Strączki w Europie – jeden cel, pięć różnych problemów

Europa chce jeść więcej roślin strączkowych, ale w praktyce wciąż tego nie robi. Nie dlatego, że osoby konsumenckie nie wiedzą, czym jest soczewica czy ciecierzyca. Problem leży gdzie indziej – głębiej, w strukturze całego systemu żywnościowego.

Badanie opublikowane w czasopiśmie Food Policy pokazuje coś, co dla wielu osób działających w sektorze nie jest zaskoczeniem, ale rzadko bywa tak jasno udokumentowane. Największe bariery dla rozwoju strączków w Europie są systemowe, a nie indywidualne. W analizie uwzględniono 91 osób reprezentujących różne ogniwa łańcucha wartości (od rolnictwa po handel) w Danii, Niemczech, Polsce i Hiszpanii. Ich zadaniem było uporządkowanie 28 potencjalnych barier.

To nie brak świadomości konsumenckiej blokuje zmianę. Zamiast tego wyłania się obraz systemu „zablokowanego” przez własne reguły. Jednym z najczęściej wskazywanych problemów jest dominacja sektora mięsnego, zarówno kulturowa, jak i ekonomiczna. Mięso pozostaje centralnym elementem diety i jednocześnie korzysta z relatywnie większego wsparcia publicznego. W praktyce oznacza to nierówne warunki gry – rośliny strączkowe próbują konkurować w systemie, który nie został zaprojektowany z myślą o nich.

Równie istotne są braki infrastrukturalne. W wielu miejscach w Europie nie ma odpowiednich zakładów przetwórczych ani technologii, które pozwoliłyby przekształcić surowiec w atrakcyjny produkt końcowy. To przekłada się na ograniczoną ofertę na rynku i utrwala błędne koło. Skoro produktów jest mało i są mało atrakcyjne, popyt nie rośnie, a bez popytu nie powstają inwestycje. Badanie identyfikuje ten problem jako jedną z pięciu kluczowych barier, obok m.in. słabej koordynacji między uczestnikami łańcucha wartości i niedoborów surowca.

Do tego dochodzą regulacje, które zamiast wspierać transformację, często ją spowalniają. Szczególnie widoczne jest to w zamówieniach publicznych. Szkoły, szpitale czy instytucje publiczne mają ograniczone możliwości preferowania lokalnych strączków, nawet jeśli chciałyby to robić. W efekcie potencjalnie ogromny rynek pozostaje niewykorzystany.

Badanie pokazuje też, że Europa nie jest pod tym względem jednolita. W Danii głównym problemem okazuje się brak wiedzy i kompetencji po stronie użytkowników końcowych, np. gastronomii. W Polsce częściej wskazuje się na niską atrakcyjność produktów. W Hiszpanii na pierwszy plan wychodzą ogólne uwarunkowania systemu żywnościowego, a w Niemczech i Polsce – ograniczenia produkcji surowca. Każdy z tych kontekstów wymaga innych rozwiązań, co podważa sens jednej, uniwersalnej strategii dla całej Unii.

To właśnie tutaj pojawia się najważniejszy wniosek autorów i autorek badania. Jeśli polityki publiczne mają realnie zwiększyć rolę roślin strączkowych, muszą wyjść poza kampanie edukacyjne i komunikacyjne. Te są potrzebne, ale dotyczą tylko jednego fragmentu problemu. Tymczasem interesariusze i interesariuszki jasno wskazują, że większe znaczenie mają kwestie takie jak infrastruktura, regulacje, koordynacja rynku czy struktura subsydiów.

Nie oznacza to jednak, że kierunek transformacji jest błędny. Wręcz przeciwnie. Badanie potwierdza potencjał roślin strączkowych jako elementu bardziej zrównoważonego systemu żywnościowego, jednocześnie pokazując, że droga do tego celu jest bardziej złożona, niż często się zakłada. To coś więcej niż zmiana na talerzu jednej osoby. Zmiana wymaga działania na wielu poziomach jednocześnie, od pola po decyzje instytucjonalne.

Na dziś tempo tej zmiany pozostaje zbyt wolne, by przełożyć się na wyraźny wzrost znaczenia strączków w europejskim systemie żywnościowym. Jeśli jednak polityki na poziomie UE i państw członkowskich zaczną lepiej uwzględniać krajowe różnice i skoncentrują się na barierach strukturalnych, rośliny strączkowe mają szansę wyjść z niszy i stać się jednym z filarów bardziej zrównoważonej produkcji i konsumpcji żywności.

Photo by Agung Pandit Wiguna on Canva

Udostępnij: