Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

W czasie gdy kolejne raporty naukowe wskazują, że produkcja mięsa i nabiału jest jednym z największych obciążeń dla klimatu, państwo nadal finansuje ich promocję. Nie incydentalnie, lecz systemowo, poprzez obowiązkowe fundusze, na które składają się producenci i przetwórcy żywności.
To mało znany mechanizm, który właśnie przechodzi kolejną techniczną zmianę. Od 1 kwietnia 2026 roku deklaracje wpłat na fundusze promocji będą składane wyłącznie elektronicznie za pośrednictwem systemu KOWR, czyli platformy eRolnik. Z perspektywy administracyjnej to krok w stronę cyfryzacji. Ale sam system, który te wpłaty obsługuje, pozostaje niemal nietknięty, mimo że jego sens coraz częściej zderza się z celami klimatycznymi.
System funduszy promocji produktów rolno-spożywczych funkcjonuje na podstawie ustawy z 22 maja 2009 roku. W założeniu ma wspierać marketing rolny, zwiększać spożycie oraz promować polskie produkty żywnościowe. W praktyce oznacza to instytucjonalne i trwałe finansowanie działań, które mają wzmacniać popyt na określone kategorie żywności.
Źródłami finansowania funduszy są głównie wpłaty dokonywane przez zobowiązane podmioty z poszczególnych branż. Fundusze promocji są zasilane z wpłat naliczanych i pobieranych od podmiotów skupujących i przetwarzających produkty rolne w wysokości 0,1% wartości netto z faktur zakupu/sprzedaży, z wyłączeniem Funduszu Promocji Roślin Oleistych, gdzie obowiązuje naliczenie w wysokości 0,2%, a w przypadku Funduszu Promocji Mleka – w wysokości 0,001 zł od każdego skupionego kilograma mleka. Dodatkowym źródłem zasilania funduszy są odsetki bankowe naliczane od środków pieniężnych gromadzonych na rachunkach bieżących funduszy oraz odsetki od należności i koszty upomnień.
Obecnie działa dziesięć odrębnych funduszy obejmujących poszczególne segmenty rynku: mleko, mięso wieprzowe, wołowe, drobiowe, owcze i końskie, a także zboża i ich przetwory, owoce i warzywa, ryby oraz rośliny oleiste. Ten ostatni został wprowadzony stosunkowo niedawno, w 2019 roku. Już sama struktura pokazuje wyraźną dominację produktów pochodzenia zwierzęcego, które stanowią zdecydowaną większość całego systemu.
Fundusze promocji nie są finansowane bezpośrednio z budżetu państwa. To system obowiązkowych wpłat, swego rodzaju parapodatek branżowy, który obciąża uczestników rynku. Płacą go ubojnie, skupy, przetwórcy i importerzy, czyli firmy działające w danym sektorze. Wpłaty nie są dobrowolne i są naliczane od skali działalności, na przykład od kilograma mięsa, litra mleka czy wartości skupionego surowca. W efekcie łączna skala środków sięga około 100 mln zł rocznie (np. 103,8 mln zł w 2024 r. według danych KOWR), co oznacza, że mówimy o systemie o realnym znaczeniu gospodarczym, liczonym w milionach złotych każdego roku. Największe fundusze dotyczą mleka oraz mięsa tzw. wieprzowego i drobiowego.
Mechanizm działania jest stosunkowo prosty, ale jego konsekwencje są daleko idące. Środki trafiają do systemu zarządzanego przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, który odpowiada za ich administrację i obsługę finansową. Każdy fundusz ma własną komisję zarządzającą, złożoną głównie z przedstawicieli branży. To one ustalają zasady wydatkowania środków, przygotowują plany finansowe i strategie promocji oraz reprezentują sektor wobec administracji publicznej. W praktyce oznacza to, że sektor zarówno finansuje, jak i projektuje promocję.
Rola państwa polega przede wszystkim na organizacji i nadzorze nad systemem. Dyrektor generalny Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa dysponuje środkami funduszy na podstawie uchwał podejmowanych przez komisje, zapewnia obsługę prawną i organizacyjną całego mechanizmu oraz sporządza sprawozdania finansowe. Ma również możliwość odmowy realizacji uchwał, jeśli są niezgodne z obowiązującymi przepisami. Oznacza to, że system ma charakter publiczno-branżowy, czyli finansowany przez sektor, ale osadzony w instytucjach państwa.
Pieniądze te nie trafiają bezpośrednio do rolników i nie mają charakteru dopłat produkcyjnych. Są przeznaczane przede wszystkim na zwiększanie popytu. Finansują kampanie marketingowe zachęcające do konsumpcji konkretnych produktów, działania promocyjne w handlu, aktywność public relations, obecność na targach zagranicznych oraz promocję eksportu. Część środków przeznaczana jest na działania określane jako informacyjne lub edukacyjne, takie jak raporty, analizy czy szkolenia branżowe. W praktyce oznacza to systemowe wspieranie konsumpcji – przede wszystkim mięsa i nabiału – przy użyciu narzędzi marketingowych.
Z tej perspektywy fundusze promocji przestają wyglądać jak neutralny mechanizm wsparcia rolnictwa. Stają się narzędziem aktywnego kształtowania popytu. Więcej promocji oznacza większe spożycie, większe spożycie przekłada się na większą produkcję, a ta z kolei wiąże się z wyższymi emisjami. Co istotne, nie jest to wyłącznie efekt działania rynku, lecz rezultat systemu opartego na obowiązkowych wpłatach i publicznej organizacji. Oznacza to również, że część kampanii promujących mięso i nabiał, w tym przekazy budujące ich wizerunek jako podstawy codziennej diety, może być finansowana z tego systemu. Konsument najczęściej nie ma świadomości, że stoi za nimi zorganizowany mechanizm, który w sposób ciągły i systemowy wzmacnia popyt na produkty odzwierzęce.
Tymczasem produkcja żywności pochodzenia zwierzęcego jest jednym z kluczowych źródeł emisji gazów cieplarnianych w skali globalnej. Według raportów IPCC oraz FAO, cały sektor rolnictwa, leśnictwa i użytkowania gruntów odpowiada za około 20–25% globalnych emisji, z czego znacząca część przypada na hodowlę zwierząt. Sama produkcja zwierzęca generuje ok. 14,5% światowych emisji gazów cieplarnianych, głównie w postaci metanu (CH₄) z fermentacji jelitowej przeżuwaczy oraz podtlenku azotu (N₂O) z nawozów i obornika. Metan ma przy tym ponad 80 razy większy potencjał ocieplenia klimatu niż CO₂ w perspektywie 20 lat, co sprawia, że emisje z hodowli – szczególnie wołowiny i mleka – mają nieproporcjonalnie duży wpływ na tempo ocieplenia.
Różnice emisyjności między produktami są bardzo wyraźne. Analizy publikowane m.in. w czasopiśmie Science (Poore i Nemecek, 2018) pokazują, że produkcja 1 kg wołowiny może wiązać się ze średnią emisją rzędu 50–60 kg CO₂e, podczas gdy dla drobiu jest to ok. 6–7 kg CO₂e, a dla roślin strączkowych poniżej 2 kg CO₂e. W przypadku mleka emisje wynoszą średnio około 3 kg CO₂e na litr, przy dużym zróżnicowaniu zależnym od systemu produkcji. Co istotne, według analiz Our World in Data oraz European Environment Agency, ograniczenie konsumpcji produktów odzwierzęcych jest jednym z najbardziej efektywnych sposobów redukcji śladu klimatycznego diety w krajach rozwiniętych. W tym kontekście systemowe wspieranie wzrostu popytu na mięso i nabiał – poprzez mechanizmy promocji – stoi w bezpośrednim napięciu z celami redukcji emisji i transformacji systemu żywnościowego.
Photo by cottonbro studio on Pexels