Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

System żywnościowy wytwarza 32% antropogenicznych emisji gazów cieplarnianych, a zarazem należy do sektorów szczególnie narażonych na skutki susz, upałów i powodzi. Rozpoczynający się dziś cykl trzech konferencji ONZ pokazuje, że polityk klimatycznych, ochrony przyrody i odbudowy gruntów nie da się skutecznie prowadzić osobno.
Najważniejsze informacje
- W ciągu najbliższych miesięcy odbędą się konferencje stron trzech konwencji z Rio, o pustynnieniu, bioróżnorodności biologicznej i zmianie klimatu.
- Według FAO systemy rolno-spożywcze odpowiadały w 2023 r. za 16,5 mld ton ekwiwalentu CO₂, czyli 32% antropogenicznych emisji.
- Hodowla zwierząt była największym pojedynczym źródłem emisji w tym bilansie. Wyprzedzała wylesianie oraz łączne emisje z opakowań, transportu i handlu.
- Badania pokazują, że samo odejście od paliw kopalnych nie wystarczy do osiągnięcia celu 1,5°C, jeżeli emisje z żywności nie zaczną szybko spadać.
- Transformacja musi objąć produkcję, użytkowanie gruntów, zamówienia publiczne, sposób odżywiania, handel, finansowanie oraz straty i marnowanie żywności.
System żywnościowy zaczyna się przed gospodarstwem i nie kończy przy sklepowej kasie. Obejmuje produkcję nawozów i pasz, uprawę roślin, hodowlę zwierząt, rybołówstwo, przetwarzanie, chłodzenie, opakowania, transport, handel, przygotowanie posiłków oraz odpady. Liczenie wyłącznie emisji powstających w rolnictwie ukrywa więc znaczną część jego wpływu na klimat.
17 sierpnia w Ułan Bator rozpoczął się COP17 Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zwalczania pustynnienia. Od 19 do 30 października Erywań będzie gospodarzem COP17 Konwencji o różnorodności biologicznej. Następnie, od 9 do 20 listopada, w Antalyi odbędzie się klimatyczny COP31. Skrót COP oznacza konferencję stron danej konwencji, dlatego nie odnosi się wyłącznie do negocjacji klimatycznych.
Na znaczenie tej zbieżności zwróciła uwagę Kirsten Schuijt, dyrektorka generalna WWF International, w komentarzu opublikowanym przez Reutersa. Trzy procesy mogą stworzyć wspólny plan działania, ponieważ żywność łączy ich cele. Sposób jej wytwarzania wpływa na emisje, stan gleb, dostępność wody i przetrwanie gatunków. Od kondycji tych samych zasobów zależą plony, ceny oraz bezpieczeństwo żywnościowe.
Pierwszy z tegorocznych szczytów dotyczy gruntów, suszy i pustynnienia. UNCCD podaje, że degradacja dotyka już do 40% lądów na świecie. Organizacja umieściła w programie rozmowy o glebach, wodzie, odporności i systemach żywnościowych. Gdy gleba traci materię organiczną i zdolność zatrzymywania wody, uprawy stają się bardziej podatne na suszę. Spada też zdolność gruntów do magazynowania węgla.
Październikowy szczyt w Armenii po raz pierwszy oceni zbiorowe postępy we wdrażaniu globalnych ram ochrony bioróżnorodności z Kunmingu i Montrealu. Ich cele dotyczą bezpośrednio rolnictwa. Państwa zobowiązały się między innymi ograniczyć ryzyko związane z pestycydami, zmniejszyć utratę nadmiaru składników odżywczych oraz o połowę ograniczyć marnowanie żywności. Mają również reformować szkodliwe subsydia i wspierać zrównoważone wybory konsumpcyjne. Pełną listę celów publikuje sekretariat konwencji.
To powiązanie nie jest abstrakcyjne. UNEP wskazuje, że światowy system żywnościowy stanowi główną siłę napędową utraty bioróżnorodności. Rolnictwo uznano za zagrożenie dla 24 tys. spośród 28 tys. analizowanych gatunków narażonych na wyginięcie. Z kolei zmiana użytkowania gruntów niszczy siedliska, uwalnia zmagazynowany węgiel i osłabia naturalną ochronę przed suszami oraz powodziami.
Listopadowy COP31 powinien połączyć te problemy z redukcją emisji. Najnowsze dane FAO pokazują skalę zadania. W 2023 r. systemy rolno-spożywcze wyemitowały 16,5 mld ton ekwiwalentu CO₂. Było to 32% wszystkich emisji powodowanych przez człowieka i o 21% więcej niż w 2001 r.
Niemal połowa tego bilansu, 8,1 mld ton, powstała na etapie uprawy roślin i hodowli zwierząt. Zmiana użytkowania gruntów odpowiadała za 3,2 mld ton. Kolejne 5,2 mld ton wiązało się z procesami przed produkcją rolną i po niej. W tej ostatniej grupie mieszczą się między innymi przetwórstwo, transport, opakowania, handel i przygotowanie żywności w gospodarstwach domowych.
Te liczby korygują popularny obraz śladu klimatycznego żywności. Opakowania i przewóz mają znaczenie, lecz nie stanowią głównego źródła emisji. W zestawieniu FAO największą pojedynczą pozycją była hodowla zwierząt, odpowiedzialna za 4,3 mld ton ekwiwalentu CO₂. Za nią znalazło się wylesianie z wynikiem 2,8 mld ton. Łączne emisje z opakowań, transportu i handlu wyniosły 1,4 mld ton.
Znaczenie systemu żywnościowego dla klimatu pokazuje również badanie opublikowane w „Science”. Autorzy przeanalizowali emisje, które powstaną przy utrzymaniu obecnych trendów w produkcji i konsumpcji żywności. Ustalili, że nawet natychmiastowe zatrzymanie emisji z paliw kopalnych nie wystarczyłoby do utrzymania wzrostu temperatury poniżej 1,5°C. Bez zmiany systemu żywnościowego zagrożony byłby też cel 2°C.
Nie oznacza to, że transformacja energetyczna może zwolnić. Świat musi szybko odejść od węgla, ropy i gazu. Badanie pokazuje jednak granicę polityki, która niemal całą uwagę skupia na energetyce i transporcie. Redukcja emisji z żywności stanowi odrębny warunek realizacji porozumienia paryskiego.
W osobnej analizie, opublikowanej w „Nature Food”, żywność pochodzenia zwierzęcego odpowiadała za 57% emisji związanych z produkcją żywności. Żywność roślinna odpowiadała za 29%. Autorzy uwzględnili emisje wynikające z produkcji pasz i zmiany użytkowania gruntów, a ich obliczenia odnoszą się do danych z około 2010 r.
Problem dotyczy również powierzchni. Analiza 38 tys. gospodarstw, opublikowana w „Science” w 2018 r., wykazała, że mięso, mleko, jaja i akwakultura wykorzystywały około 83% gruntów przeznaczonych na rolnictwo. Dostarczały przy tym 18% kalorii i 37% białka. Ograniczenie zapotrzebowania na żywność pochodzenia zwierzęcego może więc zmniejszyć presję na lasy i inne ekosystemy oraz uwolnić część terenów do odbudowy przyrody.
Komentarz Reutersa opisuje odtwarzanie zdegradowanych pastwisk w Mongolii poprzez lokalne planowanie wypasu. Takie działania mogą poprawiać stan gleby i chronić źródła utrzymania społeczności pasterskich. Nie rozwiązują jednak problemu globalnej skali hodowli zwierząt, zwłaszcza jej uprzemysłowionej części. Spadek emisji w przeliczeniu na kilogram mięsa lub mleka nie gwarantuje spadku emisji całego sektora, gdy produkcja nadal rośnie.
Polityka powinna zatem rozróżniać sytuację społeczności zależnych od lokalnego pasterstwa od działalności wielkich przedsiębiorstw napędzających masową produkcję i konsumpcję. Największa redukcja musi nastąpić w państwach i grupach społecznych o wysokim spożyciu żywności pochodzenia zwierzęcego. IPCC zalicza diety oparte w większym stopniu na roślinach do działań, które ograniczają emisje i przynoszą korzyści zdrowiu oraz bioróżnorodności.
Zmiana nie może sprowadzać się do wezwania, aby pojedyncze osoby inaczej robiły zakupy. Państwa kształtują rynek poprzez dopłaty, podatki, zamówienia publiczne, zasady żywienia w szkołach i szpitalach, finansowanie badań, regulacje handlu oraz dostęp do informacji. Mogą wspierać rolniczki i rolników w odchodzeniu od hodowli zwierząt, rozwijać produkcję roślin przeznaczonych bezpośrednio dla ludzi i zapewnić pracownikom bezpieczeństwo podczas transformacji.
Taka polityka powinna również uwzględnić perspektywę zwierząt. Zastępowanie mięsa, mleka i jaj żywnością roślinną ogranicza liczbę zwierząt utrzymywanych w przemysłowych warunkach i zabijanych na potrzeby rynku. Tymczasem dokumenty klimatyczne zwykle przedstawiają je jako źródła emisji albo jednostki produkcji. Pomijają etyczny wymiar systemu, który ma zostać zmieniony.
Druga część zadania dotyczy odporności. Skutki kryzysu klimatycznego już zmniejszają bezpieczeństwo żywnościowe i wodne, co potwierdza IPCC. Odporność wymaga różnorodności upraw, ochrony gleb i wody, sprawnych systemów ostrzegania, magazynowania żywności oraz zabezpieczeń społecznych. Potrzebuje też zróżnicowanych łańcuchów dostaw i zapasowych źródeł zaopatrzenia, które zmniejszają skutki nieurodzaju lub przerwania szlaku handlowego.
Nie każda inwestycja opisana jako „klimatycznie inteligentna” prowadzi do takiej zmiany. Technologie zmniejszające emisje na jednostkę produkcji mogą utrwalać jej wysoki poziom. Wielkie monokultury mogą zwiększać plony w krótkiej perspektywie, a zarazem pogłębiać zależność od nawozów, pestycydów i wody. Projekty kompensacyjne mogą konkurować z produkcją żywności lub odbierać lokalnym społecznościom dostęp do ziemi. Wspólna ocena skutków dla klimatu, przyrody, gruntów i ludzi pozwala wcześniej dostrzec te sprzeczności.
Problemem pozostaje finansowanie. Według FAO systemy rolno-spożywcze otrzymują mniej niż 8% światowego finansowania klimatycznego. Jednocześnie 90% państw wskazuje je jako priorytet redukcji emisji lub adaptacji w swoich krajowych planach klimatycznych. Rozpoznanie problemu nie przełożyło się więc na skalę inwestycji.
Koszt bezczynności jest znacznie wyższy. Food System Economics Commission oszacowała, że zdrowotne, środowiskowe i społeczne koszty obecnego modelu przekraczają 10 bln dolarów rocznie. Według jej globalnego raportu transformacja może przynosić korzyści sięgające 10 bln dolarów rocznie. Wymaga jednak przesunięcia pieniędzy z działań utrwalających szkodliwy model do rozwiązań zmniejszających emisje i nierówności.
Trzy konwencje nie połączą się w jeden proces negocjacyjny. Państwa mogą jednak przestać tworzyć strategie, które wzajemnie sobie przeczą. Plan klimatyczny ignorujący wzrost hodowli zwierząt, strategia ochrony przyrody pozostawiająca szkodliwe dopłaty i program walki z suszą wspierający wodochłonny model produkcji nie tworzą spójnej polityki. System żywnościowy znajduje się po obu stronach kryzysu. Współtworzy globalne ocieplenie, a zarazem decyduje, czy jego skutki przyjmą postać utraconych plonów, drogiej żywności i głodu. Umieszczenie go w centrum działań klimatycznych nie zastępuje odchodzenia od paliw kopalnych. Przesądza natomiast, czy redukcja emisji, ochrona przyrody i przygotowanie na kolejne kryzysy będą mogły zadziałać razem.
Fot. USDA photo by Bob Nichols, Public domain, via Wikimedia Commons