Zmień system żywnościowy!
Zróbmy to razem

Połączenie zdrowszej diety, wyższej wydajności rolnictwa oraz ograniczenia strat i marnowania żywności mogłoby do 2050 roku odwrócić dalszą ekspansję rolnictwa. Zamiast prognozowanego wzrostu powierzchni gruntów rolnych o około 6% modele wskazują możliwość jej zmniejszenia o podobną wartość względem 2020 roku, czyli o około 274 mln hektarów, obszar niemal równy powierzchni Argentyny.
Badanie opublikowane w „Nature” nie przewiduje najbardziej prawdopodobnej przyszłości. Pokazuje, jak zmieniłoby się światowe rolnictwo przy jednoczesnym przejściu na dietę referencyjną EAT–Lancet, szybszym wzroście produktywności rolnictwa oraz ograniczeniu strat i marnowania żywności o 50%.
Analizę przeprowadzono przy użyciu dziesięciu globalnych modeli ekonomicznych. Obejmowały one odmienne sposoby opisywania produkcji, cen, handlu i użytkowania ziemi, dlatego wyniki znacznie się różnią. Mediana wskazuje na spadek powierzchni gruntów rolnych o 6%, czyli około 274 mln hektarów, ale poszczególne modele pokazują wyniki od wzrostu o 1% do spadku o 26%.
Rozpiętość ta ma zasadnicze znaczenie. Wyniku 6% nie należy traktować jako precyzyjnej wartości, którą świat osiągnie w 2050 roku. Jest to środkowy rezultat zbioru scenariuszy opartych na określonych założeniach dotyczących ludności, dochodów, klimatu, wydajności i zachowań konsumenckich.
Kierunek zmiany jest jednak wyraźny. Przy kontynuacji obecnych trendów powierzchnia wykorzystywana przez rolnictwo wzrosłaby do 2050 roku o około 6% wobec 2020 roku. W scenariuszu transformacji zmniejszyłaby się o podobną wartość, mimo że globalna populacja byłaby o około 23% większa. Oznaczałoby to największe bezwzględne ograniczenie powierzchni rolnej od co najmniej dwóch tysięcy lat. Świat wróciłby pod tym względem do poziomu z końca lat 70. XX wieku, kiedy żyło na nim mniej niż 5 mld ludzi.
Spadek nie dotyczyłby jednak wszystkich rodzajów ziemi w równym stopniu. Powierzchnia pastwisk zmniejszyłaby się o medianę 10%, natomiast powierzchnia upraw wzrosłaby o około 3%. Grunty przestałyby być potrzebne przede wszystkim ze względu na mniejszą liczbę zwierząt i ograniczenie produkcji pasz. Powierzchnia lasów mogłaby jednocześnie wzrosnąć o około 4% wobec 2020 roku.
Modele pokazują, że liczba krów, owiec i kóz hodowanych na mięso byłaby w 2050 roku o ponad 400 mln mniejsza niż w 2020 roku i o około 800 mln mniejsza niż przy kontynuacji obecnych trendów. Liczba świń i ptaków hodowanych na mięso zmniejszyłaby się o około 11 mld wobec 2020 roku. Większość tej różnicy dotyczyłaby kurczaków. Autorzy i autorki badania oceniają, że skala wykorzystania zwierząt powróciłaby w części sektorów do poziomów obserwowanych kilkanaście lub kilkadziesiąt lat wcześniej.
Zmieniłaby się również struktura produkcji. W porównaniu ze scenariuszem kontynuacji obecnych trendów produkcja mięsa przeżuwaczy byłaby niższa o medianę 53%, nabiału o 27%, a mięsa świń, drobiu i jaj o około 45%. Produkcja warzyw, owoców, orzechów i roślin strączkowych wzrosłaby natomiast o 23%, choć w tej kategorii różnice między modelami są wyjątkowo duże.
Powierzchnia przeznaczona pod te rośliny zwiększyłaby się o medianę 26% wobec scenariusza bazowego. Nie wystarczy zatem zmniejszyć produkcji zwierzęcej. Transformacja wymaga inwestycji w uprawy, przechowywanie, przetwarzanie i dystrybucję żywności roślinnej, której obecnie produkuje się za mało w stosunku do potrzeb wynikających ze zdrowej diety.
Mniejsza produkcja zwierzęca ograniczyłaby także zapotrzebowanie na pasze. Udział pasz w całkowitym wykorzystaniu światowej produkcji rolnej spadłby o 8 punktów procentowych. W przypadku roślin oleistych udział przeznaczany na żywienie zwierząt zmniejszyłby się o 16 punktów procentowych, a większa część zbiorów trafiałaby bezpośrednio do ludzi lub do innych zastosowań.
Porównanie trzech działań rozpatrywanych oddzielnie pokazuje, że największą przebudowę struktury produkcji i użytkowania ziemi wywołuje zmiana diety. Sam szybszy wzrost wydajności ogranicza presję na grunty wobec scenariusza bazowego, lecz w medianie modeli nie prowadzi do spadku ich powierzchni poniżej poziomu z 2020 roku. Podobny problem dotyczy ograniczania strat i marnowania żywności bez równoczesnej zmiany popytu.
Technologia może zmniejszyć ilość ziemi potrzebną do uzyskania określonych zbiorów. Nie decyduje jednak, co jest produkowane, w jakiej ilości i do jakiego celu. Jeżeli system nadal wymaga ogromnych ilości pasz oraz utrzymywania miliardów zwierząt, wzrost wydajności łagodzi część presji, ale nie usuwa jej głównego źródła.
Scenariusz dietetyczny zmienia strukturę zapotrzebowania. Dieta EAT–Lancet opiera się przede wszystkim na warzywach, owocach, pełnych ziarnach, orzechach i roślinach strączkowych. Wyznacza górne poziomy spożycia wielu rodzajów żywności pochodzenia zwierzęcego. W regionach, w których obecna konsumpcja przekracza te wartości, modele zakładają jej stopniowe ograniczanie. Tam, gdzie jest niższa, spożycie może nadal rosnąć do ustalonego poziomu.
Skutki klimatyczne byłyby znaczne. Bezpośrednie emisje gazów cieplarnianych innych niż CO₂ pochodzące z rolnictwa spadłyby o około 20% wobec 2020 roku i o 34% wobec scenariusza kontynuacji obecnych trendów. Zużycie nawozów azotowych byłoby o 17% mniejsze niż w scenariuszu bazowym. Emisje netto CO₂ związane ze zmianą użytkowania ziemi zmniejszyłyby się o 85% wobec 2020 roku.
Uwolnienie gruntów spod presji rolnictwa nie gwarantuje jednak ich odbudowy przyrodniczej. Według autorów około 65% pastwisk nie nadaje się do uprawy. Tereny te mogą zostać objęte ochroną, zalesione albo pozostawione naturalnej regeneracji. Bez odpowiedniej polityki mogą także zostać wykorzystane do innych celów lub ponownie włączone do rolnictwa po zmianie warunków rynkowych.
Transformacja przyniosłaby też głębokie skutki ekonomiczne. Wartość światowej produkcji zwierzęcej wyniosłaby w 2050 roku około 870 mld dolarów, wobec 2,2 bln dolarów w scenariuszu bazowym. Oznacza to spadek o 60% względem dotychczasowej trajektorii i o 42% wobec 2020 roku. Udział produkcji zwierzęcej w wartości całego rolnictwa zmniejszyłby się z 36 do 20%, a udział warzyw, owoców, orzechów i roślin strączkowych wzrósłby z 34 do 58%.
Nie musi to oznaczać załamania całego rolnictwa. Łączna wartość produkcji w scenariuszu transformacji byłaby zbliżona do poziomu z 2020 roku, choć o 1,6 bln dolarów niższa niż w scenariuszu dalszego wzrostu. Pieniądze, zatrudnienie i infrastruktura przesuwałyby się między sektorami.
Trzy modele analizujące zatrudnienie wskazują, że liczba osób pracujących w rolnictwie spadałaby do 2050 roku w obu głównych scenariuszach, między innymi wskutek wzrostu wydajności. W wariancie transformacji zatrudnienie przy uprawach byłoby jednak o 17% większe niż przy kontynuacji obecnych trendów, a w produkcji zwierzęcej o 36% mniejsze.
Tak duża zmiana wymagałaby programów umożliwiających osobom prowadzącym gospodarstwa zmianę profilu działalności. Bez publicznego wsparcia spadek popytu na mięso i nabiał może przyspieszać koncentrację sektora, wypierać mniejsze gospodarstwa i przenosić koszty transformacji na społeczności wiejskie. Potrzebne są inwestycje w uprawę roślin przeznaczonych bezpośrednio dla ludzi, lokalne przetwórstwo, doradztwo, szkolenia oraz ochronę dochodów w okresie przejściowym.
Autorzy i autorki wskazują też jedno z najważniejszych ograniczeń analizy. Modele zakładają, że do 2050 roku wszystkie regiony osiągają dietę referencyjną EAT–Lancet, a zmiana preferencji konsumenckich nie generuje kosztów. Nie rozwiązują kwestii dostępności cenowej zdrowej żywności, różnic kulturowych ani wpływu przemysłu na wybory żywieniowe. Przyjmują rezultat zmiany, nie pokazując pełnej drogi prowadzącej do jego osiągnięcia.
Dlatego badanie nie dowodzi, że indywidualne decyzje konsumenckie wystarczą do zmniejszenia powierzchni rolnej. Tak głęboka przebudowa wymaga polityki wpływającej na ceny, zamówienia publiczne, reklamy, dopłaty rolne, badania, infrastrukturę i dostępność żywności. Obecne subsydia nadal wspierają rozwój sektorów, których skala musiałaby się zmniejszyć.
Analiza pokazuje jednak, że sposób odżywiania nie jest pobocznym elementem polityki rolnej. To jeden z głównych czynników określających, ile ziemi potrzebuje system żywnościowy, jakie rośliny są uprawiane oraz ile zwierząt jest rozmnażanych, hodowanych i zabijanych.
Szybszy wzrost wydajności i ograniczenie marnowania pozostają potrzebne, lecz największa zmiana pojawia się wtedy, gdy rolnictwo zaczyna odpowiadać na inne zapotrzebowanie: więcej pełnowartościowej żywności roślinnej dla ludzi, mniej pasz i znacznie mniejsza produkcja zwierzęca. To właśnie dieta może zdecydować, czy postęp technologiczny jedynie spowolni zajmowanie kolejnych gruntów, czy pozwoli rzeczywiście oddać część ziemi przyrodzie.
Fot. Ryzhkov Oleksandr / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0