Pestycydy bez terminu? Omnibus X osłabia kontrolę

Większość substancji czynnych stosowanych w pestycydach mogłaby pozostawać zatwierdzona bezterminowo, bez obowiązkowej ponownej oceny co 10–15 lat. Pakiet Omnibus X, przedstawiany jako uproszczenie prawa, przesuwa część kosztów i odpowiedzialności z przemysłu na instytucje publiczne, choć konsekwencje błędnych decyzji poniosą osoby narażone na pestycydy, system ochrony zdrowia i środowisko.

Posłanka Małgorzata Tracz złożyła interpelację do ministry zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy w sprawie proponowanych przez Komisję Europejską zmian w przepisach dotyczących pestycydów, a dokładniej zatwierdzania substancji czynnych wykorzystywanych w środkach ochrony roślin. Pyta między innymi o stanowisko polskiego rządu wobec bezterminowych zatwierdzeń tych substancji, ograniczenia państwom członkowskim możliwości reagowania na nowe dane o zagrożeniach, wydłużenia okresu sprzedaży i stosowania środków zawierających wycofywane substancje oraz złagodzenia zasad oprysków z powietrza.

Komisja Europejska przedstawiła pakiet 16 grudnia 2025 roku. Omnibus X obejmuje zmiany w przepisach dotyczących między innymi pestycydów, produktów biobójczych, dodatków paszowych, kontroli urzędowych i części obowiązków związanych z chowem zwierząt. W projekcie rozporządzenia Komisja otwarcie wskazuje, że chce uprościć procedury uznawane za szczególnie obciążające dla przemysłu i organów państw członkowskich.

Komisja szacuje, że cały pakiet przyniesie przedsiębiorstwom 335,6 mln euro oszczędności rocznie od 2027 roku, a od 2029 roku dodatkowe 93 mln euro rocznie.

Najdalej idąca zmiana dotyczy zatwierdzania substancji czynnych stosowanych w środkach ochrony roślin. Obecnie pierwsze zatwierdzenie jest zasadniczo udzielane na dziesięć lat, a po ponownej ocenie może zostać odnowione na okres do 15 lat. Substancje kwalifikujące się do zastąpienia, wzbudzające szczególne obawy dotyczące zdrowia lub środowiska, podlegają krótszym okresom zatwierdzenia.

Omnibus X odwraca tę zasadę. Bezterminowe zatwierdzenie miałoby stać się rozwiązaniem domyślnym zarówno przy pierwszym dopuszczeniu substancji, jak i przy jego odnowieniu. Ograniczenia czasowe pozostałyby dla wybranych kategorii, między innymi substancji kwalifikujących się do zastąpienia, dopuszczanych w drodze odstępstwa oraz takich, w przypadku których ocena ryzyka ujawniła istotne braki danych lub niepewności.

Bezterminowość dotyczyłaby przede wszystkim unijnych zatwierdzeń substancji czynnych, a nie każdego krajowego zezwolenia na konkretny środek ochrony roślin. To rozróżnienie prawne nie zmniejsza skali problemu. Po zatwierdzeniu substancji cykliczna i kompleksowa ocena jej bezpieczeństwa przestałaby być regułą.

Regularna ponowna ocena pozwala uwzględniać aktualne badania, nowe metody analityczne, zmienione wytyczne oraz dane, których nie było w chwili poprzedniej decyzji. Zmusza też firmy do ponownego wykazania, że substancja spełnia obowiązujące kryteria bezpieczeństwa. Po zmianie systemu substancja mogłaby pozostawać zatwierdzona do czasu, gdy instytucje publiczne wykryją sygnał ostrzegawczy i doprowadzą do rozpoczęcia kolejnej procedury.

Projekt przewiduje programy odnowienia oraz ukierunkowane ponowne oceny wybranych substancji. Nie gwarantuje jednak, że każda substancja zostanie kompleksowo sprawdzona w określonym terminie. Wybór zależałby od dostępnych danych monitoringowych, nowych informacji naukowych, wcześniej rozpoznanych zagrożeń i decyzji Komisji.

W ten sposób ciężar dowodu zostaje przesunięty. Zamiast wymagać od firmy cyklicznego potwierdzania bezpieczeństwa substancji, system będzie oczekiwał od organów publicznych wcześniejszego wykrycia problemu. Dopiero później możliwe stanie się uruchomienie ponownej oceny. Koszt kontroli nie znika, zostaje jedynie przeniesiony na administrację, publiczny monitoring, osoby prowadzące niezależne badania oraz społeczeństwo.

Badaczki i badacze z 27 europejskich instytucji ostrzegają na łamach „Science”, że proponowana reforma osłabi zasadę ostrożności i zwiększy ryzyko dla zdrowia oraz różnorodności biologicznej. Od 2011 roku 59 substancji czynnych nie uzyskało ponownego zatwierdzenia właśnie z powodu zagrożeń wykrytych podczas kolejnych ocen. Bez obowiązku okresowego sprawdzania część tych problemów mogłaby pozostać nierozpoznana przez dłuższy czas.

Zespół naukowy wskazuje również, że zaległości w ocenach nie wymagają demontażu dotychczasowego systemu. Według przedstawionych szacunków można by było je usunąć w ciągu trzech lat, przeznaczając na ten cel około 15 mln euro rocznie. To niewielka kwota w porównaniu z oszczędnościami, które Omnibus X ma przynieść przedsiębiorstwom.

Zmiany mają także wpłynąć na możliwość wykorzystywania najnowszej wiedzy przez państwa członkowskie. Organy krajowe nadal miałyby prowadzić niezależną, obiektywną i przejrzystą ocenę środków ochrony roślin. W odniesieniu do zawartych w nich substancji czynnych musiałyby jednak opierać się na ostatniej ocenie przeprowadzonej na poziomie UE. Jeśli uznają, że wiedza wymaga aktualizacji, powinny wystąpić do Komisji o uruchomienie odpowiedniej procedury.

Przy bezterminowych zatwierdzeniach ostatnia ocena unijna może pochodzić sprzed wielu lat. Państwo, które otrzyma nowe dane o zagrożeniu dla zdrowia, wód lub ekosystemów, nie zawsze będzie mogło od razu wykorzystać je jako podstawę krajowej decyzji. Reakcja zostanie uzależniona od procedury prowadzonej na poziomie unijnym.

Przed takim rozwiązaniem ostrzega między innymi Vewin, zrzeszenie holenderskich przedsiębiorstw wodociągowych. Organizacja wskazuje, że ograniczenie możliwości uwzględniania aktualnych badań może opóźniać działania wobec substancji zanieczyszczających źródła wody pitnej. Domaga się utrzymania okresowych ocen oraz prawa państw do reagowania na nowe dane naukowe i warunki występujące na ich terytorium.

Omnibus X pozwala również wydłużyć okres sprzedaży, magazynowania i używania zapasów środków zawierających substancję, której zatwierdzenie wycofano albo którego nie odnowiono. Obecnie okres ten wynosi maksymalnie 18 miesięcy – do sześciu miesięcy na sprzedaż i dystrybucję oraz kolejny rok na wykorzystanie zapasów.

Projekt umożliwia wydłużenie tego czasu do trzech lat, jeżeli nie ma innych „dostępnych rozsądnych środków” ochrony upraw. Sprzedaż i dystrybucja mogłyby trwać rok, a magazynowanie i używanie kolejne dwa lata. Okres przejściowy nie byłby dopuszczalny w przypadku bezpośrednich i poważnych obaw dotyczących zdrowia ludzi, zwierząt lub środowiska. Nadal możliwe byłoby jednak dłuższe używanie substancji wycofanych z powodu innych potwierdzonych zagrożeń, które nie otrzymały takiej kwalifikacji.

Projekt rozszerza też podstawę pozwalającą dopuścić substancję niespełniającą zwykłych kryteriów bezpieczeństwa. Obecne przepisy przewidują odstępstwo w przypadku poważnego zagrożenia dla zdrowia roślin, którego nie można opanować innymi metodami. Komisja chce dodać zagrożenie dla „produkcji roślinnej”, wzmacniając znaczenie przesłanek gospodarczych. Takie zatwierdzenie mogłoby obowiązywać do pięciu lat.

Kolejny obszar zmian dotyczy oprysków z powietrza. Komisja proponuje, aby państwa mogły wyłączyć określone rodzaje dronów z generalnego zakazu oprysków lotniczych, jeżeli ich ryzyko zostanie uznane za równe lub niższe niż przy aplikacji naziemnej. Dron może umożliwiać bardziej precyzyjne zastosowanie środka, ale sama technologia nie eliminuje znoszenia substancji, skażenia wód ani narażenia sąsiednich terenów.

Rada UE zaproponowała dalsze ułatwienia. Państwa mogłyby przejściowo zezwalać na opryski dronami jeszcze przed przyjęciem wspólnych unijnych kryteriów. W przypadku innych statków powietrznych możliwa byłaby rezygnacja z zatwierdzania każdej operacji, jeżeli wcześniej zaakceptowano ogólny plan stosowania pestycydów.

Tak rozległych zmian nie poprzedziła pełna ocena skutków regulacji. Komisja uznała, że rozwiązania są techniczne, nie zmieniają zasadniczych celów polityki, a kompleksowa ocena nie wniosłaby dodatkowej wartości. Przygotowała analityczny dokument roboczy, skupiający się w dużej mierze na usprawnieniu procedur i oszczędnościach administracyjnych. Nie zastępuje on pełnej analizy możliwych konsekwencji dla zdrowia publicznego, osób szczególnie narażonych na pestycydy, jakości wody, gleby i różnorodności biologicznej. Trudno uznać za czysto techniczną reformę, która usuwa obowiązek regularnego sprawdzania większości substancji czynnych i zmienia podział odpowiedzialności między przemysłem a instytucjami publicznymi.

Niepokój zwiększa kierunek prac w Parlamencie Europejskim. Projekt sprawozdania przygotowany przez Herberta Dorfmanna z Europejskiej Partii Ludowej i Michele Picaro z Europejskich Konserwatystów i Reformatorów przewiduje między innymi wydłużenie okresu zatwierdzenia substancji kwalifikujących się do zastąpienia z siedmiu do 15 lat oraz rozszerzenie bezterminowych zatwierdzeń na część już trwających procedur. Dokument pozostaje projektem, a postępowanie nadal oczekuje na decyzję połączonych komisji Parlamentu.

Omnibus X nie jest jeszcze obowiązującym prawem. Redukcja kosztów administracyjnych nie może odbywać się przez osłabianie mechanizmów, które mają chronić zdrowie ludzi, wodę, gleby, zwierzęta i różnorodność biologiczną. Właśnie dlatego stanowisko polskiego rządu ma znaczenie. Odpowiedź Ministerstwa Zdrowia powinna jasno wskazać, czy Polska poprze bezterminowe zatwierdzenia, ograniczenie możliwości reagowania na aktualną wiedzę i dłuższe używanie części wycofywanych substancji.

Sprawność procedur można poprawić przez odpowiednie finansowanie instytucji, przejrzysty podział ocen między państwami, publiczny dostęp do badań i skuteczny monitoring pozostałości pestycydów. Potrzebne jest również wsparcie rzeczywiście bezpiecznych metod biologicznych i niechemicznych, poddawanych rygorystycznej ocenie. Deregulacja, która zmniejsza obowiązki przemysłu i osłabia regularną kontrolę, nie jest rozwiązaniem problemu opóźnionych postępowań. Bezpieczeństwo żywności, zdrowie publiczne i środowisko nie mogą zależeć od tego, czy administracja zdąży wykryć zagrożenie, zanim przyniesie ono nieodwracalne szkody.

Photo by DRONE EFT on Unsplash

Udostępnij: