązania służącego produkcji energii na dużą skalę, co kłóci się z jego pierwotnymi założeniami. Biogaz, który miał być zwykłym rozwiązaniem na zalegające odpady rolnicze, może przyczynić się do powstawania i utrwalania wielkotowarowej hodowli zwierząt i monokulturowej produkcji roślin energetycznych, jeśli bez większej rozwagi podążymy za biometanową gorączką.
Na zdj. biogazownia z kompostownią wykorzystująca komunalne bioodpady w Sundern w Niemczech. Fot. Thzorro77 | Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0