Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

Rolnictwo regeneratywne ma pomóc europejskim gospodarstwom lepiej radzić sobie z suszą i ekstremalnymi temperaturami. Praktyki z nim związane mają poprawiać kondycję gleby, zatrzymywać wodę i zwiększać odporność gospodarstw. Nie każda adaptacja oznacza jednak transformację systemu żywnościowego.
Najważniejsze informacje
- Straty w rolnictwie spowodowane tegoroczną ekstremalną pogodą w Wielkiej Brytanii i UE są szacowane na około 2,3 mld euro.
- Susza może doprowadzić do spadku produkcji kukurydzy w UE poniżej 50 mln ton, czyli do najniższego poziomu od lat 90.
- W odpowiedzi rośnie zainteresowanie rolnictwem regeneratywnym, a w jego finansowanie angażują się banki, ubezpieczyciele i duże firmy spożywcze.
- Rolnictwo regeneratywne nie ma jednak jednej powszechnie przyjętej definicji. Pod tym określeniem mogą kryć się bardzo różne praktyki i modele produkcji.
- Badania wskazują na możliwe korzyści m.in. dla zdrowia gleby, jednak wiedza o wpływie tych praktyk na produktywność, odporność i ograniczanie emisji nadal ma istotne luki.
Tegoroczne lato ponownie pokazuje, jak silnie produkcja żywności zależy od warunków klimatycznych. Ekstremalne temperatury, niedobory wody i susza dotknęły dużą część Europy, ograniczając plony i zwiększając koszty gospodarstw.
Według danych przywoływanych przez Reutersa straty w rolnictwie związane z ekstremalną pogodą w Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej są w tym roku szacowane na około 2,3 mld euro.
Szczególnie mocno widać to w przypadku kukurydzy. We Francji susza i upały mogą zmniejszyć tegoroczne zbiory nawet o połowę. Produkcja w całej UE może natomiast spaść poniżej 50 mln ton, osiągając najniższy poziom od lat 90.
Na tym tle wyróżnia się Polska. Tegoroczne zbiory szacowane są na około 9 mln ton, a dzięki korzystniejszemu rozkładowi opadów kraj może zostać największym producentem kukurydzy w Unii. To jednak przykład dotyczący jednego sezonu i jednej uprawy, a nie dowód na większą odporność polskiego rolnictwa na zmianę klimatu.
Rosnące straty przyspieszają poszukiwanie sposobów produkcji lepiej radzących sobie z suszą i wysokimi temperaturami. Jednym z najczęściej pojawiających się pojęć jest dziś rolnictwo regeneratywne.
Może ono obejmować m.in. ograniczanie intensywnej uprawy gleby, utrzymywanie stałej pokrywy roślinnej, zwiększanie różnorodności upraw czy rozwój agroleśnictwa. Wspólnym punktem ma być przede wszystkim poprawa kondycji gleby oraz jej zdolności do magazynowania wody i składników odżywczych.
Reuters opisuje gospodarstwa, w których bardziej zróżnicowana roślinność i poprawa struktury gleby pozwalają lepiej utrzymywać wilgoć podczas suszy. Zainteresowanie takimi rozwiązaniami nie ogranicza się już do samych osób prowadzących gospodarstwa. Finansują je banki, firmy ubezpieczeniowe i przedsiębiorstwa spożywcze, dla których odporność gospodarstw oznacza również większą stabilność własnych łańcuchów dostaw.
To istotna zmiana. Ryzyko klimatyczne zaczyna być traktowane jako ryzyko ekonomiczne dotyczące całego systemu żywnościowego.
Rosnąca popularność rolnictwa regeneratywnego wymaga jednak ostrożności. Materiały zgromadzone przez Komisję Europejską pokazują, że rolnictwo regeneratywne nie ma jednej formalnej, powszechnie przyjętej definicji. To, jakie praktyki uznaje się za regeneratywne, zależy od przyjętej koncepcji i kontekstu.
Problem nie jest wyłącznie językowy. Jeśli termin zaczynają wykorzystywać jednocześnie gospodarstwa, sieci żywnościowe, banki i globalne koncerny, potrzebne są mierzalne kryteria pozwalające ocenić rzeczywiste rezultaty.
Przegląd badań dotyczących praktyk regeneratywnych wskazuje na ich potencjał w poprawie zdrowia gleby, produktywności oraz ograniczaniu części presji klimatycznej. Jednocześnie autorzy i autorki zwracają uwagę, że empirycznych danych dotyczących wpływu rolnictwa regeneratywnego na produktywność, odporność i redukcję emisji nadal jest za mało, a rezultaty silnie zależą od lokalnych warunków i wcześniejszego sposobu gospodarowania.
Przykład opisany przez Reutersa dotyczy gospodarstwa produkującego mięso wołowe. Zróżnicowane pastwiska pozwalają tam lepiej zatrzymywać wodę i ograniczać zakup pasz. Z perspektywy odporności konkretnego gospodarstwa są to wymierne korzyści. Nie rozstrzyga to jednak szerszej kwestii wpływu tego modelu produkcji na klimat, wykorzystanie gruntów czy efektywność systemu żywnościowego. Poprawa odporności pojedynczego gospodarstwa nie zmienia faktu, że produkcja zwierzęca wiąże się z wysoką presją klimatyczną i gruntową, m.in. ze względu na emisje metanu oraz duże zapotrzebowanie na ziemię i pasze.
Dlatego odporność na zmianę klimatu i ograniczanie jej przyczyn nie są tym samym. Praktyka może poprawiać zdolność gospodarstwa do przetrwania suszy, a jednocześnie nie prowadzić do istotnego ograniczenia jego presji klimatycznej.
Komisja Europejska wskazuje, że adaptacja rolnictwa już zachodzi. Opublikowane w maju 2026 r. badanie obejmujące 15 przypadków z 11 państw UE analizuje sposoby dostosowywania gospodarstw do presji klimatycznej, zmian demograficznych i nowych warunków ekonomicznych.
Jednocześnie wraz ze wzrostem zainteresowania rolnictwem regeneratywnym unijne prace coraz mocniej koncentrują się na rezultatach, a nie na samej etykiecie. Wśród nich znajdują się poprawa zdrowia gleby, odbudowa obiegu wody, przeciwdziałanie utracie bioróżnorodności oraz adaptacja do zmiany klimatu.
To ważne rozróżnienie. Wraz ze wzrostem popularności określeń takich jak „regeneratywne”, „odporne na klimat” czy „zrównoważone” coraz większe znaczenie będzie miało nie to, jak nazwano sposób produkcji, lecz jakie przynosi mierzalne efekty.
Tegoroczna susza pokazuje, że europejskie rolnictwo musi przygotować się na warunki, które jeszcze niedawno uznawano za ekstremalne. Samo dostosowanie obecnego modelu do wyższych temperatur może jednak nie wystarczyć. Odporność systemu żywnościowego zależy również od tego, czy zmiany ograniczają jego udział w pogłębianiu kryzysu klimatycznego i zmniejszają presję na wodę, glebę oraz ekosystemy.
Fot. Ron Nichols, USDA Natural Resources Conservation Service (NRCS) | Wikimedia Commons, domena publiczna
Przeczytaj także:
Bez zmiany systemu żywnościowego nie zatrzymamy kryzysu klimatycznego