Australia i Nowa Zelandia chcą obowiązkowych gwiazdek na żywności

Do 21 czerwca 2026 roku trwają konsultacje społeczne dotyczące zmian w oznaczaniu żywności w Australii i Nowej Zelandii. Rządy obu krajów chcą, by wszystkie kwalifikujące się produkty spożywcze miały obowiązkowy Health Star Rating, czyli system gwiazdkowych ocen wartości odżywczej widoczny na froncie opakowania. Zwolennicy rozwiązania mówią o większej przejrzystości i łatwiejszych wyborach zakupowych. Krytycy ostrzegają jednak, że algorytm można zmanipulować, a system bywa mylący.

Australia i Nowa Zelandia od ponad dekady korzystają z systemu Health Star Rating (HSR), czyli uproszczonego oznaczania wartości odżywczej produktów spożywczych. Na froncie opakowania pojawia się ocena od pół gwiazdki do pięciu gwiazdek. Im wyższy wynik, tym produkt ma być korzystniejszy żywieniowo – przynajmniej w obrębie swojej kategorii. System funkcjonuje od 2014 roku, ale dotąd był dobrowolny. Oznaczało to, że producenci sami decydowali, czy umieścić ocenę na opakowaniu. Firmy znacznie częściej pokazywały więc gwiazdki przy produktach z wysoką oceną, a pomijały je przy tych mniej korzystnych żywieniowo. Według danych australijskich i nowozelandzkich władz do końca 2025 roku system obejmował jedynie około 39% produktów w Australii i 36% w Nowej Zelandii, mimo że wcześniej ustalono cel na poziomie 70%.

W lutym 2026 roku osoby odpowiedzialne za politykę żywnościową w obu krajach zdecydowały o rozpoczęciu procesu, który może doprowadzić do obowiązkowego wprowadzenia HSR na żywności pakowanej. Obecnie Food Standards Australia New Zealand (FSANZ), czyli wspólna instytucja regulująca standardy żywnościowe, prowadzi formalny etap konsultacji społecznych. Pierwsza tura konsultacji rozpoczęła się 8 maja i potrwa do 21 czerwca 2026 roku.

FSANZ podkreśla, że celem zmian jest uproszczenie informacji żywieniowej dla osób kupujących żywność. W oficjalnym komunikacie dyrektorka organizacji dr Sandra Cuthbert stwierdziła, że „interpretacyjne oznakowanie na froncie opakowania może pomóc konsumentom i konsumentkom lepiej rozumieć profil żywieniowy produktów”. „Wskazuje ono również, że bardziej spójne podejście w całym łańcuchu dostaw żywności mogłoby poprawić porównywalność informacji i wzmocnić zaufanie konsumentów i konsumentek do oznakowania.”

Sam system działa na podstawie algorytmu. Punkty ujemne przyznawane są między innymi za wysoką zawartość cukru, sodu, kalorii i tłuszczów nasyconych. Punkty dodatnie można uzyskać za błonnik, białko czy zawartość warzyw, owoców, orzechów i roślin strączkowych. Ostateczny wynik przeliczany jest na ocenę gwiazdkową.

Kluczowe jest jednak to, że produkty porównywane są przede wszystkim w ramach swoich kategorii, np. płatki śniadaniowe są porównywane z innymi płatkami, nie zaś z całym rynkiem żywności. Właśnie ten element od lat budzi największe obawy. Krytycy systemu zwracają uwagę, że wysokoprzetworzone produkty mogą uzyskiwać relatywnie wysokie noty po odpowiedniej modyfikacji składu, na przykład przez dodanie błonnika, białka lub sztuczne obniżenie zawartości cukru. W debacie publicznej wielokrotnie przywoływano przypadki słodzonych napojów czy produktów śniadaniowych, które otrzymywały oceny sugerujące „zdrowszy wybór”, mimo że dietetycy i dietetyczki oceniali je sceptycznie.

Pojawiają się także zarzuty dotyczące nieczytelności systemu. Część osób uważa, że gwiazdki sugerują, że produkt jest „zdrowy”, podczas gdy w rzeczywistości pokazują one jedynie względną ocenę w konkretnej kategorii żywności.

Dodatkowe kontrowersje dotyczą samego algorytmu. Eksperci i ekspertki od żywienia od lat wskazują, że część produktów bogatych w sól, cukier lub tłuszcz otrzymywała zaskakująco wysokie wyniki dzięki „lukom” w metodologii oceny. Krytykowana jest także możliwość projektowania receptur pod lepszy wynik gwiazdkowy bez realnej poprawy jakości produktu.

Nie oznacza to jednak, że system nie ma zwolenników i zwolenniczek. Organizacje zdrowia publicznego argumentują, że uproszczone oznakowanie pomaga osobom robiącym zakupy szybciej porównywać produkty i podejmować bardziej świadome decyzje. Australijskie ministerstwo zdrowia podaje, że siedem na dziesięć osób korzysta z oznaczeń HSR przynajmniej od czasu do czasu podczas zakupów spożywczych.

Proces legislacyjny potrwa jeszcze co najmniej kilkanaście miesięcy. FSANZ zapowiada dwie rundy konsultacji społecznych oraz dalsze analizy techniczne i konsumenckie. Jeśli projekt zostanie zaakceptowany przez regulatorów oraz osoby odpowiedzialne za politykę żywnościową, obowiązkowe oznaczenia mogłyby pojawić się na żywności po okresie przejściowym dla producentów.

Photo by Mike Tidd on Canva

Udostępnij: