Czym żywi się dezinformacja? Lękiem i konfliktem społecznym

Rozprzestrzenia się tam, gdzie pojawia się poczucie zagrożenia, nieufność wobec instytucji lub spór światopoglądowy. To jeden z głównych wniosków raportu „Dezinformacja medyczna”, przygotowanego przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu i Mediaboard. Autorzy i autorki opracowania przekonują, że problem fałszywych informacji dotyczących zdrowia dawno przestał być jedynie domeną internetowych teorii spiskowych. Dziś staje się realnym wyzwaniem dla zdrowia publicznego, wpływając na decyzje podejmowane przez osoby poszukujące informacji o zdrowiu, leczeniu czy profilaktyce.

Raport powstał nie po to, by wyłącznie katalogować najpopularniejsze fałszywe teorie. Jego celem jest pokazanie mechanizmów stojących za współczesną dezinformacją medyczną, sposobów jej rozpowszechniania oraz czynników, które sprawiają, że nieprawdziwe treści zyskują popularność. Autorzy i autorki podkreślają, że przeciwdziałanie temu zjawisku wymaga współpracy środowisk naukowych, medycznych, edukacyjnych, komunikacyjnych i instytucjonalnych.

Skala problemu jest ogromna. W okresie od 1 stycznia 2025 roku do 14 maja 2026 roku odnotowano ponad 32 tysiące publikacji w mediach tradycyjnych oraz ponad 347 tysięcy wpisów w mediach społecznościowych dotyczących dezinformacji medycznej. Łączne dotarcie przekazu przekroczyło 2,7 miliarda kontaktów. Same media społecznościowe wygenerowały ponad 850 milionów kontaktów z przekazem, a szacunkowy ekwiwalent reklamowy tych treści wyniósł ponad 51 milionów złotych.

Szczególnie niepokojące jest to, że dezinformacja dotycząca zdrowia nie pozostaje wyłącznie problemem informacyjnym. Może wpływać na decyzje związane z leczeniem, profilaktyką i zaufaniem do systemu ochrony zdrowia.

– Nieprawdziwe informacje oddziałujące na społeczeństwo prowadzą do błędnych decyzji obywateli, wzrostu niepokoju społecznego, spadku zaufania do lekarzy i instytucji, a także wzrostu liczby zagrożeń epidemicznych – komentuje dr Krzysztof Gawkowski, Wicepremier, Minister Cyfryzacji i Pełnomocnik Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa.

Analiza pokazuje, że dezinformacja medyczna nie jest zbiorem przypadkowych treści. Tworzy spójny ekosystem narracji, które wzajemnie się wzmacniają. Największą część przekazu stanowiły ruchy antyszczepionkowe odpowiadające za 54% analizowanych treści. Drugim najczęściej występującym obszarem były teorie żywieniowe (23%), a kolejnym przekazy związane ze środowiskiem i technologią, obejmujące między innymi narracje dotyczące sieci 5G, chemtrails (smugi chemiczne), promieniowania czy rzekomej kontroli społecznej poprzez technologie.

W przypadku treści antyszczepionkowych dominowały przekazy podważające bezpieczeństwo szczepień ochronnych, łączące je z autyzmem, chorobami przewlekłymi czy ukrywaniem informacji przez instytucje publiczne i firmy farmaceutyczne. To właśnie ten obszar okazał się najbardziej emocjonalny, oparty przede wszystkim na lęku o zdrowie dzieci oraz nieufności wobec instytucji.

„Dezinformacja medyczna przestała być zbiorem pojedynczych fake newsów. Dziś tworzy cały ekosystem narracji. Łączy ruchy antyszczepionkowe, teorie „ukrytych prawd” oraz influencerów zdrowotnych bez kwalifikacji medycznych. Jej siłą nie są wyłącznie fałszywe informacje, ale umiejętność gry na naszych emocjach” – mówi dr Dorota Sikora, popularyzatorka nauki i badaczka dezinformacji z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Według raportu coraz większe znaczenie mają także narracje związane z dietą, suplementacją i tak zwanym naturalnym leczeniem. W przeciwieństwie do klasycznych teorii spiskowych często nie są one przedstawiane jako otwarty sprzeciw wobec nauki. Przybierają raczej formę praktycznych porad dotyczących tego, co jeść, czego unikać, jak „oczyszczać organizm” lub jak zastąpić leczenie medyczne suplementami. Wśród najczęściej powtarzających się wątków znalazły się między innymi „lewoskrętna witamina C”, wysokie dawki witaminy D, preparaty „na pasożyty”, „detoksy” oraz teorie dotyczące zakwaszenia organizmu.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że skuteczność takich przekazów wynika między innymi z wykorzystywania realnych pojęć związanych ze zdrowiem. Dieta rzeczywiście wpływa na funkcjonowanie organizmu, podobnie jak niedobory witamin czy skład mikrobioty jelitowej. Problem pojawia się wtedy, gdy na podstawie częściowo prawdziwych informacji budowane są nieuprawnione wnioski sugerujące, że odpowiednia suplementacja może zastąpić leczenie onkologiczne lub że głodówki stanowią uniwersalne rozwiązanie problemów zdrowotnych.

„Najbardziej niepokoi mnie ustalenie, że dezinformacja przeniosła się z teorii spiskowych do codziennych porad o stylu życia. Tak podana treść jest groźniejsza, bo wygląda na nieszkodliwą i trudniej ją obalić jednym faktem” – podkreśla prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Instytutu Mikrobiologii i Biotechnologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Raport wskazuje również na psychologiczne mechanizmy stojące za skutecznością dezinformacji. Największą siłę oddziaływania mają treści odwołujące się do emocji – zwłaszcza lęku, niepewności oraz poczucia zagrożenia. Szczepienia, zdrowie dzieci i młodzieży, choroby przewlekłe czy nowotwory należą do tematów szczególnie wrażliwych, dlatego osoby poszukujące informacji są bardziej podatne na przekazy obiecujące bezpieczeństwo, prostotę i szybkie rozwiązania.

Znaczenie ma także forma komunikacji. Treści dezinformacyjne są zazwyczaj przedstawiane prostym, przystępnym językiem, często wzbogaconym o elementy imitujące profesjonalizm i autorytet. Oferują gotowe rozwiązania, które zwalniają odbiorców i odbiorczynie z konieczności samodzielnej analizy. Tymczasem rzetelna wiedza naukowa jest zwykle bardziej złożona, pełna niuansów i nie daje prostych odpowiedzi na wszystkie pytania.

Szczególną rolę w rozpowszechnianiu takich treści odgrywają media społecznościowe. W analizowanym okresie ponad połowa wpisów dotyczących dezinformacji medycznej pojawiła się w serwisie YouTube. To właśnie materiały wideo stały się jednym z głównych narzędzi budowania zasięgów przez osoby określane w raporcie mianem „alternatywnych autorytetów”. W przestrzeni internetowej regularnie pojawiały się nazwiska związane ze środowiskami pseudomedycznymi i antysystemowymi, a także treści podważające wiarygodność ekspertów, ekspertek i instytucji zdrowia publicznego.

„Wyniki naszego raportu są jednoznaczne: dezinformacja medyczna w Polsce to zjawisko o skali przemysłowej. Tysiące publikacji w mediach tradycyjnych, setki tysięcy wpisów w mediach społecznościowych – te liczby pokazują, że nie mówimy o marginalnym problemie kilku internetowych „uzdrowicieli”. Mówimy o systemowym zagrożeniu dla zdrowia publicznego” – podkreśla Marcin Szczupak, CEO Mediaboard Polska.

Autorzy i autorki zwracają uwagę, że skuteczna odpowiedź na dezinformację nie może ograniczać się do prostowania pojedynczych nieprawdziwych informacji. Konieczne jest budowanie zaufania do nauki, wzmacnianie kompetencji zdrowotnych społeczeństwa oraz tworzenie przestrzeni, w których wiedza naukowa będzie dostępna, zrozumiała i atrakcyjna. W przeciwnym razie miejsce ekspertów i ekspertek nadal będą zajmować osoby oferujące proste odpowiedzi na skomplikowane pytania – a właśnie na takich mechanizmach dezinformacja buduje swoją siłę.

Wnioski z raportu zostaną wykorzystane w ramach kampanii społecznej „Zdrowiej
wiedzieć”, przygotowywanej przez Centrum Odkryć Medycznych UMW. Jeszcze w 2026 roku uruchomiony zostanie także ogólnodostępny serwis poświęcony analizie i obalaniu najpopularniejszych mitów zdrowotnych, dostarczający rzetelnych wyjaśnień opartych na aktualnej wiedzy medycznej.

Link do raportu

Photo by Marco Palumbo on Unsplash

Udostępnij: