Co naprawdę kryje się za klimatycznymi deklaracjami przemysłu mięsnego

Kompleksowa analiza zespołu badawczego z Uniwersytetu w Miami dotycząca największych firm mięsnych i mleczarskich na świecie pokazuje wyraźną lukę między ich deklaracjami środowiskowymi a faktycznymi działaniami. Z badania obejmującego raporty zrównoważonego rozwoju i strony internetowe 33 globalnych producentów wynika, że branża ta intensywnie komunikuje swoje „zielone” ambicje, jednak w zdecydowanej większości przypadków nie przedstawia na ich poparcie wiarygodnych dowodów. Autorzy i autorki opracowania wskazują, że aż 1233 przeanalizowane deklaracje środowiskowe w dużej mierze mają charakter czysto marketingowy, a nie empirycznie potwierdzony.

Analiza opublikowana w czasopiśmie naukowym PLOS Climate pokazuje, że sektor hodowli zwierząt coraz częściej przedstawia się jako aktywny uczestnik transformacji klimatycznej. Jak podkreślają autorzy i autorki, systemy żywnościowe wiążą się z wysokim wpływem środowiskowym i odpowiadają za około jedną trzecią wszystkich antropogenicznych emisji gazów cieplarnianych, a produkcja żywności pochodzenia zwierzęcego odpowiada za 57% emisji związanych z całym systemem żywnościowym. W tym kontekście szczególnie istotne staje się pytanie, na ile komunikaty firm odzwierciedlają rzeczywistą zmianę, a na ile stanowią narzędzie wizerunkowe.

Zebrane dane pokazują, że w analizowanych materiałach aż 68% deklaracji środowiskowych dotyczyło klimatu. Jednocześnie ponad jedna trzecia wszystkich deklaracji (38%) miała charakter przyszłych obietnic, takich jak osiągnięcie neutralności klimatycznej do określonego roku czy zapowiedzi dużych redukcji emisji w perspektywie dekad, które rzadko były poparte konkretnymi planami wdrożeniowymi.

Szczególnie niepokojący jest niski poziom weryfikowalności tych komunikatów. Spośród 1233 analizowanych deklaracji jedynie 356 (29%) zawierało jakiekolwiek dane lub odniesienia do źródeł. Ponad połowa z nich opierała się na wewnętrznych projektach pilotażowych lub studiach przypadków, które z definicji mają ograniczony zakres i nie pokazują wpływu w skali całej działalności firm. Tylko trzy deklaracje odwoływały się do literatury naukowej.

Autorzy i autorki badania wskazują, że ponad dwie trzecie deklaracji środowiskowych nie zawierało żadnych dowodów, co znacząco utrudnia ocenę ich wiarygodności. W praktyce oznacza to, że większość komunikatów środowiskowych funkcjonuje jako twierdzenia bez zewnętrznej weryfikacji, co w języku analizy określane jest jako jeden z kluczowych wskaźników greenwashingu.

Wyniki analizy są jeszcze bardziej jednoznaczne, gdy zastosowano ramy oceny greenwashingu opracowane przez Nemes i in. Według tych kryteriów aż 98% wszystkich deklaracji mogło zostać zakwalifikowanych jako zawierające cechy greenwashingu, co wskazuje na systemowy charakter zjawiska, a nie pojedyncze przypadki nadużyć.

Zespół badawczy zwraca uwagę także na nierówności w sposobie raportowania między firmami. Część z nich nie publikuje żadnych raportów środowiskowych, inne ograniczają się do kilkudziesięciu stron, podczas gdy największe korporacje przygotowują obszerne dokumenty liczące kilkaset stron i dodatkowe publikacje tematyczne. Nie oznacza to jednak, że większa objętość przekłada się na większą przejrzystość, ponieważ niektóre firmy mimo dużych raportów przedstawiają niewielką liczbę realnych i mierzalnych działań.

Istotnym elementem komunikacji branży są także deklaracje inwestycyjne. Spośród 33 firm jedynie część ujawniła konkretne dane finansowe dotyczące działań klimatycznych, które łącznie wyniosły około 4,82 miliarda dolarów. Zdecydowana większość tej kwoty pochodziła od jednego podmiotu, który zadeklarował inwestycje rzędu około 4 miliardów dolarów w działania określane jako „inicjatywy zeroemisyjne netto”. Jednak nawet te dane nie pozwalają jednoznacznie ocenić skali rzeczywistej transformacji, ponieważ pozostałe firmy nie publikują porównywalnych informacji lub przedstawiają je w sposób ogólnikowy.

W tym kontekście szczególnie wyraźnie widoczne są strategie największych graczy rynku. JBS, największa firma mięsna na świecie oraz Tyson Foods – jeden z globalnych liderów produkcji mięsa – również deklarują ambitne cele klimatyczne, jednak ich podejście autorzy opisują jako tzw. „conservative pathways”, czyli ograniczone scenariusze transformacji. JBS przyjęła cel osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2040 roku, a Tyson Foods do 2050 roku, jednak w obu przypadkach badacze wskazują na brak przejrzystych i szczegółowych planów redukcji emisji. Zamiast głębokiej zmiany systemu produkcji, firmy te w dużej mierze opierają się na kompensacji emisji, m.in. poprzez kredyty węglowe, jednocześnie kontynuując ekspansję produkcyjną i inwestycje w nowe zakłady.

Autorzy i autorki raportu zwracają uwagę, że wiele firm koncentruje się na niewielkich, lokalnych inicjatywach, które mają ograniczony wpływ na całkowity poziom emisji. Przykładem mogą być programy pilotażowe obejmujące jedynie ułamek gospodarstw lub pojedyncze inwestycje w poprawę efektywności energetycznej jednego zakładu. W raporcie podkreślono, że takie działania „rzadko obejmują znaczącą część całkowitej działalności firmy”, co sugeruje ich głównie symboliczny charakter.

W raporcie pojawia się także szerszy kontekst systemowy. Autorzy i autorki wskazują, że podobne strategie komunikacyjne były wcześniej obserwowane w sektorze paliw kopalnych, gdzie przez lata wykorzystywano narrację „zielonej transformacji” do opóźniania rzeczywistych działań. Ich zdaniem przemysł mięsny i mleczarski może podążać podobnym schematem, zwłaszcza że – jak podkreślają – „zmiana klimatu stała się obecnie główną ramą, przez którą firmy mięsne i mleczarskie przedstawiają kwestie zrównoważonego rozwoju”.

Z punktu widzenia społeczeństwa i decydentów publicznych ma to istotne konsekwencje. Greenwashing może wpływać na postrzeganie branży jako bardziej ekologicznej, niż jest w rzeczywistości, co z kolei oddziałuje na decyzje konsumenckie, inwestycyjne i regulacyjne. Autorzy i autorki badania ostrzegają, że takie praktyki mogą „wprowadzać konsumentów i inwestorów w błąd co do tego, czy i w jakim stopniu firmy faktycznie ograniczają swój wpływ na środowisko”.

Wnioski płynące z analizy są jednoznaczne. Komunikacja środowiskowa największych producentów mięsa i nabiału w dużej mierze opiera się na deklaracjach trudnych do zweryfikowania, często pozbawionych naukowego uzasadnienia i skoncentrowanych na przyszłych obietnicach zamiast na bieżących działaniach. Jednocześnie branża ta pozostaje jednym z największych źródeł globalnych emisji gazów cieplarnianych, co dodatkowo zwiększa wagę rzetelności jej komunikacji.

W świecie, w którym presja na działania klimatyczne rośnie, pytanie o wiarygodność deklaracji środowiskowych staje się coraz bardziej fundamentalne. Jak pokazuje omawiane badanie, między językiem raportów a rzeczywistą transformacją wciąż istnieje trudna do zignorowania przepaść.

Źródło:

Artykuł został opublikowany w recenzowanym, międzynarodowym czasopiśmie naukowym PLOS Climate, należącym do organizacji PLOS (Public Library of Science) – organizacji non-profit wspierającej rozwój otwartej nauki oraz bezpłatny dostęp do publikacji naukowych.

Bach M., Loy L., Mach K.J., McDermid S.S., Jacquet J. Environmental claims, climate promises, and ‘greenwashing’ by meat and dairy companies, PLOS Climate, 2026.

Photo: Photo by Darth Liu on Unsplash

Udostępnij: