Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

Co roku setki milionów osób na świecie chorują po spożyciu skażonej żywności, a ponad 1,5 miliona umiera. Najnowsze szacunki Światowej Organizacji Zdrowia pokazują, że skutki zdrowotne zanieczyszczonej żywności są porównywalne z obciążeniem wywoływanym przez gruźlicę, HIV/AIDS czy malarię. Po raz pierwszy WHO przedstawiła także dane dla poszczególnych państw, ujawniając ogromne nierówności między regionami świata.
Kiedy mówi się o chorobach przenoszonych przez żywność, wyobraźnia najczęściej podsuwa obrazy niedogotowanego mięsa, nieświeżych produktów albo bakterii rozwijających się w źle przechowywanym jedzeniu. Takie zagrożenia rzeczywiście pozostają ważnym elementem problemu, ale najnowsze szacunki WHO pokazują, że współczesny rachunek za niebezpieczną żywność jest znacznie bardziej skomplikowany.
Według opublikowanej właśnie edycji WHO Foodborne Disease Estimates 2026 w 2021 roku 42 najważniejsze biologiczne i chemiczne zagrożenia związane z żywnością doprowadziły na świecie do około 866 milionów zachorowań. Oznacza to, że w ciągu jednego roku skutków spożycia skażonej żywności doświadczyła ponad jedna osoba na dziesięć żyjących na Ziemi. Jeszcze bardziej wymowne są dane dotyczące najcięższych konsekwencji. WHO szacuje liczbę zgonów na 1,52 miliona rocznie.
W epidemiologii sam bilans zachorowań i śmierci nie wystarcza jednak do oceny rzeczywistej skali problemu. Dlatego badacze i badaczki posługują się wskaźnikiem DALY, który uwzględnia zarówno lata utracone wskutek przedwczesnej śmierci, jak i lata przeżyte z chorobą lub niepełnosprawnością. W przypadku chorób przenoszonych przez żywność globalne obciążenie oszacowano na ponad 57 milionów DALY. To poziom porównywalny z obciążeniem powodowanym przez niektóre z najważniejszych problemów zdrowotnych współczesnego świata.
Raport jest pierwszą tak szeroką aktualizacją globalnych szacunków od ponad dekady. Poprzednia edycja, opublikowana przez WHO w 2015 roku, opierała się na danych dotyczących 2010 roku. Tym razem zakres analiz znacząco rozszerzono. Naukowczynie i naukowcy uwzględnili 31 zagrożeń badanych wcześniej, a także dodatkowe substancje chemiczne, w tym arsen, kadm, ołów i metylortęć. Do opracowania wykorzystano dane pochodzące z systematycznych przeglądów literatury naukowej, baz epidemiologicznych, analiz prowadzonych przez instytucje międzynarodowe oraz specjalnie przygotowanych badań dotyczących źródeł zakażeń.
Rezultaty przynoszą kilka zaskakujących obserwacji. Pierwsza dotyczy relacji między liczbą zachorowań a liczbą zgonów. Zdecydowaną większość przypadków chorób przenoszonych przez żywność powodują bakterie, wirusy i pasożyty. To one odpowiadają za miliony zakażeń przewodu pokarmowego i innych ostrych schorzeń. Jednak gdy spojrzeć na liczbę zgonów oraz utraconych lat życia, na pierwszy plan wysuwają się zagrożenia chemiczne.
WHO szacuje, że substancje chemiczne obecne w żywności odpowiadają za mniej niż jeden procent wszystkich zachorowań związanych z żywnością, ale za blisko trzy czwarte wszystkich zgonów uwzględnionych w analizie. Źródłem tego paradoksu jest charakter ich oddziaływania. Bakterie czy wirusy wywołują zwykle chorobę szybko i w sposób łatwy do zauważenia. Toksyczne substancje działają często przez lata. Nie powodują gwałtownych objawów, lecz zwiększają ryzyko nowotworów, chorób układu sercowo-naczyniowego, zaburzeń neurologicznych czy trwałych uszkodzeń rozwojowych.
Największe obciążenie zdrowotne wśród zagrożeń chemicznych wiąże się z nieorganicznym arsenem. Według autorów raportu odpowiada on za ponad 15 milionów utraconych lat życia skorygowanych niesprawnością. Znaczący udział mają również ołów i metylortęć. Szczególnie niepokojące są skutki ekspozycji na ołów u dzieci, ponieważ nawet stosunkowo niewielkie dawki mogą wpływać na rozwój układu nerwowego i zdolności poznawcze.
Nie oznacza to jednak, że klasyczne zakażenia pokarmowe przestały być problemem. Wręcz przeciwnie. Wśród najważniejszych czynników chorobotwórczych WHO wymienia bakterie z rodzaju Salmonella, Campylobacter, Shigella oraz chorobotwórcze szczepy Escherichia coli. Wysokie miejsce zajmują również rotawirusy i norowirusy, a także pasożyty, takie jak Toxoplasma gondii czy tasiemiec uzbrojony.
Za każdą z tych nazw kryją się konkretne historie zdrowotne. Campylobacter jest jedną z najczęstszych przyczyn zakażeń pokarmowych na świecie i może prowadzić do poważnych powikłań neurologicznych. Salmonella pozostaje ważnym źródłem ciężkich zatruć i hospitalizacji. Toxoplasma gondii stanowi szczególne zagrożenie dla kobiet w ciąży oraz rozwijających się płodów. Z kolei Taenia solium odpowiada za przypadki neurocysticerkozy, jednej z głównych przyczyn padaczki nabytej w wielu krajach o niższych dochodach.
Raport ujawnia również wyraźną geografię nierówności zdrowotnych. Największe obciążenie chorobami przenoszonymi przez żywność występuje w Afryce Subsaharyjskiej oraz części państw Azji Południowo-Wschodniej. To regiony, w których ryzyko związane z żywnością nakłada się na ograniczony dostęp do bezpiecznej wody, niedostateczną infrastrukturę sanitarną, słabszy nadzór epidemiologiczny i mniejsze możliwości leczenia.
W państwach o wysokich dochodach zagrożenia nie znikają, przyjmują jednak inną postać. Mniejsza liczba ostrych zakażeń nie oznacza pełnego bezpieczeństwa. Coraz większego znaczenia nabierają kwestie związane z obecnością substancji chemicznych w łańcuchu żywnościowym, globalizacją produkcji żywności oraz zmianami klimatu wpływającymi na rozprzestrzenianie się patogenów.
Szczególną uwagę WHO zwraca na sytuację dzieci do piątego roku życia. To właśnie ta grupa ponosi nieproporcjonalnie wysokie koszty zdrowotne związane ze skażoną żywnością. Małe dzieci częściej zapadają na choroby biegunkowe, ciężej przechodzą zakażenia i są bardziej podatne na długofalowe skutki niedożywienia, które może towarzyszyć nawracającym infekcjom. W praktyce oznacza to, że konsekwencje niebezpiecznej żywności wykraczają daleko poza sam epizod choroby. Mogą wpływać na rozwój fizyczny, edukację i przyszłe możliwości życiowe.
Nowa edycja raportu przynosi jeszcze jedną zmianę o dużym znaczeniu politycznym. Po raz pierwszy WHO przygotowała szacunki na poziomie poszczególnych państw. Organizacja przeprowadziła konsultacje z krajami członkowskimi, umożliwiając weryfikację danych przed ich ostateczną publikacją. Dzięki temu rządy otrzymują narzędzie pozwalające identyfikować najważniejsze lokalne zagrożenia i oceniać skuteczność prowadzonych działań.
Znaczenie tych danych wykracza poza obszar zdrowia publicznego. Choroby przenoszone przez żywność generują również ogromne koszty ekonomiczne. WHO szacuje, że utrata produktywności związana z przedwczesnymi zgonami, niepełnosprawnością i chorobami osiągnęła w 2021 roku równowartość około 310 miliardów dolarów. Po uwzględnieniu różnic w sile nabywczej walut kwota ta wzrasta do niemal 650 miliardów dolarów.
Liczby te pokazują, że bezpieczeństwo żywności nie jest zagadnieniem ograniczonym do inspekcji sanitarnych czy kontroli jakości produktów spożywczych. Dotyczy funkcjonowania całych systemów społecznych – od rolnictwa i handlu po edukację, ochronę środowiska i opiekę zdrowotną. W świecie, w którym łańcuchy dostaw obejmują wiele kontynentów, a pojedynczy produkt może zawierać składniki pochodzące z kilku państw, skutki błędów lub zaniedbań rzadko zatrzymują się na granicach.
Nowy raport WHO przypomina o czymś jeszcze. Największe zagrożenia związane z żywnością nie zawsze mają postać spektakularnych epidemii przyciągających uwagę mediów. Częściej są rozproszone, przewlekłe i trudne do zauważenia. To właśnie dlatego ich rzeczywista skala przez lata pozostawała niedoszacowana. Dopiero zestawienie milionów pojedynczych historii układa się w obraz jednego z największych wyzwań zdrowotnych współczesnego świata.
Photo by kanchanachitkhamma on Canva