Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

Dwadzieścia lat temu FAO, agencja ONZ ds. żywności i rolnictwa, ostrzegła, że hodowla zwierząt należy do największych zagrożeń dla środowiska. Świat nie wyhamował. Przyspieszył. Liczba zwierząt hodowanych na mięso, mleko i jaja wzrosła o ponad połowę, produkcja pasz pochłania coraz więcej ziemi i wody, a emisje gazów cieplarnianych nadal rosną. „Cień hodowli zwierząt jeszcze się wydłużył” – przekonują autorzy i autorki raportu „Livestock’s Lengthening Shadow”, który podsumowuje dwie dekady zmian w globalnym systemie żywnościowym.
To miała być historia o postępie. O tym, że rolnictwo stanie się bardziej efektywne, technologie ograniczą emisje, a świat nauczy się produkować żywność w sposób mniej obciążający środowisko. Tymczasem najnowszy raport „Livestock’s Lengthening Shadow” pokazuje zupełnie inny obraz. Zamiast zmniejszać presję wywieraną przez przemysłową hodowlę zwierząt, świat ją zwiększył.
Autorzy i autorki raportu nie ukrywają, że ich opracowanie jest świadomym nawiązaniem do opublikowanego w 2006 roku przełomowego raportu FAO „Długi cień hodowli zwierząt” („Livestock’s Long Shadow”). To właśnie tam po raz pierwszy w tak kompleksowy sposób opisano wpływ hodowli zwierząt na klimat, wodę, gleby i bioróżnorodność. Już wtedy eksperci i ekspertki alarmowali, że sektor „należy do najważniejszych czynników odpowiadających za najpoważniejsze problemy środowiskowe – od poziomu lokalnego po globalny” oraz że „wpływ hodowli zwierząt na środowisko jest już ogromny i nadal rośnie”.
Najbardziej wymowna jest pierwsza liczba pojawiająca się w raporcie. W 2006 roku na świecie hodowano rocznie około 61,8 miliarda ptaków i ssaków przeznaczanych na mięso oraz wykorzystywanych do produkcji mleka i jaj. W 2023 roku było ich już blisko 95 miliardów. To wzrost o 53 procent w ciągu zaledwie dwóch dekad. Najszybciej rosła produkcja drobiu – liczba kurcząt zwiększyła się z 48 do ponad 76 miliardów rocznie.
Za każdą z tych liczb kryją się kolejne hektary pól uprawnych, miliony ton pasz, miliardy metrów sześciennych zużytej wody oraz dodatkowe emisje gazów cieplarnianych.
Autorzy i autorki zwracają uwagę, że przez ostatnich dwadzieścia lat dominowało przekonanie, iż większa wydajność produkcji pozwoli ograniczyć jej wpływ na środowisko. Okazało się jednak, że większa efektywność została z nawiązką skonsumowana przez dalszy wzrost produkcji. „Choć emisje przypadające na jednostkę produktu pochodzenia zwierzęcego zmniejszyły się od 2006 roku, całkowita ilość gazów cieplarnianych emitowanych przez hodowlę zwierząt wzrosła” – czytamy w raporcie.
Według przytoczonych analiz sektor odpowiada obecnie za emisję od 8,5 do nawet 9,8 miliarda ton ekwiwalentu dwutlenku węgla rocznie. Samo FAO szacuje, że między 2001 a 2023 rokiem emisje z hodowli zwierząt wzrosły o 22 procent. Oznacza to, że ponad połowa wszystkich emisji związanych z produkcją żywności pochodzi dziś właśnie z produkcji zwierzęcej.
Na tym jednak problem się nie kończy. Raport pokazuje, że wpływ hodowli wykracza daleko poza klimat.
Jednym z najbardziej uderzających danych jest wykorzystanie gruntów. Zwierzęta hodowlane zajmują około 80 procent wszystkich gruntów rolnych na świecie. W tej liczbie mieszczą się zarówno pastwiska, jak i pola przeznaczone pod produkcję pasz. Jednocześnie cały ten system dostarcza jedynie 18 procent kalorii spożywanych przez ludzi oraz 37 procent białka.
Autorzy i autorki raportu przywołują w tym kontekście wniosek z opracowania „Apetyt na zmiany” („Appetite for Change”), który trudno uznać za kontrowersyjny z punktu widzenia fizyki czy biologii. „Niezależnie od tego, jak wydajna stanie się produkcja żywności pochodzenia zwierzęcego, wykorzystywanie gruntów ornych do uprawy pasz zawsze będzie mniej efektywne niż przeznaczenie ich bezpośrednio pod produkcję żywności dla ludzi.”
Konsekwencje tej zależności widać przede wszystkim w tropikach. Rosnące zapotrzebowanie na pasze napędza ekspansję upraw soi i kukurydzy oraz tworzenie nowych pastwisk. Raport przypomina, że aż 76 procent światowej produkcji soi trafia do karmienia zwierząt hodowlanych.
Jednocześnie niemal 90 procent bezpośredniego wylesiania między 2000 a 2018 rokiem było skutkiem rozwoju rolnictwa. Około 52 procent wynikało z powiększania areału upraw, a kolejne 38 procent z rozwoju wypasu zwierząt.
„Skutki utraty lasów są ogromne. Prowadzi ona do spadku bioróżnorodności, zwiększa emisje dwutlenku węgla, zmienia wzorce opadów oraz osłabia funkcjonowanie gleb i zasobów wodnych” – cytują autorzy ustalenia raportu „Raport o stanie zdrowia planety 2025” („Planetary Health Check 2025”).
Właśnie dlatego kwestia bioróżnorodności zajmuje w nowym opracowaniu tak wiele miejsca. Już dwadzieścia lat temu FAO określiła hodowlę zwierząt jako prawdopodobnie najważniejszy czynnik odpowiadający za utratę różnorodności biologicznej. Dziś tę diagnozę potwierdzają kolejne międzynarodowe instytucje. Cytowany w raporcie dokument Konwencji ONZ w sprawie zwalczania pustynnienia stwierdza, że produkcja zwierzęca jest „prawdopodobnie najważniejszym pojedynczym czynnikiem odpowiadającym za utratę bioróżnorodności i osłabianie usług ekosystemowych”.
Jeszcze bardziej zaskakujące są dane dotyczące produkcji pasz. W ciągu ostatnich dwudziestu lat ilość zboża przeznaczanego na karmienie zwierząt wzrosła o 63 procent. Jednocześnie powierzchnia gruntów ornych wykorzystywanych do produkcji pasz zwiększyła się o 27 procent. To oznacza, że coraz większa część światowych zbiorów nie trafia bezpośrednio na talerze ludzi, lecz staje się ogniwem pośrednim w produkcji mięsa, mleka i jaj.
Taki model produkcji oznacza nie tylko większe zużycie ziemi, lecz także ogromne zapotrzebowanie na wodę. Według przywołanych badań ponad 90 procent całkowitego zużycia wody przez sektor hodowlany przypada na produkcję pasz. Woda wykorzystywana do pojenia zwierząt oraz utrzymania budynków gospodarskich odpowiada jedynie za około dwa procent całego zużycia.
Od czasu publikacji raportu FAO ilość wody wykorzystywanej do nawadniania upraw paszowych wzrosła ponad dwukrotnie – z około 110 do około 250 kilometrów sześciennych rocznie.
To właśnie produkcja pasz odpowiada również za znaczną część zanieczyszczenia wód. Intensywne nawożenie oraz ogromne ilości odchodów zwierzęcych powodują spływ azotu i fosforu do rzek, jezior oraz mórz. Efektem są zakwity glonów, strefy beztlenowe i pogarszająca się jakość wody pitnej.
Jednym z najważniejszych rozdziałów raportu jest analiza obiegu azotu. Problem ten pozostaje znacznie mniej znany niż emisje dwutlenku węgla, choć jego skutki dla środowiska są równie poważne.
FAO stwierdza wprost: „Sektor hodowli zwierząt jest głównym źródłem strat azotu w rolnictwie” oraz odpowiada za około jedną trzecią wszystkich antropogenicznych emisji azotu.
Paradoks polega na tym, że produkcja zwierzęca jest z natury mało efektywna. Azot tracony jest dwukrotnie – najpierw podczas nawożenia upraw paszowych, a następnie podczas karmienia zwierząt.
Wcześniejsze analizy wskazują, że jedynie około 40 procent azotu zawartego w nawozach zostaje rzeczywiście wykorzystane przez rośliny. Pozostała część przedostaje się do atmosfery, rzek i wód gruntowych. Na kolejnym etapie łańcucha sytuacja się powtarza. Najnowsze badania pokazują, że – w zależności od gatunku – od 6 do 43 procent azotu zawartego w paszy zostaje włączone w tkanki zwierząt oraz w żywność pochodzenia zwierzęcego, taką jak mleko i jaja. Reszta wraca do środowiska w wyniku naturalnych procesów fizjologicznych, wraz z odchodami, ponownie zasilając obieg azotu w glebie, wodach i atmosferze.
W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewa stwierdzenie zawarte w raporcie „Apetyt na zmiany”, że „obecny poziom światowej produkcji zwierzęcej sam w sobie przekracza granice planetarne dotyczące azotu”. I nie jest to jedyny sygnał ostrzegawczy. Według „Raport o stanie zdrowia planety 2025” właśnie cykl azotowy został naruszony najmocniej spośród wszystkich procesów opisanych w koncepcji granic planetarnych. Autorzy i autorki raportu podkreślają, że „nawozy nadal przeciążają lądy i wody azotem oraz fosforem, powodując zanieczyszczenie i powstawanie martwych stref, a poprawy nie widać”.
Obecny model produkcji żywności nie mieści się w możliwościach środowiskowych planety i wymaga głębokiej przebudowy. Nie chodzi wyłącznie o nowe technologie czy bardziej wydajne fermy. W ocenie zespołu opracowującego raport konieczne jest również ograniczenie skali produkcji zwierzęcej, zmiana sposobu wykorzystania gruntów oraz stopniowe odchodzenie od systemu, który wymaga coraz większych nakładów ziemi, wody i nawozów, a jednocześnie coraz silniej obciąża klimat i ekosystemy.
Dwadzieścia lat temu raport FAO był ostrzeżeniem. Analiza „Cień hodowli zwierząt jeszcze się wydłużył” pokazuje, że ostrzeżenie to nie zostało wysłuchane.
Raport przeczytasz tutaj.
Photo by Science Photo Library on Canva