Drony nad fermami ujawniają więcej, niż chciałby przemysł

Drony stały się ważnym narzędziem dokumentowania warunków, w jakich żyją zwierzęta na przemysłowych fermach w USA. Projekt nowych przepisów Federalnej Administracji Lotnictwa może jednak umożliwić ograniczanie lotów wokół części tych obiektów – informuje Vox.

Najważniejsze informacje

  • Amerykańska FAA proponuje system, który pozwoli części obiektów infrastruktury krytycznej ubiegać się o ograniczenie lotów dronów.
  • Wśród 16 sektorów objętych projektem znalazły się żywność i rolnictwo. FAA nie określiła jednak jeszcze, jakie gospodarstwa lub zakłady mogłyby korzystać z nowych ograniczeń.
  • Organizacje reprezentujące przemysł mięsny i drobiarski popierają ograniczenia. W swoich stanowiskach wskazują m.in. na bezpieczeństwo biologiczne, ochronę informacji oraz działania organizacji prozwierzęcych.
  • Dziennikarki, dziennikarze i organizacje prozwierzęce ostrzegają, że zbyt szerokie przepisy mogą utrudnić dokumentowanie cierpienia zwierząt i wpływu przemysłowych ferm na środowisko.

Dron pokazał, czego nie widać z drogi

W lutym organizacja Direct Action Everywhere wysłała drona nad Agresti Calf Ranch w Kalifornii. Na nagraniach widać bardzo młode cielęta kopane i uderzane przez pracowników. Jedno ze zwierząt było także ciągnięte za nos przy użyciu szczypiec. Materiał pokazał również usuwanie zawiązków rogów za pomocą rozgrzanego żelaza. Nagrania opisał w maju „Los Angeles Times”.

Według gazety reakcja cielęcia podczas zabiegu wskazywała, że mogło nie otrzymać środka przeciwbólowego. Double D Dairy, powiązane właścicielsko z obiektem, nie odpowiedziało na pytanie dotyczące znieczulenia. Natomiast jedna z osób widocznych na nagraniu straciła pracę.

Sprawa miała też konsekwencje dla firmy Clover Sonoma, która kupuje część mleka od Double D Dairy. Marka promuje swoje produkty jako pochodzące z gospodarstw dbających o zwierzęta. Po ujawnieniu nagrań czasowo zawiesiła współpracę i rozpoczęła audyt. Później ją wznowiła, jednocześnie deklarując, że zwierzęta z Agresti Calf Ranch nie będą częścią jej łańcucha dostaw.

To jeden z przykładów pokazujących rolę dronów w dokumentowaniu przemysłowej hodowli zwierząt. Jak opisuje Vox, podobne nagrania ujawniały również przepełnione zbiorniki z odchodami świń, zabijanie milionów kur podczas epidemii ptasiej grypy czy warunki niezgodne z deklarowanym systemem chowu.

FAA chce stworzyć nowe strefy ograniczeń

W maju amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) przedstawiła projekt przepisów. Mają one stworzyć procedurę ustanawiania ograniczeń lotów dronów wokół określonych obiektów.

Nie chodzi o automatyczny zakaz lotów nad wszystkimi gospodarstwami. Właściciele i właścicielki kwalifikujących się obiektów musieliby wystąpić do FAA o ustanowienie specjalnej strefy. Następnie urząd oceniałby m.in. zagrożenia dla bezpieczeństwa, ludzi i mienia oraz bezpieczeństwa narodowego.

Jeśli wniosek zostałby zaakceptowany, powstałaby tzw. Unmanned Aircraft Flight Restriction (UAFR). Nieautoryzowany lot w takim obszarze mógłby skutkować karami administracyjnymi, a w określonych przypadkach także odpowiedzialnością karną.

Projekt obejmuje 16 sektorów uznanych za element infrastruktury krytycznej. Są wśród nich energetyka, transport, ochrona zdrowia, technologie informacyjne, gospodarka wodna, a także żywność i rolnictwo.

Tu jednak potrzebne jest ważne zastrzeżenie. FAA nie ustaliła jeszcze kryteriów dla sektora żywności i rolnictwa. W projekcie zapisano je jako „reserved”, czyli pozostawiono do dalszego opracowania. Urząd zwrócił się podczas konsultacji o opinie dotyczące tego, jakie obiekty mogłyby kwalifikować się do ochrony.

FAA sama przyznała, że sektor jest wyjątkowo szeroki. W Stanach Zjednoczonych obejmuje około 1,9 mln gospodarstw, ponad 700 tys. restauracji oraz ponad 220 tys. zarejestrowanych zakładów produkcji, przetwarzania i magazynowania żywności. Dlatego nie można dziś powiedzieć, że projekt wprowadza zakaz dronów nad fermami. Może jednak stworzyć podstawę do takich ograniczeń, jeżeli ostateczne kryteria obejmą przemysłowe gospodarstwa i zakłady.

Konsultacje projektu zakończyły się 6 sierpnia. Termin został wcześniej wydłużony przez FAA. Ostateczne przepisy nie zostały jeszcze przyjęte.

Branża chce ochrony przed dronami

Organizacje reprezentujące przemysł zwierzęcy popierają możliwość ograniczania lotów. Argumentują, że drony mogą stwarzać zagrożenia dla bezpieczeństwa biologicznego gospodarstw. Ponadto wskazują na możliwość stresowania zwierząt i pozyskiwania informacji o technologiach czy organizacji produkcji.

Jednocześnie w stanowiskach przesłanych FAA pojawia się wprost temat działalności organizacji prozwierzęcych.

National Pork Producers Council poparła proponowane rozwiązanie, wskazując m.in. na bioasekurację, bezpieczeństwo osób pracujących na fermach i ochronę infrastruktury. Organizacja zwróciła też uwagę na wykorzystywanie dronów przez grupy prowadzące działania na fermach. Z kolei, jak opisuje Vox, North Carolina Poultry Federation argumentowała, że gospodarstwa drobiarskie są filmowane z powietrza na potrzeby kampanii organizacji zewnętrznych. Federacja również poparła projekt FAA.

To istotny element debaty. Argument dotyczący bezpieczeństwa biologicznego dotyczy potencjalnego ryzyka dla gospodarstwa. Natomiast ograniczenie możliwości dokumentowania warunków utrzymywania zwierząt dotyczy kontroli społecznej nad przemysłem spożywczym.

Nie są to więc dokładnie te same kwestie.

Kolejna odsłona przepisów „ag-gag”

Organizacje prozwierzęce i część dziennikarzy porównują propozycję do amerykańskich przepisów określanych jako „ag-gag laws”. Ich celem było ograniczanie tajnych śledztw i nagrywania materiałów wewnątrz gospodarstw oraz zakładów wykorzystujących zwierzęta.

W minionej dekadzie podobne rozwiązania proponowano w około 25 stanach. Część zaczęła obowiązywać, natomiast niektóre zostały później zakwestionowane przez sądy ze względu na ochronę wolności słowa.

Drony częściowo zmieniły sposób prowadzenia takich śledztw. Osoba dokumentująca przemysłową fermę nie musi wchodzić na jej teren ani zatrudniać się w niej pod przykrywką. Może filmować z przestrzeni powietrznej, przestrzegając obowiązujących zasad FAA.

Właśnie w ten sposób powstały nagrania z Agresti Calf Ranch. „Los Angeles Times” podał, że podczas późniejszej wizyty osoby z Direct Action Everywhere latały dronem z publicznej drogi. Pilot posiadał wymagane uprawnienia FAA. Po ich sprawdzeniu policja pozwoliła grupie pozostać na miejscu, o ile nie wejdzie na teren gospodarstwa.

Jeżeli część przemysłowych ferm uzyska status chronionych obiektów, ta możliwość może zostać ograniczona. Dlatego krytycy projektu mówią o nowej wersji „ag-gag” – tym razem dotyczącej przestrzeni powietrznej.

Problem wykracza poza prawa zwierząt

National Press Photographers Association zwróciła się do FAA z argumentem, że drony stały się ważnym narzędziem współczesnego dziennikarstwa. Organizacja ostrzega, że nadmiernie szerokie ograniczenia mogą utrudniać zbieranie informacji dotyczących spraw publicznych.

NPPA postuluje m.in., aby podmiot ubiegający się o ograniczenie musiał wykazać konkretne zagrożenie. Ponadto chce możliwości publicznego zgłaszania uwag do takich wniosków i procedury pozwalającej dziennikarkom, dziennikarzom oraz innym osobom kwestionować ograniczenia.

Debata dotyczy zresztą znacznie większej liczby branż. Proponowany system obejmuje również centra danych, zakłady przemysłowe i inne prywatne obiekty. Drony bywają używane do dokumentowania emisji, zanieczyszczeń oraz naruszeń środowiskowych.

Kto może patrzeć na system produkcji żywności

Przemysłowa hodowla zwierząt jest systemem w dużej mierze niewidocznym dla osób kupujących żywność. Większość konsumentek i konsumentów nigdy nie wejdzie do fermy liczącej tysiące zwierząt ani do zakładu ubojowego.

Jednocześnie firmy komunikują sposób produkcji poprzez etykiety, certyfikaty, reklamy i deklaracje dotyczące traktowania zwierząt. Niezależne materiały pozwalają więc sprawdzać, czy taki przekaz odpowiada rzeczywistości.

Dron nie rozwiązuje problemów przemysłowej hodowli. Może jednak pokazać skalę obiektów, sposób utrzymywania zwierząt, skutki środowiskowe albo zdarzenia niewidoczne z publicznej drogi.

Dlatego dyskusja o drony nad fermami nie jest wyłącznie sporem o technologię czy prawo lotnicze. Dotyczy również tego, kto ma możliwość obserwowania systemu produkującego żywność i kto kontroluje informacje o jego funkcjonowaniu.

Bezpieczeństwo obiektów może wymagać uzasadnionych ograniczeń. Jednak przepisy tworzone w jego imię nie powinny automatycznie chronić przemysłu przed kontrolą społeczną, dziennikarską i obywatelską. W przypadku systemu, który wykorzystuje miliardy zwierząt i pozostaje w dużej mierze poza zasięgiem wzroku osób kupujących jego produkty, przejrzystość jest jednym z warunków rzeczywistej odpowiedzialności.

Fot. Wikideas1 / Wikimedia Commons, CC0 1.0

Udostępnij: