Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

7 lipca na stronie rządowej ukazał się raport z zakończonych konsultacji publicznych nad projektem ustawy o ochronie rolniczych funkcji produkcyjnych wsi. Do Ministerstwa Rolnictwa wpłynęło ponad 400 uwag od 76 instytucji i 250 osób fizycznych, co odzwierciedla wysoki poziom kontrowersji wokół projektu potocznie zwanego Lex Smród. Projekt stał się przyczynkiem do debaty publicznej na temat rolnictwa, a kierowane pod nim uwagi pokazały, jak bardzo brakuje nam planu bezpieczeństwa żywnościowego kraju, definicji gospodarstw rodzinnych i przemysłowych oraz strategii współistnienia rolnictwa z mieszkankami i mieszkańcami obszarów wiejskich. Lex Smród niestety tych problemów nie rozwiąże.
Projekt ustawy o ochronie rolniczych funkcji produkcyjnych wsi został opublikowany w marcu bieżącego roku przez resort rolnictwa. Raport z konsultacji publicznych nad projektem liczy 159 stron, a przeanalizowanie treści 431 uwag mogłoby być trudne, gdyby nie to, że większość z nich odnosi się do wachlarza tych samych tematów. Niedoprecyzowanie pojęć, nierozróżnienie regulacji względem wielkości gospodarstw rolnych, brak szczegółowej analizy skutków regulacji i uwzględnienia mierzalnych parametrów to uwagi, które wpłynęły zarówno od stowarzyszeń rolniczych, jak i ekologicznych organizacji pozarządowych. Ten jednogłos pokazuje, jak istotne dla wszystkich są aspekty związane ze zdrowiem publicznym i bezpieczeństwem żywnościowym.
Celem ustawy Lex Smród, jak określono we wstępie, ma być zabezpieczenie realizacji funkcji produkcyjnych wsi oraz ograniczenie konfliktów społecznych na tym tle. Instytut Ekologii Akustycznej słusznie zwraca uwagę na brak danych ilościowych w OSR o skali problemu, w tym danych przedstawiających liczbę pozwów o immisje rolnicze rocznie, liczbę wyroków niekorzystnych dla rolników, ilość mandatów za hałas w ramach prac rolnych, czy wysokość strat ekonomicznych rolników z tytułu sporów sąsiedzkich. Brak danych stanowiących merytoryczną podstawę do wprowadzenia regulacji nie zapewnia nam oglądu czy i na jaką skalę problem sporów na obszarach wiejskich faktycznie istnieje i pozwala przypuszczać o politycznym umotywowaniu projektu.
W stanowisku odnoszącym się do tych uwag projektodawca powołuje się na badania Polska Wieś i Rolnictwo 2025, którego celem jest m.in. poznanie opinii na temat zmian społeczno-gospodarczych zachodzących na obszarach wiejskich i w rolnictwie, prowadzonego w grupie badawczej obejmującej mieszkańców obszarów wiejskich. Badanie wskazuje, że 69 procent respondentów z obszarów wiejskich podaje produkcję żywności jako najważniejszą funkcję wsi. Jest to jednak odpowiedź wymijająca i ogólnikowa, gdyż można być świadomym udziału wsi w bezpieczeństwie żywnościowym kraju, a jednocześnie nie zgadzać się z nadmiernym poziomem niedogodności wywoływanych niedostatecznie uregulowaną działalnością przemysłowego rolnictwa.
Co więcej, nie mamy też informacji o tym, jakiego rodzaju i wielkości działalność rolnicza przyciąga najwięcej sporów. Projekt ustawy wrzuca zarówno gospodarstwa rodzinne, jak i fermy wielkotowarowe do jednego worka. Rada Działalności Pożytku Publicznego w swoich uwagach zwraca uwagę na nierozróżnienie w projekcie sytuacji rodzinnych gospodarstw rolnych oraz wielkotowarowej działalności o charakterze przemysłowym, której skala i intensywność oddziaływania na otoczenie mogą znacząco wykraczać poza typowe uciążliwości związane z tradycyjnym prowadzeniem działalności rolniczej. Ujednolicenie przepisów może prowadzić do objęcia taką samą ochroną każdego modelu produkcji rolnej, niezależnie od jego skali, technologii, lokalizacji i wpływu na społeczność lokalną. Wiele uwag osób prywatnych, przypuszczalnie mieszkańców obszarów wiejskich, mówi o uciążliwościach wynikających przede wszystkim z działania ferm wielkotowarowych, które ich zdaniem powinny podlegać takim zasadom, jak zakłady przemysłowe. Jeden z autorów lub autorek uwag podkreśla, że generowane przez duże fermy hałasy, zapachy i zanieczyszczenia wód są zagrożeniem nie tylko dla nowych mieszkańców, ale także innych rolników.
Projektodawca odniósł się do tych uwag, mówiąc, że mechanizmy różnicujące poziom oddziaływania wynikają już z obowiązujących przepisów szczególnych, gdyż większe podmioty podlegają bardziej rozbudowanym i rygorystycznym obowiązkom prawnym. Mimo wszystko, odpowiedź projektodawcy jest rozczarowująca, gdyż w kraju ciągle brakuje definicji ferm wielkotowarowych oraz ustawy o immisjach, które stanowiłyby bardziej precyzyjne środki mające na celu pociągnięcie wielkich gospodarstw rolnych do odpowiedzialności za wytwarzane niedogodności. Stowarzyszenie Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot zwraca uwagę, że społeczeństwo od 2005 r. oczekuje na wydanie tzw. rozporządzenia odorowego, które określałoby wartości odniesienia substancji zapachowych w powietrzu i metody oceny zapachowej jakości powietrza.
Kolejną, wielokrotnie powtarzającą się uwagą, odnoszącą się do fundamentów projektu, jest obawa, że proponowane przepisy mogą znacząco ograniczyć możliwości ochrony praw osób mieszkających w sąsiedztwie ferm przemysłowych. Projekt wprowadza domniemanie prawne, iż działalność wielkotowarowych ferm nie stanowi nadmiernych immisji i przerzuca ciężar dowodu na mieszkanki i mieszkańców dochodzących swoich praw. Proponowane rozwiązania nie zapewniają równowagi między interesami lokalnych społeczności a interesami przemysłu hodowlanego. Compassion in World Farming wskazuje, że ustawa może potencjalnie prowadzić do ograniczenia praw mieszkańców wsi przez wprowadzenie daleko idących przywilejów, obejmujących również rolnictwo przemysłowe, bez przedstawienia uzasadnienia co do skali problemu ani konieczności wprowadzania tak głębokich zmian w obowiązującym stanie prawnym. Humane World for Animals Polska określa projekt jako niedostatecznie wyważony, społecznie ryzykowny i zbyt szeroko chroniący interes produkcyjny kosztem praw mieszkańców.
Koalicja Żywa Ziemia podkreśla, że projekt ustawy jest potwierdzeniem braku umiejętności planowania i prowadzenia rozwoju kraju z odpowiednim uwzględnieniem potrzeb i interesów wszystkich Polek i Polaków. Zarówno Koalicja, jak i szereg innych autorów i autorek uwag, wskazują, że ryzyko wystąpienia sporów w obszarach wiejskich mogłyby być ograniczone za pomocą sprawnego zastosowania przepisów z zakresu planowania przestrzennego. W planach ogólnych gmin, a następnie w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego należałoby zadbać o odpowiednie rozgraniczenie stref mieszkalnych od terenów przeznaczonych na działalność rolniczą, tworząc np. odpowiednie strefy buforowe.
Projekt ustawy próbuje ograniczyć protesty mieszkanek i mieszkańców przeciwko działalności rolniczej, która mieści się w granicach normalnego korzystania z nieruchomości i co do zasady nie powinno być uznawane za nadmierne oddziaływanie na sąsiadów. Jednocześnie, spod karalności ma być wyłączone zakłócanie spokoju lub spoczynku nocnego w wyniku prowadzenia działalności rolniczej, np. przez hałas generowany przez maszyny rolnicze czy zwierzęta. Znamiennym jest jednak brak oceny wpływu hałasu na zdrowie mieszkanek i mieszkańców i zdefiniowania, co jest jego dopuszczalnym poziomem. Instytut Ekologii Akustycznej przytacza Światową Organizację Zdrowia, która klasyfikuje hałas jako drugie co do wielkości zagrożenie środowiskowe w Europie, odpowiadając za ok. 66 000 przedwczesnych zgonów rocznie w UE. Jednocześnie Instytut zwraca uwagę na ryzyko legalizacji hałasu rolniczego, a co za tym idzie odbieranie mieszkańcom możliwości dochodzenia odszkodowania za szkody zdrowotne spowodowane hałasem.
Na posiedzeniu sejmowym Podkomisji stałej do spraw dobrostanu zwierząt gospodarskich i ochrony produkcji zwierzęcej w Polsce oraz zwalczania chorób zakaźnych zwierząt, które miało miejsce 8 czerwca MRiRW przyznało, że nie prowadzono analiz skutków zdrowotnych funkcjonowania ferm dla osób mieszkających w ich otoczeniu. Projektodawca w swoim stanowisku stwierdza, że rolnik prowadzący działalność rolniczą działa w sposób zrównoważony i odpowiedzialny, a przepisy prawne, którym podlega tworzą ramy, które mają zapewnić, że działalność rolnicza nie szkodzi ludziom ani środowisku. Brak mierzalnych parametrów stworzy jednak pole do indywidualnej interpretacji i zapewni jedynie iluzoryczną ochronę mieszkańców obszarów wiejskich.
Brak definicji, precyzyjnej terminologii i mierzalnych parametrów są chyba najczęściej powtarzającymi się uwagami do projektu. W komentarzach podkreśla się, że działalność rolnicza jest prowadzona nie tylko przez właścicieli ziemi, ale też jej dzierżawców. Immisje są odczuwalne nie tylko przez mieszkanki i mieszkańców obszarów wiejskich, ale również terenów miejskich. Instytut Ekologii Akustycznej zwraca uwagę, że brak definicji „działalności rolniczej” pozostawia pole do dowolnej interpretacji odnośnie rodzajów działalności wchodzącej w jej zakres, otwierając furtkę na przykład biogazowniom. Klub Jagielloński również podkreśla, że zastosowanie ogólnego sformułowania „zasady prawidłowej gospodarki rolnej” oraz brak rozróżnienia między gospodarstwami rodzinnymi a przemysłem rolnym stwarzają znaczące ryzyko nieuzasadnionego rozszerzenia ochrony na wielkoprzemysłowe inwestycje podmiotów kapitałowych, co stanowi zagrożenie dla struktury demograficznej i gospodarczej wsi. Posłanka Marta Stożek krytykuje nieostrość przesłanki „zasad prawidłowej gospodarki rolnej” i postuluje jej doprecyzowanie przez odesłanie do konkretnych, weryfikowalnych standardów.
Projektodawca odniósł się do tego podkreślając, że zasady prawidłowej gospodarki rolnej nie są skodyfikowane w przepisach prawa, a ich kryterium jest stałym elementem orzecznictwa sądowego. Ma to przyznać sądom większą elastyczność przy podejmowaniu rozstrzygnięć. Jednakże brak precyzyjnych definicji, jak i innych mierzalnych parametrów, daje iluzoryczne rozwiązanie problemu, który nawet nie wiemy czy i w jakiej skali faktycznie istnieje. Ochrona rolników i rolniczek sformułowana w ten sposób jest niemierzalna, a reprezentowanie interesu mieszkańców schodzi na boczny plan. Projekt przedstawia uproszczony obraz wsi, w której stronami konfliktu są „nowi mieszkańcy z miasta” vs. „rdzenni rolnicy”. W rzeczywistości jednak, projekt, który miał na celu ochronę rolników, pozbawia ochrony mniejszych i tradycyjnych rolników, którzy tworzą integralną część mieszkańców obszarów wiejskich. Uwagi pod projektem Lex Smród pokazują, że warto cofnąć się o krok czy dwa i stworzyć fundamenty bezpieczeństwa żywnościowego w naszym kraju, które pozwoliłyby na zdrowe współistnienie rolnictwa z mieszkańcami wsi.
Photo Dawid Zawiła on Pexels
Przeczytaj także Lex Smród wchodzi tylnymi drzwiami. Gminy podpisują uchwały izb rolniczych