Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

Unia Europejska Wspólna Polityka Rolna (WPR) znajduje się w centrum jednej z najbardziej spornych debat w polityce żywnościowej i klimatycznej: w jaki sposób pieniądze publiczne kształtują to, co jemy? Opublikowana przez Foodrise analiza subsydiów rolniczych pokazuje, że system nadal w dużym stopniu faworyzuje hodowlę zwierząt, a reforma pozostaje politycznie trudna mimo rosnącej liczby dowodów naukowych na jej wpływ na emisje i degradację środowiska. Martin Bowman z Foodrise wyjaśnia, jak powstały badania, dlaczego WPR ma kluczowe znaczenie i dlaczego zmiana europejskiego systemu żywnościowego jest tak trudna.
Anna Spurek: Raport Foodrise „CAP at the Crossroads” pokazuje, że w 2020 roku aż 77% subsydiów w ramach Wspólnej Polityki Rolnej UE, tj. około 39 mld euro z 51 mld euro, trafiło do sektora mięsa i nabiału. Wołowina i jagnięcina otrzymały około 8 mld euro, czyli 580 razy więcej niż rośliny strączkowe (14 mln euro). Sektor mleczarski z kolei otrzymał około 16 mld euro – około 500 razy więcej niż orzechy i nasiona (29 mln euro). Mięso i nabiał otrzymały także ponad 10 razy więcej wsparcia niż owoce i warzywa oraz ponad 16 razy więcej niż zboża. Tymczasem produkty pochodzenia zwierzęcego odpowiadają za zdecydowaną większość emisji gazów cieplarnianych związanych z produkcją żywności w UE, jednocześnie dostarczając znacznie mniejszą część kalorii i białka. Sama wołowina generuje wielokrotnie więcej emisji na gram białka niż rośliny strączkowe. Kto opracował raport i jaki był cel badań?
Martin Bowman: Metodologia raportu została opracowana we współpracy z badaczami i badaczkami z Uniwersytetu w Lejdzie. To oni udostępnili nam dane. Wcześniejsze wersje zbioru danych analizowały już subsydia WPR, w tym iterację z 2013 roku, która przyciągnęła uwagę mediów. Późniejsza wersja z 2020 roku umożliwiła bardziej szczegółową analizę, dlatego zdecydowaliśmy się na współpracę. Foodrise przeprowadziło dodatkową analizę pierwotnego zbioru danych z Leiden oraz opracowało dodatkowe badania kontekstowe i rekomendacje w zakresie polityk publicznych.
Jednym z kluczowych wkładów zespołu Foodrise było zawężenie analizy z szerokich kategorii do konkretnych produktów. Wcześniej badacze z Leiden analizowali przede wszystkim subsydia dotyczące białka roślinnego i zwierzęcego. Chcieliśmy pójść o krok dalej i porównać na przykład wołowinę z roślinami strączkowymi.
Metodologia uwzględniała ponadto podejście oparte na konsumpcji, obejmując nie tylko bezpośrednie płatności dla hodowców, ale także subsydia pośrednie, takie jak wsparcie dla upraw paszowych. W przypadku wołowiny nie chodzi więc wyłącznie o subsydia bezpośrednio dla producentów, ale także o wsparcie dla upraw wykorzystywanych jako pasza dla zwierząt.
Anna Spurek: Dlaczego WPR ma dziś tak duże znaczenie?
Martin Bowman: WPR to nie tylko polityka rolna. To jeden z najważniejszych instrumentów kształtujących europejski system żywnościowy. Stanowi ogromną część budżetu UE i w fundamentalny sposób wpływa na rolnictwo oraz sposób produkcji żywności.
Dla nas w Foodrise to kluczowy przykład tego, jak środki publiczne są dystrybuowane w sposób silnie wspierający hodowlę zwierząt. Często mówi się o paliwach kopalnych i o tym, że subsydiowanie zanieczyszczających branż jest skandalem. Uważamy, że hodowla zwierząt gospodarskich powinna być częścią tej samej dyskusji.
Anna Spurek: Już dziś poprzez polityki publiczne wpływamy na to, co jedzą ludzie.
Martin Bowman: Trzeba odrzucić techniczny język i skupić się na prostym fakcie – pieniądze publiczne kształtują dietę. Obecnie ogromna część środków trafia do sektora, który w istotny sposób przyczynia się do emisji, zanieczyszczeń i degradacji środowiska.
Hodowla zwierząt odpowiada za znaczną część emisji systemu żywnościowego i wiąże się z poważnymi kosztami zdrowotnymi oraz środowiskowymi. Kluczowy przekaz jest taki: decydenci i decydentki już wpływają na to, co jedzą ludzie. Pytanie brzmi, czy ten wpływ powinien nadal wspierać nadprodukcję mięsa i nabiału pochodzących z intensywnej hodowli, czy też zdrowsze i bardziej zrównoważone diety.
Anna Spurek: Dlaczego same argumenty klimatyczne nie wystarczą? Czy kwestie klimatu i bioróżnorodności rezonują dziś w codziennym życiu ludzi?
Martin Bowman: Myślę, że większość ludzi skupia się przede wszystkim na codziennych sprawach – cenach żywności, utrzymaniu się i tradycjach kulturowych. Dlatego polityka publiczna powinna zmieniać środowisko żywnościowe, a nie opierać się wyłącznie na zmianie zachowań jednostek.
Musimy stworzyć taki system, w którym bardziej zrównoważone wybory będą po prostu łatwiejsze, tańsze i bardziej dostępne. Nie chodzi o odbieranie ludziom wyboru. Chodzi o to, by wybór zrównoważony był bardziej atrakcyjny.
W wielu krajach żywność roślinna już staje się tańsza niż mięso i nabiał. Jednocześnie ogromne ilości ziemi wykorzystujemy dziś do produkcji paszy dla zwierząt zamiast żywności dla ludzi. Gdybyśmy przekierowali część tych zasobów, moglibyśmy zwiększyć bezpieczeństwo żywnościowe i ograniczyć zależność od importu.
Anna Spurek: Jak mogłaby wyglądać reforma WPR?
Martin Bowman: Gdybym mógł przeprojektować WPR, zacząłbym od opracowania unijnego planu działania na rzecz żywności pochodzenia roślinnego, zgodnie z rekomendacjami Strategicznego Dialogu na temat Przyszłości Rolnictwa w UE.
Taki plan powinien obejmować cały łańcuch żywnościowy – od zwiększenia produkcji roślin strączkowych i białka roślinnego, przez zamówienia publiczne w szkołach i szpitalach, po szkolenie kucharzy oraz rozwój infrastruktury przetwórczej.
Równie ważna jest „sprawiedliwa transformacja” dla rolników. Tak jak potrzebujemy sprawiedliwej transformacji dla pracowników sektora paliw kopalnych, tak samo potrzebujemy jej dla rolników. Powinna ona obejmować wsparcie dywersyfikacji produkcji, agroekologii oraz odbudowy ekosystemów przy jednoczesnym ograniczaniu intensywnej hodowli.
Anna Spurek: To niełatwe, biorąc pod uwagę opór polityczny i dezinformację.
Martin Bowman: Mimo rosnącego konsensusu naukowego reformy w ostatnich latach wyraźnie wyhamowały. Nie da się mówić o tym procesie bez uwzględnienia wzrostu znaczenia skrajnej prawicy w europejskiej polityce.
Widzimy również silny wzrost dezinformacji klimatycznej i narracji przedstawiających zmiany w systemie żywnościowym jako próbę „kontrolowania ludzi” czy narzucania im diety. Część ugrupowań centroprawicowych zaczęła przejmować lub wzmacniać te narracje, co spowalnia legislację środowiskową.
Nie można też lekceważyć siły lobbingu agrobiznesu. Duże organizacje branżowe mają ogromny wpływ na procesy decyzyjne w UE i na kluczowe komisje parlamentarne.
Anna Spurek: Czy polityka środowiskowa jest dziś przedstawiana jako wroga rolnikom i rolniczkom?
Martin Bowman: Tak, ale moim zdaniem jest to forma dezinformacji. Duże organizacje lobbingowe często przedstawiają się jako reprezentujące wszystkich rolników, podczas gdy w praktyce reprezentują przede wszystkim interesy dużych gospodarstw i agrobiznesu.
Jednocześnie istnieje wielu rolników i wiele organizacji rolniczych popierających zmiany dietetyczne, agroekologię czy bardziej zrównoważone modele produkcji. Kluczowe jest zaprojektowanie polityki, która wspiera rolników w transformacji, zamiast działać przeciwko nim.
System wymaga takiego przekształcenia, aby działał zarówno dla rolników, jak i klimatu oraz społeczeństwa.
Anna Spurek: Jaka przyszłość czeka europejskie rolnictwo?
Martin Bowman: Europejskie rolnictwo już dziś znajduje się pod ogromną presją zmian klimatycznych. Widzimy nieurodzaje, rosnące koszty ubezpieczeń i coraz częstsze ekstremalne zjawiska pogodowe.
Musimy jednocześnie ograniczać emisje i adaptować się do zmieniającego się klimatu. Ograniczenie emisji metanu z hodowli zwierząt jest jednym z najszybszych sposobów spowolnienia ocieplenia.
Potrzebujemy także większej dywersyfikacji upraw, agroekologii, lepszego zarządzania glebą i odbudowy ekosystemów. Obejmuje to również przywracanie terenów podmokłych i lasów na części obszarów wykorzystywanych dziś pod hodowlę zwierząt.
Zmniejszenie produkcji zwierzęcej mogłoby uwolnić ziemię potrzebną zarówno do odbudowy przyrody, jak i zwiększenia odporności na powodzie, susze i inne wstrząsy klimatyczne.
Anna Spurek: Czym jest dziś bezpieczeństwo żywnościowe?
Martin Bowman: Bezpieczeństwo żywnościowe oznacza przede wszystkim budowę bardziej odpornego i zróżnicowanego systemu żywnościowego. Chodzi o stabilny i niezawodny system, odporny zarówno na kryzysy klimatyczne, jak i gospodarcze.
Taki model wymaga ograniczenia zależności od importu poprzez zwiększenie produkcji żywności przeznaczonej bezpośrednio do spożycia przez ludzi na gruntach, które obecnie wykorzystywane są do uprawy pasz dla zwierząt. Jednocześnie konieczne jest przejście na systemy rolnictwa agroekologicznego oraz odbudowa ekosystemów. Dzięki temu nasze systemy żywnościowe staną się bardziej odporne na zmieniający się klimat i globalne wstrząsy. Taka transformacja jest możliwa, ale nie będzie ani łatwa, ani szybka.
Podobnie jak w przypadku transformacji energetycznej, opór ze strony istniejących branż jest nieunikniony. Jednak długoterminowa zmiana również wydaje się nieunikniona. Kluczowe jest dalsze budowanie społecznej i politycznej presji na reformę systemu żywnościowego.
Rozmowę z Martinem Bowmanem (Senior Policy and Campaigns Manager, Foodrise) przeprowadziła Annę Spurek.
Martin Bowman jest starszym menedżerem ds. polityki i kampanii w organizacji Foodrise, gdzie kieruje działaniami organizacji dotyczącymi hodowli zwierząt, zrównoważonych diet oraz marnowania żywności. Jest autorem niektórych z flagowych raportów Foodrise, takich jak CAP at the Crossroads, Roasting the Planet, Still Butchering the Planet, Serving Up oraz No Time to Waste. Wcześniej pracował dla This Is Rubbish przy kampaniach dotyczących marnowania żywności w UE, w tym Stop the Rot, a także wygłosił wystąpienie TEDx Talks poświęcone zbieraniu niezebranych plonów (gleaning). Regularnie publikuje informacje i komentarze dotyczące żywności oraz zrównoważonego rozwoju na platformie LinkedIn.