Mięsny paradoks: wiemy więcej, ale jemy tak samo

Choć wiemy dziś o wpływie diety na środowisko więcej niż kiedykolwiek, ta świadomość wyjątkowo słabo znajduje odzwierciedlenie w naszych codziennych wyborach. Najnowsze badanie opublikowane w czasopiśmie Food Policy pokazuje obraz współczesnych konsumentek i konsumentów, który trudno nazwać inaczej niż paradoksalnym – osoby świadome, deklarujące troskę o planetę, a jednocześnie konsekwentnie podtrzymujące nawyki żywieniowe, które z tą troską stoją w sprzeczności. Zjawisko to badaczki określają mianem „mięsnego paradoksu”.

Analiza Céline Giner, Céline Nauges i Katherine Hassett – ekonomistek specjalizujących się w polityce żywnościowej i zachowaniach konsumenckich, związanych z europejskimi instytucjami badawczymi – objęła ponad osiem tysięcy gospodarstw domowych w dziewięciu krajach OECD i przyniosła jeden z najbardziej wymownych wyników w debacie o zrównoważonej żywności. Aż 26% osób badanych deklaruje wysoką troskę o środowisko, a mimo to spożywa czerwone mięso co najmniej raz w tygodniu – mimo że jego produkcja należy do najbardziej obciążających dla klimatu, m.in. ze względu na wysokie emisje gazów cieplarnianych, zużycie zasobów i wpływ na wylesianie. Co więcej, jest to grupa przeciętnie bardziej zamożna, a więc taka, która teoretycznie ma większą swobodę wyboru i dostęp do alternatyw. Z jednej strony osoby te kupują produkty lokalne, sezonowe, wybierają opcje z mniejszą ilością plastikowych opakowań i częściej sięgają po żywność postrzeganą jako odpowiedzialna. Z drugiej jednak strony ponad 90% z nich regularnie je wołowinę i/lub wieprzowinę. Jest to trwały wzorzec zachowania.

Wyniki badania podważają jedno z najczęściej powtarzanych założeń polityki żywnościowej ostatnich lat, czyli przekonanie, że kluczową barierą zmiany jest brak wiedzy. Badanie pokazuje coś dokładnie odwrotnego. Troska o środowisko rzeczywiście wpływa na wybory zakupowe, ale głównie w obszarach „łatwiejszych”, takich jak wybór produktów ekologicznych czy ograniczanie opakowań. Gdy jednak w grę wchodzi mięso, wpływ ten niemal zanika. Różnice w konsumpcji między osobami bardziej i mniej zatroskanymi o środowisko są minimalne, rzędu kilku procent. Oznacza to, że mięso nie funkcjonuje w świadomości konsumentek i konsumentów jak zwykły produkt, który można łatwo zastąpić bardziej zrównoważoną alternatywą. Jest raczej elementem głęboko zakorzenionych nawyków, kultury i codziennych praktyk, które trudno zmienić nawet przy wysokim poziomie świadomości.

Jeszcze bardziej wymowny jest fakt, że spośród czternastu analizowanych czynników wpływających na decyzje zakupowe to cena pozostaje zdecydowanie najważniejsza, podczas gdy cechy środowiskowe znajdują się na samym końcu listy. Dotyczy to większości badanych, a nie tylko wybranych grup. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli osoby deklarują określone wartości, to w momencie podejmowania decyzji przy sklepowej półce dominują względy ekonomiczne. To napięcie między deklaracjami a rzeczywistymi wyborami jest jednym z kluczowych wniosków badania i jednocześnie jednym z największych wyzwań dla polityk publicznych.

Autorki badania stwierdzają, że era opierania transformacji systemu żywnościowego głównie na edukacji i kampaniach informacyjnych dobiega końca. Nie dlatego, że są one zbędne, ale dlatego, że osiągnęły już granice swojej skuteczności. Trafiają przede wszystkim do osób, które i tak są skłonne do zmiany, podczas gdy znaczna część społeczeństwa pozostaje przy swoich przyzwyczajeniach. W tym sensie problemem nie jest brak świadomości, lecz siła utrwalonych wzorców zachowań.

Naturalną odpowiedzią wydają się więc narzędzia systemowe, takie jak zmiany cenowe czy regulacje fiskalne, w tym często dyskutowany podatek od mięsa. Jednak również tutaj badanie studzi optymizm. Poparcie dla takich rozwiązań jest niskie nawet wśród osób najbardziej prośrodowiskowych i tych, które same ograniczają spożycie mięsa. Dodatkowo osoby starsze są wyraźnie mniej skłonne akceptować tego typu interwencje. To pokazuje, że zmiany na poziomie polityk publicznych wymagają nie tyle ekonomicznej skuteczności, co społecznej akceptacji, która w tym przypadku jest ograniczona.

Wnioski prowadzą do konkluzji, że jeśli chcemy realnie zmieniać sposób odżywiania się społeczeństw, nie wystarczy przekonywać ludzi do zmiany. Trzeba zmieniać warunki, w których podejmowane są decyzje. Oznacza to działania takie jak modyfikacja cen poprzez podatki i subsydia, zmiana dostępności produktów czy wprowadzanie nowych standardów w instytucjach publicznych, gdzie wybory żywieniowe są częściowo projektowane „z góry”. To przesunięcie akcentu z edukacji na projektowanie systemu może okazać się kluczowe.

Mięsny paradoks nie jest więc dowodem na hipokryzję konsumentek i konsumentów, lecz raczej na ograniczenia dotychczasowego podejścia do zmiany zachowań. Pokazuje, że nawet wysoka świadomość i dobre intencje nie wystarczają, by przełamać głęboko zakorzenione społeczno-kulturowe nawyki. A to oznacza, że transformacja systemu żywnościowego będzie znacznie trudniejsza, niż jeszcze niedawno zakładano i że wymaga narzędzi wykraczających poza proste apele o bardziej odpowiedzialne wybory.

Photo by Helena Lopes on Canva Przeczytaj także: Droższe mięso – zdrowsza planeta, czyli co może zdziałać podatek VAT

Udostępnij: